Trafiła kosa na coolkę…

ck1Gdyby po zakończeniu CoolKonu v.2.0. ktoś podszedł do mnie i zapytał o następną edycję zbyłbym go jakimś tekstem o odpoczynku i nie planowaniu na zapas. Jednak chyba nikogo – ani uczestników, ani organizatorów – nie zdziwiła podana do wiadomości w czerwcu 2006 roku informacja o planowanym CoolKonie III. Jako jeden z organizatorów wiem, że nie była to informacja bardzo prawdopodobna.

Druga edycja konwentu zgromadziła 540 osób i przepiękny budynek Gimnazjum nr 40 większej ilości osób by nie pomieścił. A zgodnie z zasadą, że stać – znaczy nie posuwać się do przodu mieliśmy ambicję na jeszcze większą liczbę gości w marcu 2007 roku. Trzeba więc było znaleźć szkołę, która zgodziłaby się aby CoolKon odbył się na jej terenie. A jeśli nie ma się odpowiednich znajomości jest to zadanie bardzo trudne.

Ekipa organizatorów poszerzyła się o grupę ludzi ze Stowarzyszenia Przestrzeń, osoby, które pomagały przy poprzednich edycjach, ale na zasadach współtwórców programu. Dzięki wspólnemu wysiłkowi znaleźliśmy większą szkołę, liceum przy ulicy Tęczowej, która miała jeszcze jeden atut – znakomitą lokalizację. I chociaż przez cały okres przygotowań do imprezy trzeba było mrówczą pracą negocjować kolejne punkty umowy, to chyba w ostatecznym rozrachunku wyszliśmy pod tym względem na plus.

Pozostałe przygotowania w tym roku przebiegły dość gładko. Dzięki znakomitej komputerowej bazie punktów programu szybko i skutecznie można było zarządzać tym, co konwentowiczów interesuje najbardziej. Nic więc dziwnego, że udało się znakomicie – około 150 godzin samych planowanych atrakcji, to sporo. A i tak nie wszystko.

Teren imprezy otworzyliśmy godzinę wcześniej niż planowaliśmy, a to oczywiście dlatego, że już w momencie dotarcia na teren szkoły Organizatorów, byli tam pierwsi konwentowicze! Przygotowania nie trwały jednak długo, dwa lata doświadczenia nauczyły nas od czego zacząć, żeby było możliwie szybko i dobrze; imprezę wreszcie można było rozpocząć.

Tradycyjnie zaczęliśmy od oficjalnego otwarcia, czyli spotkania z Orgami, którzy pojedynczo co chwilę musieli wychodzić, aby rozwiązywać wszystkie pojawiające się problemy. Nie przeszkodziło nam to jednak zmuszać desperatów, którzy zjawili się na widowni, do zadawania pytań…

Przyznam szczerze, że gdy opadła gorączka typowa dla pierwszych godzin trwania konwentu, zacząłem zastanawiać się, jak wypada nam trzecia odsłona CoolKonu; moje odczucia były mieszane. Z jednej strony widziałem ludzi bawiących się; wszędzie coś się działo i właściwie nie potrafiłem namierzyć nikogo, kto by się nudził, z drugiej jednak brakowało mi czegoś. Nie potrafię dokładnie zdefiniować co miałem na myśli – klimat? Atmosferę? Gdy jednak zacząłem pytać uczestników jak CoolKon III wypada na tle poprzednich edycji, okazało się, że tylko jedna osoba (a pytałem sporo) uznała, że lepszy był CKv.2.0. Biorąc pod uwagę fakt, iż tę odpowiedź usłyszałem w sobotę – opinia mogła się jeszcze zmienić. To mnie uspokoiło.

CoolKon III miał być dla mnie konwentem przełomowym. Przełomowym o tyle, że mając do dyspozycji bardzo dobry program zrezygnowałem z prowadzenia własnej prelekcji. Nie było mi jednak dane wykpić się od tego. Zgodnie z umową z Danai miałem ją zastąpić, gdyby z przyczyn niezależnych nie dotarła na swoja prelekcję. I tak też uczyniłem. Dodam tylko, że gdyby nie ten przypadek, straciłbym okazję do znakomitej zabawy, jaką jest prowadzenie prelekcji. Nie zdawałem sobie sprawy z tego jak lubię to robić…

ck4Trzeci CoolKon przebiegł bardzo szybko. Praktycznie nie zauważyłem, kiedy 620 uczestników rozjechało się do domów, a Organizatorzy zmuszeni byli powoli zwijać i swoje manatki. Konwent wyszedł wyśmienicie, a miłe słowa jakie słyszymy dotychczas pozytywnie nastrajają nas do nowych, podobnych przedsięwzięć.

Gdyby po zakończeniu CoolKonu III ktoś podszedł do mnie i zapytał o następną edycję konwentu, nie miałbym mu nic do powiedzenia. Nic poza tym, że właśnie żarty się skończyły

BAZYL Opublikowane przez:

Zaczął od tekstowego Hobbita na Commodore 64, a potem poszło już z górki. O tamtej pory przebił się przez wszystkie chyba rodzaje fantastyki – i nie przestaje drążyć tematu dalej.

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.