Kostka Śmierci – recenzja książki

kostkax

Pamiętacie jeszcze recenzowaną przeze mnie przed kilkoma miesiącami książkę o grzecznym nastolatku, który przez pomyłkę trafia do piekła, aby pobierać nauki od umierającego Lucyfera i przejąć po nim tron? Uczeń diabła był dla mnie jednym z większych zaskoczeń tego roku – choć rynku fantasy nie zrewolucjonizował, miał w sobie to coś, co kazało brnąć z zaciekawieniem przez kolejne strony i na końcu wyrzucić z siebie z zaskoczeniem Och!. Mimo wszystko, mając na głowie nawał innych obowiązków, rynku wydawniczego nie śledziłem nazbyt uważnie i o premierze drugiego tomu Wielkiej Wojny Diabłów dowiedziałem się dopiero wtedy, gdy z książką zgłosił się do mnie sam BAZYL, miło mnie tym samym zaskakując.

Głównym bohaterem Kostki Śmierci ponownie jest Filip Engell, który zrządzeniem losu ponownie ląduje w zaświatach. Tym razem nie jest to jednak przypadek, lecz z góry zaplanowana przez Boga, Lucyfera i Mortimera akcja, podyktowana tragicznymi wydarzeniami w Królestwie Śmierci – nieznany sprawca ukradł Kostkę Śmierci, od czasów Stworzenia służącą Mortimerowi do obliczania długości ludzkiego życia. Ziemi grozi epidemia nieśmiertelności! A nieśmiertelność to prawdziwy problem dla świata, jak bowiem już dawno temu zauważył Jonathan Swift, nie oznacza ona tego samego, co wieczna młodość, ani tym bardziej niewrażliwości na wszelkie obrażenia – wyobraźcie sobie tych wszystkich ludzi po ciężkich wypadkach, którzy nie są w stanie umrzeć! Obradująca w Raju trójca postanawia więc ponownie ściągnąć do Piekła Filipa, którego zadaniem ma być odzyskanie Kostki i ponowne uratowanie świata.

Podobnie jak w przypadku Ucznia Diabła, akcja Kostki Śmierci poprowadzona jest sprawnie i cały czas trzyma w napięciu. W przeciwieństwie do poprzedniego tomu brak tutaj jednak dłuższych przestojów, które mogłyby psuć klimat tej kryminalnej opowieści – śledztwo posuwa się cały czas do przodu, raz po raz ujawniając nowe fakty i nie do końca uczciwe zdarzenia, których bohaterami czasami są nawet dobrze znane nam postacie (nie chciałbym tutaj spoilerować, napiszę więc tylko, że z trochę innej perspektywy przyjdzie nam spojrzeć na największego przyjaciela Filipa).

W tym wszystkim brak mi tylko jednego – naprawdę zaskakującego zakończenia. Od początku domyślamy się kto mógł chcieć ukraść Kostkę Śmierci, a mniej więcej od połowy książki jesteśmy niemal pewni kto może chcieć zagrać w kości. I choć podobne odczucia miałem w czasie lektury pierwszego tomu, to Andersen skutecznie wyleczył mnie z przekonania o mojej wszechwiedzy, skutecznie obracając akcję o 180 stopni. Tutaj tego, niestety, brak.

Być może to tylko moje subiektywne odczucie, ale w trakcie lektury odnosiłem momentami wrażenie, że autor z coraz to większą przyjemnością opisuje kary, jakie czekają na grzeszników po śmierci. Postać Hitera, raz po raz przenoszonego pomiędzy kolejnymi miejscami kaźni, balansuje już w moim odczuciu na granicy dobrego smaku, podobnie jak dłuższy opis mąk, jakie cierpią potępieni, powieszeni w Dolinie Szubienic…

Kostka Śmierci to tytuł równie dobry jak Uczeń Diabła i mogę go z czystym sumieniem polecić wszystkim tym, którym podobał się tom poprzedni. Tych, którzy nie mieli jeszcze w ręce pierwszej części Wielkiej Wojny Diabłów, a skusili się na lekturę Kostki… zachęcałbym jednak do sięgnięcia najpierw po tom pierwszy – zbyt wiele rzeczy może pozostawać niejasnych i zbyt wielu będziecie zmuszeni się domyślać. Sezon ogórkowy w pełni, dla młodszych (i nie tylko) fanów fantastyki tytuł ten jest więc wręcz wymarzoną premierą. Lektura obowiązkowa!

Tytuł: Kostka Śmierci
Autor: Kenneth Bogh Andersen
Wydawca: Wydawnictwo Jaguar
Rok: 2011
Ocena: 4+
Strider Opublikowane przez:

Na początku były Przygody Gala Asterixa... A później wszystko inne. Nie przepuści żadnemu filmowi animowanemu, ani książce dla dzieci. Miłośnik dobrego science-fiction i gier starszych niż on sam.

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.