Taniec nad przepaścią – recenzja

taniec-nad-przepascia-b-iext10354582Od pewnego czasu miałem ogromną ochotę poczytać klasyczną fantastykę – taką, na przykładzie której można by omawiać cechy szczególne całego gatunku podczas zajęć z literatury. Wydawać by się mogło, że w tym celu należy sięgnąć po starych mistrzów, ale to by było za proste, za trywialne i nie skutkowałoby spłodzeniem owej recenzji (wszak po co recenzować coś, co znane jest od lat i oceniane było na milion sposobów?). O debiucie książkowym Eleny Malinowskiej słyszałem kilka dobrych słów i opinię, że podoła mojej zachciance, toteż gdy tylko nadarzyła się okazja, wyciągnąłem moje łaknące zadrukowanego papieru łapki po Taniec nad przepaścią.

Od razu powiem, że nie zawiodłem się, jeśli chodzi o samą budowę utworu. Powieść jest skonstruowana tak, jak winna być skonstruowana klasyczna fantasy (bardziej zainteresowanych tą kwestią odsyłam do niejakiego Andrzeja Sapkowskiego, który swego czasu pokusił się o dość obszerne omówienie tego tematu) i jako taka spełniła moje oczekiwania. Nie ma co prawda hobbitów i pierścienia ale przecież nie tym się mierzy fantastyczność danej pozycji.

Zanim będę kontynuował o zawartości, wtrącę parę słów na temat samego wydania. Fabryka Słów przyzwyczaiła mnie do bardzo wysokiego poziomu swoich książek i tym razem również nie ma wiele do zarzucenia. Okładka jest ładna i klimatyczna (jednakże co robi na niej pistolet, wie pewnie tylko autor obrazka), kartki przycięte równo, a druk się nie rozmazuje. Jedyne, o co można mieć pretensje, to wpadki korektorskie – nie wyłapałem zbyt wiele, aczkolwiek co najmniej trzy rzuciły mi się w oczy i w te właśnie oczy boleśnie zakuły. Mimo wszystko korekta też człowiek (tudzież ludzie) i mylić się ma prawo.

Wracając do samej treści. Autorka nie opisuje dokładnie świata, w którym dzieje się akcja – ot, taki bezimienny never-never land, w którym mamy imperium, tego imperium rubieże, kilka ościennych (niezbyt dobrze życzących wielkiemu sąsiadowi) państewek i akademię magów na niedostępnej wyspie. Niezbyt szczegółowe odwzorowanie geografii jednak w żadnym razie nie przeszkadza, nawet mam wrażenie, że dzięki temu czytelnik ma szansę bardziej skupić się na fabule i przygodach poszczególnych bohaterów.

Jeśli już o bohaterach zacząłem – kilka słów na temat ich imion. Dziesiątki przewijających się postaci ma typowe miana dla fantasty (pod względem brzmienia), wyjątki to: Ewelina (główna bohaterka), Damian (imperator), Ronnie (wysoki mag rodu Starszego Boga) i Rick (wiejski chłopak). Po samym przeczytaniu poprzedniego zdania powinniście wiedzieć, co mam na myśli – bo o ile jeszcze, biorąc pod uwagę wschodnie pochodzenie autorki, dwa pierwsze imiona mogą przejść, to na miłość wszystkich czterech bogów z tej powieści (oraz Wszechpotężnego Losu), jak można nazwać ważną dla fabuły postać Ronnie? Nie wiem, co kierowało Eleną Malinowską przy wyborze tego imienia, ale dobrze, że nie pokazała jeszcze większej fantazji i nie wyszedł Jimmy albo Stevie.

Jednak pomijając powyższe, bohaterowie są dobrze przygotowani przez autorkę – każdy z nich ma swoją własną osobowość. Co prawda ta reguła dotyczy tylko najważniejszych postaci (bo im mniej ważna dla fabuły osoba, tym bardziej stereotypowa i mało wyrazista), ale dzięki temu czytelnik nie skupia się na mało ważnych wątkach. Można być absolutnie pewnym, że jeśli tylko jakiemuś bohaterowi poświęcone jest więcej niż jedno zdawkowe zdanie, odegra rolę w toczących się wydarzeniach.

A skoro już o wydarzeniach mowa – osnowę całej powieści tworzy los Eweliny, młodej adeptki magii urodzonej gdzieś hen, hen, za siedmioma górami, lasami i morzami, która (jakie to oryginalne) okazuje się dzieckiem bardzo wyjątkowym, z niespotykanym talentem i w ogóle przyszłym zbawcą świata. Znaczy, mogłaby być, gdyby nie rozliczne przygody po drodze, intrygi na każdym kroku i źli ludzie rzucający innym kłody pod nogi. Taniec nad przepaścią reklamowany jest stwierdzeniem, że intryga jest bardzo rozbudowana i nikt nigdy nie wie, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem – jednak w praktyce sprowadza się do tego dość prostego schematu, który zasygnalizowałem wyżej.

Nie znaczy to w żadnym wypadku, że fabuła jest banalna, intryga faktycznie jest całkiem nieźle pomyślana i opisana. Oryginalności jednak zdecydowanie muszę jej odmówić, za dużo już w życiu przeczytałem, żeby nie widzieć takiego schematu zdarzeń co krok, w co trzeciej powieści. Zawiodłem się nieco na samym zakończeniu – wszystkie wydarzenia tak prosto do niego prowadziły, że cały czas przekornie miałem nadzieję, iż reprezentujący pogląd X nie wygrają i stanie się coś nieprzewidywanego. Niestety, mimo mojego usilnego kibicowania poglądowi Y, upór bohaterów dążących do opcji X okazał się silniejszy niż plany i starania tych chcących wersji Y. A szkoda, wielka szkoda – i przegranej opcji Y, i nawet nie wprowadzonej przez autorkę opcji Z. Dodam tylko jeszcze, że ostatnie strony utworu pozostawiają otwartą na oścież furtkę (a w zasadzie wielkie, hangarowe wrota) dla kontynuacji – pewnie za jakiś czas doczekamy się dalszych przygód Eweliny i spółki.

Podsumowując, powieść jest warta przeczytania, mimo wszystkich swoich wad. Napisana jest ciekawie i potrafi wciągnąć – nawet jeśli intryga jest przewidywalna, a postaci tak twardo obstają przy swoich poglądach, że można za nie wypełnić kwestionariusz osobowy. Książka na pewno zapewni każdemu czytelnikowi kilka godzin miłej, niezobowiązującej rozrywki. Trochę szkoda zmarnowanego potencjału, ale może lepiej będzie w drugiej części. Jeśli oczywiście powstanie.

Dla mnie czas poświęcony na czytanie debiutu Eleny Malinowskiej nie był stracony, Taniec nad przepaścią spełnił pokładane w nim nadzieje – chciałem klasycznej fantasy, gdzie mamy bohatera poznającego razem z czytelnikiem świat książki i moc płynącą z żywiołów, uczącego się coraz więcej oraz wplątującego się w coraz niebezpieczniejsze gry. Nie jest powiedziane, że każda nowa powieść ma być nowatorska i prezentować coś zupełnie innego od wszystkich wcześniej już wydanych. Czasami ważne jest po prostu, żeby ten sam odgrzewany kotlet był podany w nowym, smacznym sosie.

Tytuł: Taniec nad przepaścią
Autor: Elena Malinowska
Wydawca: Fabryka Słów
Rok wydania: 2008
Stron: 440
Ocena: 4
Zieziór Opublikowane przez:

4 komentarze

  1. Lina~
    13 lipca 2009
    Reply

    Taniec nad przepaścią – wrażenia i pytanie.

    Ta książka wciąga od pierwszych stron. Można się w niej zatracić. Historia Eweliny przypominała mi trochę “Gildię Magów”, którą również szybko przeczytałam i polecam ją. Chciałabym, żeby na Polskim rynku pojawiło się więcej książek, o których będę mogła powiedzieć, że są wciągające i naprawdę trzeba je przeczytać! W każdym razie każdemu komu się chce czytać tę recenzję mówię: MUSISZ PRZECZYTAĆ TĄ KSIĄŻKĘ!!!
    Ekhm… xDD
    Czy ktoś wie czy nie jest przypadkiem zapowiadana jakaś część druga? ;>

  2. Pawcio
    8 listopada 2009
    Reply

    Kolejne części

    Jako że nie umiem się doczekać kolejnej części to poszukałem co nieco o pani Malinowskiej. Na polskojęzycznych stronach nic nie znalazłem więc szukałem na rosyjskich. Gdyby nie translator pewnie nic bym nie zrozumiał ale znalazłem i to nie jedną część ale dwie. Niestety nie mam pojęcia jaka część wyszła pierwsza ale znam tytuły “Bezimienny Bóg” oraz “Samo Zło”. Pozostaje nam pozostać cierpliwym i czekać aż ktoś je przetłumaczy i wyda. Pozdrawiam 🙂

  3. warkocz
    17 kwietnia 2011
    Reply

    część 2

    Jestem świeżo po przeczytaniu tej lektury. Jestem zachwycona i nie sądziłam, że tak mocno mogę ‘wciągnąć się” w ten świat. Były momenty, że w czasie dnia (a czytam przeważnie w nocy) nie mogłam się skupić tylko myślałam co będzie dalej. Cieszę się z tego, że pozytywnie się rozczarowałam. Tak samo jak poprzednik znalazłam tytuły i mam nadzieję, że znajdę i książkę na sklepowych półkach 🙂
    Pozdrawiam is serdecznie polecam 😉

  4. Zuzka
    3 lipca 2011
    Reply

    Przekonaj sie

    Jest jedna z moich ulubionych ksiażek….Polecam wszystkim ktoży lubią fantastyczne książki ale też i tym któży nie przepadają za nimi ta książka może was przekonac…Twierdze ze Elena poradziła se z tym zadaniem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.