Gone: Zniknęli. Faza czwarta: Plaga – recenzja książki

gone4

Jeśli ktoś zastanawia się, jak długo jeszcze Michael Grant da radę utrzymać tempo rozwoju akcji w Perdido Beach i będzie serwował utrzymaną na dobrym poziomie historię dzieciaków, odgrodzonych od dorosłych, może spać spokojnie. Czwarty tom serii Gone, opatrzony podtytułem Plaga nie jest gorszy od żadnej poprzedniej części. Co więcej, pomysły autora są ciągle świeże i trudno posądzić go o uproszczenia czy szukanie łatwych rozwiązań.

Tym razem podopiecznym Sama zaczyna brakować wody. Dlatego bohater, z niewielką grupą zaufanych przyjaciół, opuszcza miasteczko, celem zbadania nieznanych mu obszarów pod kopułą ETAP-u. Przy okazji za cel stawia sobie dotarcie do Jeziora Tramonto, zbiornika słodkiej wody, której tak bardzo potrzebują jego towarzysze niedoli. Nie może jednak wiedzieć, że podczas tej nieobecności pojawią się nowe komplikacje, które sprawią, że inni sięgną po środki ostateczne – takie, do których normalnie by się nie uciekli.

Problemów robi się coraz więcej – oprócz braku wody bohaterom doskwiera tytułowa zaraza, wirus, na którego nie pomagają nawet zdolności uzdrowicielki Lany. Jakby tego było mało, z więzienia ucieka Drake i – oczywiście – szuka zemsty na głównym bohaterze. Tę szansę wykorzystuje odradzający się Gaiaphage, dostarczając Biczorękiemu armii, z którą może on zniszczyć miasteczko i dostarczyć Ciemności to, czego ona chce – czyli małego Pete’a.

Plaga to tak naprawdę część, która tylko w niewielkim stopniu poświęcona jest tajemniczej chorobie. Michael Grant zadbał o to, aby na ponad czterystu stronach książki nie zabrakło wartkiej akcji, niespodziewanych zwrotów oraz zaskakujących decyzji. Co więcej, fabularnie nie zrezygnował z eksploatacji starszych wątków, które wydawały się być porzucone, i bardzo zgrabnie wplótł je w fabułę. Przy okazji pojawiło się sporo nowych, które zapowiadają się co najmniej równie ciekawie jak wszystkie dotychczasowe.

Czwarty tom Gone różni się nieco od poprzednich. Problemy Sama nie znikają i muszą znaleźć gdzieś ujście. Z tego też powodu bohater separuje się od innych i siłą rzeczy przestaje być wiodącą postacią tej historii. Nie oznacza to jednak, że jego miejsce zajmuje ktoś inny, albo że nie ma go wcale – bohaterem Plagi staje się cała dziecięca społeczność, uwięziona pod tajemniczą kopułą. Dzięki temu problemy pewnych wypracowanych mechanizmów funkcjonowania grupy stają się jeszcze bardziej wyraziste i widać elementy, przez które się one psują.

Cała historia trzyma w napięciu i czyta się ją z zapartym tchem. Bohaterowie szybko przystosowują się do zmian i siłą rzeczy muszą szybciej dorosnąć, aby radzić sobie z pojawiającymi się nowymi problemami. Akcja także ich nie oszczędza – nie ma opcji, aby ktoś został pominięty tylko ze względu na wiek czy niedoświadczenie. Już pierwsze opisy epidemii pokazują nam, że dzieciaki umierały i umierać będą. I chociaż początkowo śmierć dotyka postaci, których wcześniej nie mieliśmy okazji poznać bliżej, w końcu staje też na drodze najważniejszych person w Perdido Beach. A jak się to wszystko zakończy?

Gone zaczyna przypominać dobry serial, który przynosi odpowiedzi na wiele pytań, ale jednocześnie rodzi nowe – równie ciekawe i o podobnie skomplikowanych odpowiedziach. To sprawia, że ta niekrótka już saga wciąż jest świeża i z niecierpliwością czeka się na kolejne tomy. Ktoś może kręcić nosem, że jest to tylko powieść fantastyczna dla młodzieży… cóż, wielu poważnych pisarzy dla dorosłych mogłoby się od Granta uczyć fachu.

Tytuł: Plaga
Seria: Gone, tom 4
Autor: Michael Grant
Wydawca: Jaguar
Rok: 2011
Stron: 428
Ocena: 5
BAZYL Opublikowane przez:

Zaczął od tekstowego Hobbita na Commodore 64, a potem poszło już z górki. O tamtej pory przebił się przez wszystkie chyba rodzaje fantastyki – i nie przestaje drążyć tematu dalej.

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.