Upalna zima – recenzja książki

tn_zimaokladkaTomy opowiadań mają się podobno źle w Polsce. Więcej osób woli kupić powieść, niż przeznaczyć pieniądze na kilka krótszych utworów. Dlatego jestem ciekawy, jak z tej sytuacji wybronią się twórcy Upalnej zimy czyli Kareta Wrocławski?

Tomy opowiadań mają się podobno źle w Polsce. Więcej osób woli kupić powieść, niż przeznaczyć pieniądze na kilka krótszych utworów. Dlatego jestem ciekawy, jak z tej sytuacji wybronią się twórcy Upalnej zimy czyli Kareta Wrocławski?

Cóż to za dziwny autor, który tak się nazywa? Właściwie to czwórka literatów uznanych w środowisku fantastów – Eugeniusz Dębski, Andrzej Drzewiński, Adam Cebula, Piotr Surmiak. Zdecydowali się założyć spółkę pod nazwą Kareta Wrocławski i zaoferować polskim fantastom coś… od siebie, pod każdym względem, ponieważ oprócz fantastyki, zahaczają o fizykę.

Swój talent i czas poświęcili na napisanie pięciu opowiadań, zawartych w tomie Upalna zima. Są one ze sobą powiązane – nie tylko przez bohaterów, ale także czyny, których dokonali oni na wcześniejszych stronach.

Utwory zawierają się mocno w nurcie fantastyki i przepełnione są swojskim do niej podejściem (co dla mnie jest wadą, ale innym może się spodobać). To znaczy: bohaterowie to moczymordy i niedołęgi, wiele wydarzeń, które ich spotyka, dzieje się przypadkiem, cyklicznie pojawiają się niewyszukane żarty i rynsztokowy humor. Jednakże opowiadania, nie są peanem na cześć grafomanii. Niektóre wstawki są naprawdę śmieszne – nie dziwię się temu, że opowiadanie Pandemolium było nominowane do nagrody Janusza A. Zajdla. Naprawdę poprawia humor! Wiadomo, że elektryczność daje zawsze dużo zabawy, każdy chyba zna historie o tańczących elektrykach?

Oprócz wartości literackich, Upalna zima przekazuje nam również wartości naukowe. Jak szumnie głosi tekst na okładce: Nauka w służbie fantastyki… albo odwrotnie? mamy tutaj mieszankę fizyki i inżynierii z fantastyką (a także ekonomii i polityki, szczególnie w ostatnim opowiadaniu, które szczególnie przypadło mi do gustu). I to mi się podobało. Nie, książka nie pretenduje do miana hard science-fantasy i dlatego jest to takie dobre! Zagadnienia z mechaniki, choćby lot rakiety, mechaniki płynów, termodynamiki, elektromagnetyzmu a nawet astronomii, są przedstawione w sposób przystępny, i tak wplecione w fantastyczną rzeczywistość, że można by w niektórych przypadkach, zupełnie nie zwrócić na nie uwagi. Za to wielki plus.

Świat przedstawiony jest dosyć specyficzny. To swojska fantastyka, pozbawiona honorowych rycerzy, spisków rozciągniętych na kilometry papieru i qusi-wzniosłych motywów przewodnich. Mamy zamki, mamy krasnoludy, nawet księżniczka i smoki się znajdą. Większym odchyleniem od standardów jest fakt, że planeta, po której wędrują główni bohaterowie, znajduje się w układzie podwójnym (dwie gwiazdy lub gwiazda i brązowy karzeł), i w pewnym sensie wiąże się to z fabułą. Świat, to zbiór różnej maści zabawnych cwaniaczków i marzycieli, choć przesiąknięty duchem oświecenia, co szczególnie uwidacznia się w ostatnim utworze Gorący podmuch zimy w zawodach na wysłanie królewskiego maga na księżyc.

Główny bohater, Waldar, to syn zubożałego szlachcica, tęgi wojownik i chłopak doświadczony życiem. Jego przyjacielem jest Bokanova, syn bibliotekarza, poeta i teoretyk. Raz za sprawą jednego, raz drugiego, pakują się w różnorakie kłopoty. Zwykle w wykaraskaniu się z nich pomaga im przypadek. Wokół nich orbitują także postaci poboczne – wytwórca alkoholu (z pełnym jego wozem) Beppo oraz krasnolud Ruksand. O krasnoludach należałoby powiedzieć więcej, ponieważ są jedną z ras żyjącą obok ludzi, przypominającą prawdziwy, robotniczy proletariat, a za ich sprawą dochodzi nawet do mikrorewolucji!

Fabuła każdego z opowiadań jest o tyle prosta, że bohaterowie zostają postawieni w sytuacji bez wyjścia, z którą muszą sobie jakoś poradzić. O ile w Pandemolium, Czasie na mokrą robotę i Gorącym podmuchu zimy jest to przekonywujące, o tyle w pozostałych dwóch opowiadaniach, wydarzenia są bardzo mocno naciągane i nierealistyczne. Wydaje się, jakby bohaterowie byli kulami bilardowymi, odbijającymi się od akcji do akcji, bez wpływu na rzeczywistość. I to niezbyt służy tym dwóm utworom.

Jednakże prostota w kreowaniu akcji, nie oznacza łatwych do przewidzenia wydarzeń. W trzech najlepszych opowiadaniach tomu, wymienionych akapit wyżej, ciąg scen jest trudny do przewidzenia, głównie przez szalone pomysły bohaterów, a daje to dużo frajdy. Autorzy umiejętnie wykorzystują taką pseudolosowość w budowaniu zabawnych sytuacji, za co należy im się wielki plus.

Na koniec kilka słów o ilustracjach, można powiedzieć, że są dobre. Nie rażą swoją cukierkowatością, nie są też zbyt oszczędne. Czarnobiałe rysunki bardzo dobrze pasują do tej lektury.

Podsumowując, powstawała przez długi czas, w opowiadaniach widać pracę włożoną przez autorów ku temu, by czytelnik miał sporo frajdy. Rzemieślniczo – na szóstkę. Z drugiej strony, przypadkowość do przesady i trochę zbyt dużo alkoholu, zabijają odrobinę z zabawy. Nie wpływa to jednak istotnie na ocenę, dlatego mogę polecić Upalną zimę jako bardzo dobrą pozycję, w szczególności na zbliżające się miesiące.

Tytuł: Upalna zima
Autor: Kareta Wrocławski (Eugeniusz Dębski, Andrzej Drzewiński, Adam Cebula, Piotr Surmiak)
Wydawca: Paperback
Rok: 2012
Stron: 324
Ocena: 5
CoB Opublikowane przez:

Fan papieru – w postaci książek i podręczników RPG. Pasjonat nauki, żeby sobie odbić (i być uważanym za fana sci-fi) tkwi po uszy w pięćdziesięcioletniej Nowej Fali.

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *