Kategoria: Literatura fantastyczna i komiks

Literatura fantastyczna i komiks nie są obojętne żadnemu miłośnikowi gier fabularnych. Dlatego w tym dziale publikujemy recenzje książek fantastycznych wydanych w naszym kraju – zarówno rodzimych pisarzy, jak i zagranicznych. Jeśli chcesz poznać naszą opinię o jakimś tytule, szukasz książki na jesienne wieczory lub po prostu próbujesz się inspirować przed planowaną sesją, zajrzyj tutaj, a zapewne znajdziesz to, czego potrzebujesz.

Oprócz literatury swoje miejsce mają tu także komiksy. Jeśli więc jesteś miłośnikiem superbohaterów, masz ochotę sięgnąć po jakiś komiks, ale nie bardzo wiesz, od czego zacząć, zajrzyj do naszych recenzji.

Naturalnym uzupełnieniem tego działu, jest kącik filmów i seriali, gdzie nierzadko znajdują się recenzje ekranizacji opisywanych tutaj tytułów. A z racji tego, że coraz częściej komiksy i książki przenikają także do świata rozrywki elektronicznej, może warto także zajrzeć do działu z grami komputerowymi?

Grę Endera czytałem dawno temu – zafascynowała mnie tym, jak doskonale została napisana. Później napotkałem kilka niepochlebnych opinii o następnych książkach Carda w tej serii, po W przededniu sięgnąłem więc z ciężkim sercem, obawiając się, że nie dorówna niedoścignionej Grze Endera.

Poprzedni tom Pieśni Lodu i Ognia, zatytułowany Nawałnica mieczy. Krew i złoto nie pozostawiał czytelnika z jedną spokojną myślą. Po raz kolejny okazało się, że Martin nie zamierza oszczędzać swoich bohaterów, a wraz z nimi także i fanów cyklu. Cóż – to jednak minęło i trzeba zmierzyć się z kolejną częścią.

15 kwietnia 2013 / / Literatura fantastyczna i komiks

Moja pierwsza styczność z magisterską trylogią zakończyła się pragnieniem poznania ciągu dalszego. Druga jeszcze to uczucie wzmogła, znakomicie rozwijając wątki i poszerzając świat. Trzecia i ostatnia… Cóż, tu mam pewien dylemat.

Na początku będzie (mam nadzieję) oczywistość: życie recenzenta jest trudne. Pół biedy, jeśli do recenzji dostanie coś, co jest oczywistym hitem albo kompletnym gniotem. Wtedy sprawa jest prosta. O wiele gorzej, jeśli dostaje on do swoich rąk produkt, będący typowym średniakiem, o którym na dobrą sprawę nic mądrego nie można napisać.

Był sobie zombie. Nie pamięta za wiele ze swojego poprzedniego życia, z wyjątkiem pierwszej litery imienia (R), ale nawet tego nie jest do końca pewien. Wraz z innymi zombie zamieszkuje opuszczone lotnisko, gdzie spędza czas na snuciu się i pojękiwaniu oraz próbie stworzenia rodziny z przypadkową zombie-żoną i zombie-dziećmi (chłopcem i dziewczynką).

Większość osób sięgnie po książkę zwabiona zapewne nazwiskiem jednego z autorów. Terry’ego Pratchetta nie trzeba bliżej przedstawiać. Wspólnie z cenionym twórcą fantastyki naukowej, Stephenem Baxterem, stworzył Długą Ziemię.

Prawie każdy z nas miał w swoim życiu jakiś amulet, który uważał za przynoszący szczęście – zakładkę, breloczek czy kamyk. A gdyby przedmiot ten w istocie okazał się być szczęśliwym talizmanem, na dodatek pożądanym przez siły o wiele potężniejsze, niż możecie przypuszczać?

Z książkami z gatunku horror jest pewien problem. Autor nie dysponuje znanymi z kina rozwiązaniami, które powodują, że w pewnej chwili zaczynamy żałować obfitego obiadu, zjedzonego parę chwil przedtem (patrz: seria Piła)…