Time and Eternity – recenzja gry

time

Pierwsze zapowiedzi tego tytułu zwiastowały graficzną rewolucję. Żywe anime, grywalny serial, następcę techniki cell-shadingu! Niestety, recenzje w Japonii zapowiadały tragicznie słaby tytuł. W istocie Time and Eternity to gra piękna i skierowana do bardzo, bardzo wąskiej grupki odbiorców na zachodzie, którzy gotowi są znieść głupoty scenariusza, celem podziwiania nietypowej oprawy tej produkcji.

I od oprawy trzeba zacząć. Autorzy gry postanowili połączyć tutaj anime narysowane w (przeważnie, bo gra często oszukuje) wysokiej rozdzielczości oraz trójwymiarowe tła, celem wywołania odpowiedniego opadu szczęki przy odpaleniu gry na telewizorze HD. Ograniczony budżet spowodował lekko pociętą animację, którą zamaskowano bardzo ładnym stylem artystycznym, ale całość wywołuje nie lada dysonans. Pomimo braków w animacji to generalnie piękna gra – niesamowicie wygląda bieganie animowaną postacią, jak z filmu rysunkowego na tłach w trzech wymiarach.

tae1Co ciekawe stylistyka ta odbiła się na systemie walki, który troszeczkę kojarzy się (podobnie jak przecież oprawa!) z Dragon’s Lair i wymaga od nas wykonywania uników w odpowiednich momentach. Walka to generalnie połączenie systemu tur oraz akcji w czasie rzeczywistym, a na polach dręczą nas losowe walki. Piękne bitmapy i ciekawe efekty specjalnie, nie ukrywają również faktu, że wrogowie powtarzają się do bólu w różnych wersjach kolorystycznych i rozmiarach. Ostatnim ciosem dla pozornie genialnej oprawy jest niestety fakt, że odpowiedzialny za muzykę Yuzo Koshiro, znany z dziesiątek dobrych ścieżek dźwiękowych (choćby trylogii Streets of Rage), tutaj po prostu się nie popisał. Szkoda, bo pierwsze wyjście na mapę świata to równie piękne przeżycie, jakie miało miejsce lata temu przy Okami, ale czar pryska nieporównywalnie szybciej niż w przypadku podróży białej wilczycy.

tae2Scenariusz to zbiór głupkowatych scenek składających się na historię księżniczki o rozdwojonej duszy, smoku-księciu z wysokim libido, podróży w czasie i przestrzeni. Przypomina to raczej kiepskie (choć momentami zabawne!) anime. Chciałem początkowo napisać, że to gra stworzona dla otaku – czy to zachodnich, czy wschodnich, ale po głębszym przemyśleniu uważam inaczej. Nie ma tutaj za dużo grania na wyglądzie bohaterek, smoko-książę jest, co prawda małym zboczkiem, ale ostatecznie mamy tutaj kliszę na kliszy i po prostu słaby scenariusz, a nie pokazywanie majteczek i nieporadnych bohaterek. Do tego bohaterowie są bez wyrazu i za dużo gadają.

A jednak… granie w ten tytuł nie sprawiało mi bólu, jaki opisywano w recenzjach. Poza scenariuszem i niskim budżetem na teoretycznie wspaniałą oprawę, wszystko jest tutaj po prostu nijakie lub średnie. Zapewne znajdą się tacy, których oczaruje ten tytuł. Bo może będzie ich pierwszym spotkaniem z light jRPG? Bo może lubią niezajmujące anime? Krytyka tej gry jest zasłużona – ale za eksperymenty z oprawą również należą się jej brawa. Time and Eternity nie jest po prostu tytułem, który możnaby traktować jako główne danie, a wśród podobnych tytułów (których wbrew pozorom wśród jRPG jest niewiele) ma za konkurencję znacznie fajniejsze Ateliery.

tae3Time and Eternity jest po prostu bardzo ciekawym eksperymentem. Zaryzykowano z grafiką, której niestety nie dorównała jakości reszty gry. Od czegoś trzeba zacząć i jeżeli szukasz nad podziw sztampowego jRPG, za to z wyrazistą oprawą – tutaj być może zabawisz się dobrze. To nie jest tak zła gra, jak ją malują, ale nie jest to też żadna ukryta perełka. Należy ją raczej omijać.

Tytuł: Time and Eternity
Producent: Image Epoch
Wydawca: NIS America
Rok: 2013
Platformy: PS3
Ocena: 2+
Pita Opublikowane przez:

Kocha gry wideo, książki, komiksy i inne przejawy eskapizmu. Chciałby znać Hokuto Shinkena. Najmądrzejszy kolega BAZYLa.

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *