Malowany człowiek – druga recenzja

malowanyczlowiekMalowany człowiek to książka zabita przez wydawcę. Może to nieco za ostre słowa, ale niedoskonałości pierwszego tomu bledną wobec przewiny Fabryki Słów, która zdecydowała się wydać tę powieść rozdzieloną na dwoje. Jestem skłonny zrozumieć chęć sprzedania dwa razy tego samego produktu, ba, jestem skłonny przymknąć na to oko i nie marudzić tak bardzo. Nie mogę jednak przejść obojętnie wobec tego, że poprzez taki zabieg niezła książka staje się niespójna.

Mamy tu bowiem do czynienia z trzema płaszczyznami fabularnymi – historią chłopca, który chce zostać Posłańcem, opowieścią o dziewczynce, która niespodziewanie dla siebie samej zostaje Zielarką oraz szczątkiem przygody chłopca przygarniętego przez Minstrela. Losy trojga bohaterów poprowadzone są osobno, lecz niechybnie kierują ich ku wspólnej przyszłości. Ona jednak nie następuje. Cóż zatem otrzymujemy w pierwszym tomie? Trzy książki, a właściwie fragmenty – dwa połowiczne i trzeci szczątkowy – które mają swój początek, może nawet rozwinięcie i nagle się urywają… To byłby gwóźdź do trumny tej powieści, gdyby nie broniła się ona na innych polach.

Nie widziałem oryginału, dlatego trudno mi zrzucić winę za powyższe na autora, tym bardziej, że w kilku miejscach miałem wrażenie, że krecią robotę wykonał tłumacz. Nie do końca podoba mi się bowiem język powieści. Jest za prosty, zbyt urywany i miejscami na siłę potoczny. W dalszej części książki nieco się to zmienia (trudno wszak operować zbyt potocznym językiem, opisując relacje damsko-męskie wśród młodzieży, nie popadając przy tym w śmieszność lub nie będąc wulgarnym), choć może trochę zdążyłem się do tego przyzwyczaić.

I to chyba wszystko, jeśli chodzi o wady. Pora przejść do zalet, które – trzeba to powiedzieć wprost – spychają wady daleko w kąt. Głównym atutem Malowanego człowieka jest świat. Są to realia fantasy, jakich pełno w literaturze, wzorowane na późnym średniowieczu. Elementem wyróżniającym jest jednak to, że o ile za dnia wszystko wygląda normalnie, nocami szaleją demony. Jedyną barierą, która – z różną skutecznością – chroni ludzi przed przybyszami z otchłani są runy, a raczej resztki run, jakie pozostały z dawnych czasów. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że zapomniano wszystkich magicznych znaków poza tymi ochronnymi, dlatego ludzie spędzają noce w azylach obrysowanych runami i boją się choć na chwilę wyściubić nos poza ich barierę.

Od tej zasady są jednak wyjątki w postaci Posłańców. To jedyni ludzie, którzy nie boją się ryzykować i są gotowi przemieszczać się na duże odległości, za jedyną ochronę mając własny kunszt i obrysowane symbolami tabliczki, którymi odgradzają się od otchłańców. Nawet oni nie są w stanie walczyć z demonami, co staje się obsesją głównego bohatera książki, Arlena. Nie potrafi on stać bezczynnie, widząc jak jego bliskich spotyka krzywda i jest gotowy narazić życie, aby znaleźć sposób na skuteczną walkę. Wiedza dotycząca runów jest jednak rozrzucona po całym świecie, więc największą szansę na odnalezienie jej ma właśnie jako Posłaniec.

Ogólnie Malowany człowiek to książka dobra, która czyta się znakomicie, lecz która rozczarowanie sztucznym ucięciem fabuły w połowie. Chce się ją czytać, chce poznać losy bohaterów i to bez względu na niedoskonałości, jakie można w niej znaleźć. W czym tkwi sekret tej powieści? Na pewno po części w oryginalnym świecie, który czytelnik chce poznać i na zmiany w którym oczekuje od pierwszych stron. Jest jednak jeszcze jeden czynnik. Coś nieuchwytnego, czego nie można opisać, a co z pewnością wyczuje każdy, kto sięgnie po tę pozycję. Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak tylko zachęcić do podjęcia tego kroku.

Tytuł: Malowany człowiek [The Painted Man]
Seria: Trylogia demonów, tom 1, księga 1
Autor: Peter V. Brett
Wydawca: Fabryka Słów
Rok wydania: 2008
Stron: 504
Ocena: 5
BAZYL Opublikowane przez:

Zaczął od tekstowego Hobbita na Commodore 64, a potem poszło już z górki. O tamtej pory przebił się przez wszystkie chyba rodzaje fantastyki – i nie przestaje drążyć tematu dalej.

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.