Świt Czarnego Słońca – recenzja

52039_swit-czarnego-slonca_383

Do książek takich jak Świt Czarnego Słońca zazwyczaj – o ile nie wiem, czego się spodziewać – podchodzę z pewnym dystansem. Napis na okładce mówi Trylogia Zimnego Ognia, tom I. Nasuwa się więc pytanie – czy pozycja ta obroni się jako samodzielna całość? Czy też pozostawi czytelnika nie usatysfakcjonowanego, odsyłając go do kolejnych części, jeżeli chce się czegokolwiek dowiedzieć?

Akcja powieści rozpoczyna się, gdy wielebny Damien Kilcannon Vryce, kapłan Kościoła Zjednoczenia Ludzkiej Wiary, przybywa do Jaggonath, jednego z większych miast położonych na planecie Ernie. Trzeba w tym miejscu dodać, że planecie dość… niezwykłej. Skolonizowana przez ziemskich osadników dwa tysiąclecia wcześniej w niczym nie przypomina macierzystego świata. Erna wypełniona jest różnymi formami fae – aktywnej energii natury. Nie jest to jednak magia – fae nie da się okiełznać, żywi się bowiem ona ludzkimi uczuciami i koszmarami, przez co Ernę zamieszkują demony i potwory zrodzone pod jej wpływem… Te właśnie istoty atakują poznaną w Jaggonath przyjaciółkę (a nawet więcej) Damiena – Mistrzynię Wiedzy o imieniu Ciani. Kapłan poprzysięga zemstę i podejmuje ryzykowną wyprawę na ziemie zamieszkane przez demony. Jednak szybko przekonuje się, że gra toczy się o wyższą stawkę, niż się początkowo spodziewał… Streszczanie fabuły mija się z celem, bo to właśnie ona jest tutaj głównym czynnikiem motywującym do czytania. Przemyślana, pełna zwrotów akcji, w najmniej spodziewanych momentach łącząca pozornie niezwiązane wcześniej ze sobą wątki. Oczywiście nie odbiega niczym od znanych powszechnie schematów – nie ma tu nic odkrywczego, ale w powieści przygodowej nie stanowi to przecież większego problemu.

Z pewnością Świt Czarnego Słońca nie należy do książek, w które łatwo wejść. Początkowo fabuła serwowana jest fragmentarycznie, co może spowodować, że czytelnik poczuje się zagubiony. Na szczęście dalej jest już lepiej – poszczególne wątki zazębiają się, a lektura staje się dużo przyjemniejsza. Zabieg ten dość dobrze buduje napięcie, ale warto zawczasu uzbroić się w cierpliwość, żeby nie poddać się, zanim historia naprawdę się rozkręci. Rozwiały się też moje obawy wspomniane we wstępie – fabuła pierwszego tomu trylogii stanowi spójną całość, a dopiero epilog sygnalizuje, czego możemy spodziewać się w następnej części.

Pozytywne wrażenie robi świat, w jakim toczy się akcja książki. Choć to świat przyszłości, to nie ma tu nowoczesnej techniki, jest za to sporo magii, niezwykłych zaklęć i przedmiotów. To świat brudny, wypełniony demoniczną energią, a to, co widzimy, wcale nie musi być takie, jak się początkowo wydaje. Tutaj postacie pozornie złe mogą kierować się szczytnymi pobudkami, a te dobre skrywać mroczne tajemnice. Należy to zapisać książce na plus. Ogólnie większość bohaterów jest tu dobrze skonstruowanych – czy to targany moralnymi rozterkami Damien, czy cyniczny Tarrant (którego celowo pominąłem przy opisie fabuły – trzeba samemu przekonać się, jaką rolę odgrywa). Psychologiczny pojedynek tej dwójki jest naprawdę interesujący. Dużo dobrego mogę powiedzieć też o samej budowie fabuły – mamy tu zlepek wielu popularnych motywów podany w ciekawej kombinacji. Jest więc zarówno epicka opowieść o walce ze złem, jak i zmagania z własnymi słabościami i pragnieniami. Pojawiają się elementy psychologii, a także poruszana jest kwestia odkupienia win, nie brakuje walk, przygód, a nawet wątku miłosnego. Mieszanka iście wybuchowa.

Świt Czarnego Słońca to dobra, wciągająca książka. Powinna zadowolić każdego miłośnika literatury przygodowej, pełnej akcji, ale nie pozbawionej przy tym głębszych treści. Nie jest to oczywiście pod żadnym względem tytuł rewelacyjny, ale świetnie sprawdza się jako sposób na spędzenie wolnego czasu. Dlatego polecam – tego ostatniego przecież w wakacje nie brakuje, prawda?

Tytuł: Świt Czarnego Słońca [Black Sun Raising]
Seria: Trylogia Zimnego Ognia, tom 1
Autor: Celia S. Friedman
Wydawca: Mag
Stron: 500
Rok wydania: 2008
Ocena: 5-
Ravandil Opublikowane przez:

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.