Autor: Sori

Tak jak filmy czy książki, tak i gry komputerowe doczekały się podziału na gatunki. Mamy więc cRPG jak Dragon Age albo Risen. Mamy FPS jak Far Cry czy Wolfenstein. Mamy także hybrydy, starające się, wbrew odwiecznemu porządkowi, zatrzeć wszelkie granice i połączyć pozornie zupełnie niepasujące do siebie cząstki; scalić ogień i wodę, krótko mówiąc, dokonać niemożliwego.

Długo zastanawiałem się, co kupić — zestaw Legendy RPG, których podobno wstyd nie znać, czy Obliviona, którego poprzednik miał w sobie to coś, co nie pozwalało mi odejść od monitora przez długi czas. Dziś, mając za sobą ponad 70 godzin spędzonych w Cyrodiil, wciąż nie wiem, czy podjąłem dobrą decyzję.

Two Worlds (Dwa Światy, ale niech nie zwiedzie was ta nazwa, jedyny świat/wymiar jaki można zwiedzić to Antaloor) często nazywany jest polskim (ładniejszym i pełniejszym akcji) Oblivionem.

Jedni uważają serię TES za geniusz komputerowego RPG. Inni (w większości fani RPG-ów starej szkoły), przeciwnie, twierdzą że gry takie jak Morrowind czy Oblivion to pomyłki. Jak nietrudno się domyślić, prawda leży gdzieś pośrodku.

Pierwszy Gothic był genialny. Fabuła, mimo iż na pierwszy rzut oka banalna, przerastała średniaki pod każdym względem. Walka była innowacyjna i wymagała ciągłego udziału gracza. Do wyboru mieliśmy też sporo frakcji, każda na swój sposób wyjątkowa. No i ten klimat.