Siedem Grzechów Wiedźmina

Pierwsza rodzima superprodukcja komputerowa zachwyciła krytyków i graczy. Czy znaczy to jednak, że jest wolna od wad? Nie. O Wiedźminie napisano już dziesiątki stron peanów. Czas spojrzeć na niego z nieco większym dystansem.

Gdy przysiadłem do napisania tego tekstu odpaliłem Wiedźmina i, grając, wypisywałem ołówkiem na kartce wszystkie jego wady i błędy, które rzuciły mi się w oczy. W ten sposób powstała lista składająca się z kilkunastu pozycji. Gdybym jednak miał roztrząsać tutaj wszystkie nie byłoby to ani ciekawe, ani sprawiedliwe. Skupiłem się więc na tych, które, jako gracza, szczególnie mnie irytują. Oto one…

1. Ekwipunek, czyli chaos (nie)kontrolowany

W Wiedźminie mamy do czynienia z setkami rozmaitych przedmiotów. Niestety, ekwipunek bohatera jest po prostu nieczytelny. Dziesiątki małych slotów zapełniają podobne do siebie buteleczki i flakoniki, owoce i zioła. Panuje chaos, nie wiadomo, co jest czym, składniki eliksirów mylą się z samymi eliksirami, zaś te mieszają się nawzajem. Często naprawdę trudno się połapać, co Geralt ma, a czego nie, zaś śledzenie slot po slocie zawartości plecaka z pewnością nie należy do przyjemnych, choć, teoretycznie, Inventory podzielone jest na trzy osobne części. Szkoda, że nie pomyślano chociażby o przeniesieniu do gry walizeczki na eliksiry, którą widzimy w intro, a do której automatycznie wkładane byłyby gotowe już, wiedźmińskie napoje. Plus dla twórców, że pomyśleli o specjalnej kieszeni na przedmioty ważne dla rozwiązania questów – dzięki temu bohater nie gubi rzeczy o znaczeniu strategicznym dla fabuły, jednak mimo wszystko Wiedźmin ma ode mnie duży minus za ekwipunek.
wiedzmak1

2. Absurdy drabinki

Chyba największymi plusami Wiedźmina są jego fabuła oraz interesujące questy poboczne. Jednak znaczna część z nich jest skonstruowana dość karkołomnie. Twórcy gry szczycą się prawdziwie nieliniową fabułą. Tymczasem w praktyce Wiedźmin sprawia wrażenie bardzo liniowego, prowadzącego gracza po nitce do kłębka. Owszem, mamy różne ścieżki rozwoju fabuły, ale nie jest to znowuż jakaś rewolucja. Drażni natomiast model drabinki, który został zastosowany w grze – oznacza to, że zadania musimy wykonywać krok po kroku. Dochodzi do absurdu, kiedy Geralt nie może zadać pytania postaci B (która na logikę wydaje się być najbardziej odpowiednim adresatem owego pytania) bez uprzedniej rozmowy z postacią A, która powie nam tylko tyle, byśmy… porozmawiali z B. Przykładów jest wiele w zasadzie od początku gry, a każdy kolejny irytuje coraz bardziej. Wzorem dla developerów powinien tu być legendarny już Fallout 2, który, choć nie pozbawiony wad, pozwalał na nieporównywalnie bardziej realistyczny przebieg rozgrywki, niż Wiedźmin, nie mówiąc o tym, że można było wypełniać misje bez deklarowania w nich udziału: jeżeli przypadkiem wyprzedziliśmy bieg fabuły wszystko grało i można było bez przeszkód sfinalizować questa (np. oznajmić, że gnębiące wioskę kreatury już się po drodze zatłukło lub wydać poszukiwany przez NPC przedmiot i odebrać nagrodę). W Wiedźminie niejednokrotnie najpierw trzeba wziąć zadanie, by móc je zrealizować (wówczas z kapelusza pojawią się potwory do usieczenia), a przynajmniej odbyć cały, irracjonalny dialog, dla porządku, zamiast zwyczajnie zameldować NPC, że coś się już po prostu zrobiło.

3. Czy my się przypadkiem nie znamy

Piotr Chomiak, główny animator CD Projekt RED przy Wiedźminie chwali się, że w grze występuje około 170 modeli postaci. Jeżeli tak jest, to tego, niestety, nie widać. Chociażby karczmarze – wszyscy wyglądają tak samo. Oczywiście gdyby problem dotyczył tylko karczmarzy, dałoby się to znieść, jeżeli jednak oberżyści dzielą przy okazji model z ulicznymi oprychami i osiłkami walczącymi na pięści, trudno powstrzymać kpiarski uśmieszek. Podobnie jest z kupcami: wszystkich, nawet tych nie anonimowych, stanowiących ważne ogniwo fabuły (vide Declan Leuvaarden), wycięto z jednego szablonu. Przykłady można by mnożyć. Nie ma to oczywiście większego znaczenia dla samej gry – budzi po prostu niesmak. Twórcy Wiedźmina starali się jak mogli urozmaicić te modele, ubierając je w szaty innego koloru czy, na przykład, zmieniając zarost, to jednak za mało. Szeroko zakrojony atak klonów byłby usprawiedliwiony, gdyby NPC posiadali bogato animowane twarze. Skoro jednak ich oblicza są właściwie statyczne, ruchy ust mechaniczne, zaś po mimice ani śladu, to czystą przyzwoitością byłoby opracowanie większej liczby modeli samych głów. Nie wspominając o tym, że poza oknem dialogu rozpoznanie niektórych postaci bywa zwyczajnie trudne (jak rozróżnić, która z pięciu ubranych na biało mieszczek to właśnie ta, z którą rozmawialiśmy wcześniej?).
wiedzmak2

4. Pieniądze się nie liczą

Wiedźmin to kolejny cRPG, przy tworzeniu którego nikt nie przejął się problemem pieniędzy. Monety jak zawsze nic nie ważą i nie zajmują miejsca. Rozmienialiście kiedyś 20 złotych na dwuzłotówki, by mieć na piłkarzyki? Portfel spuchł momentalnie, prawda? Nic to jednak – noszący przy sobie tysiące orenów (które przy naszych dwuzłotówkach wyglądałyby pewnie jak podstawki do kawy) Geralt pomyka radośnie bez najmniejszego problemu i żadnego ciężaru, choć winien ciągnąć za sobą na wózku ciężkie skrzynie ze złotem. A przecież wiedźmin nie ma nawet plecaka! Wystarczyłoby przecież założyć, że by posiadać tyle i tyle pieniędzy, Geralt musi mieć kilka odpowiednio pojemnych mieszków na monety, które zajmowałyby sloty ekwipunku lub które nosiłby przy pasie (skoro może nosić bronie i trofea, czemu nie mieszki z pieniędzmi?).

Swoją drogą ciekawe kiedy twórcy erpegów uraczą wreszcie któregoś bohatera plecakami i torbami z prawdziwego zdarzenia, które np. będą ograniczały ruchy lub które postać będzie zrzucała z ramienia do walki?

5. Klik tu, klik tam

Brak realnej kontroli nad walką bardzo mnie w Wiedźminie zaskoczył. Kiedy w czasie produkcji gry słyszałem o sześciu stylach walki, nagraniach motion capture i setkach rozmaitych ciosów zacierałem ręce. Gdy ją odpaliłem wydałem nieomal jęk zawodu: jak to, walka ogranicza się do klikania myszą?! Panowie z CD Project RED – to boli! Owszem, oddaję cześć – walczący Geralt wygląda znakomicie i realistycznie, piruety obronne, parady i przeskakiwanie saltem nad głowami przeciwników robią wrażenie, jednak fakt, że w walce tak naprawdę chodzi o kliknięcie we właściwym momencie poważnie rozczarowuje. Spodziewałem się rozwiniętej części zręcznościowej gry i frajdy z opanowywania kombinacji ciosów, a dostałem wojownika z przyciskiem on/off. Pięknie animowanego, perfekcyjnie wykonującego fantazyjne kombosy, ale co z tego?

Na niemożność skakania spuśćmy litościwie kurtynę milczenia…

6. Niewidzialna ręka sprawiedliwości

Geralt, mówiąc niekoniecznie obyczajnie, przypierdolić lubi. Szkoda jednak, że często przypierdolić nie może. Dlaczego za dnia, podczas spaceru ulicami miasta, miecz jest przyklejony na stałe do pleców wiedźmina? Prawo zakazuje chodzenia z żelazem w ręku? W porządku, załóżmy, że tak. Prawem gracza jest jednak móc broń wyciągnąć i zasiekać kogo mu się żywnie podoba, a potem siekać tak długo, aż wyrąbie sobie drogę do bram miasta, lub też zostanie zarąbany przez strażników. Być może developerzy obawiali się, że gracz mający wolną rękę zniweczy misternie skonstruowaną fabułę i zabije kluczowe dla jej rozwoju postaci. Taki sposób dyscyplinowania gracza mi się jednak nie podoba. Wolę, gdy po kilku nieudanych akcjach i śmierci z rąk/pod halabardami strażników, po wydanych na postać listach gończych i nagrodach dla łowców głów gracz sam zauważa, że bezmyślna rzeźnia nie ma sensu. Czy to trudniejsze rozwiązanie? Owszem, trochę tak. Ale zdecydowanie bardziej realistyczne.
wiedzmak3

7. Geralt mocna głowa

Nasz dzielny Biały Wilk wypić umi. Nie dziw, skoro każdy możliwy eliksir wiedźmiński bazuje na mocnej wódce czy, o zgrozo, spirytusie. Słaniający się, nawalony jak stodoła Geralt wygląda doskonale (jeżeli można tak powiedzieć…), podobnie jak świat po spożyciu; rozmyty, wirujący, tańczący. To najlepsza wizualizacja upojenia alkoholowego, jaką do tej pory widziałem w grach. Co jednak zabawne, Geralt w mig trzeźwieje, gdy przychodzi walczyć – owszem, szansę trafienia ma o 50% niższą, jednakże chybotliwy krok należy już do przeszłości, ani razu nie zdarza mu się potknąć, nie upada też nigdy na ziemię, by się z mozołem podnieść i walczyć dalej. Geralt zresztą w ogóle trawi alkohol podejrzanie szybko, i po kilku chwilach po wiadrze wódki* nie pozostaje ślad, a zamazany obraz wraca do normy. Być może twórcy nie chcieli irytować gracza faktem, że pijany wiedźmin porusza się parę razy wolniej, niż trzeźwy (nocą można to obejść, wyciągając po prostu broń – wtedy właśnie Geralt trzeźwieje i biega normalnie). Skoro jednak tak dalece zadbano o detale i naprawdę niezłą animację ruchu, to czemu nie zaryzykowano pijanego, biegającego Geralta? Czemu się nie przewraca, nie rozbija, tylko mozolnie, noga za nogą, chwiejnie brnie przed siebie?

Jak wspominałem na początku, rozmaitych błędów i niedociągnięć jest w Wiedźminie wiele. Tu skupiłem się na, moim zdaniem, najważniejszych. Podarowałem twórcom problemy natury technicznej, które są właściwie detalami, jak np. Geralt zacinający się podczas walki (trzeba go przemieścić i dopiero kontynuować zmagania) czy bieganie rodem z jazdy figurowej na lodzie (postać już zaczyna się poruszać, lecz jeszcze nie odepchnęła się nogami od podłoża). Jeżeli i wy zauważyliście jakieś interesujące, lecz przede wszystkim – irytujące wady gry piszcie na nasz adres redakcja@tawerna.rpg.pl. Kto wie, a nuż ktoś z CD Projekt RED Was przeczyta i weźmie wasze uwagi podczas prac nad patchem/dodatkiem/kolejną częścią?


Słówko uzupełnienia – ja, autor artykułu, zdrowy na ciele, choć niekoniecznie na umyśle, podnosząc rękę na polską grę-cudo oświadczam, że nikt z CD Projekt nie zrobił nigdy krzywdy mnie ani mojej rodzinie, nie jest mi winien żadnych pieniędzy i nie podpijał mi wódki. Nie jestem też tradycyjnym, rodzimym oportunistą i malkontentem, skłonnym wieszać psy na wszystkim, co polskie i udane i na każdym, kto odniósł sukces. Wiedźmin mi się podoba, naprawdę. Naprawdę!

Przepraszam!…

Aaa!…


*Jako miłośnik wyrobów procentowych z uśmiechem stwierdziłem jednak, że zachowano pewne realia – po paru piwach i pół litrze Geralt potrafi po prostu profesjonalnie zaliczyć glebę.

Equinoxe Opublikowane przez:

38 komentarzy

  1. BAZYL
    18 listopada 2007
    Reply

    Trochę moich obserwacji…

    Zgadzam się z opinią o ekwipunku. Jest jeszcze coś co Equinoxe pominął – przesuwanie przedmiotów ze skrzyni, do ekwipunku powinno zostawiać rzecz w slocie do którego się go przesuwa, tymczasem on przeskakuje do pierwszego wolnego. Poza tym nie można wyrzucić ze skrzyni niczego – najpierw trzeba to wziąć, a dopiero potem przesunąć na miejsce do wyrzucania. Na koniec kwestia broni – można je nosić tylko w wyznaczonych miejscach – wiec gdy mamy sztylet, to możemy mieć tylko jego, a gdy chcemy pochodnię – musimy się pozbyć sztyletu. Poza tym nie mam pojęcia jak można umieścić coś w skrzyni – po prostu tego się nie da zrobić.

    Zastanawiało mnie jeszcze jedno – Geralt wchodzi do każdego domu, przetrząsa komody i szafki, a tymczasem obecni domownicy nie reagują. Już nie mówię o wzywaniu strażników, czy innych, ale oni nawet nie zwracają na to uwagi. O tym, że kiedyś nocą udało mi się przypadkiem zabić w Wyzimie cywila bez żadnych konsekwencji już nie wspomnę.

  2. Equ
    18 listopada 2007
    Reply

    !

    A propos przedmiotów to jest jeszcze jeden irytujący problem – nie można np. wziąć broni na miejsce innej. Trzeba mozolnie wejść do Inventory, wyrzucić broń, i dopiero wziąć inną. Nie ma czegoś takiego jak zastępowanie. Drażni.

  3. Clagus
    18 listopada 2007
    Reply

    znaki i miejsca niebezpieczne

    Bardzo dziwne jest również, że to czy lokacja jest niebezpieczna (czyli możemy w niej wyjąć broń) jest przypisane na stałe… I tak, w wyzimie handlowej, w banku, po rozrubie, gdy wchodzimy tam po wykonaniu questa, pojawia nam się symbol niebezpiecznego miejsca.
    Druga rzecz: drażni też to, że Geralt w dzień nie ma szans na wykonanie znaku. Nie ma mowy więc o rozpaleniu ogniska znakiem (na grobli jest takie ognisko).
    Do narzekania można też dołożyć fakt, iż znak igni nie działa na sojuszników… Z jednej strony jest to nielogiczne, a z drugiej, w oblivionie było wkurzające, że zabijałeś czasami przypadkową osobę, bądź sojusznika.

    Poza tym gra jest bardzo dobra i wciąga. Największym jej atutem są teksty i klimat.

  4. Asthner
    18 listopada 2007
    Reply

    Kontra

    1. Ekwipunek. Myliły mi się jedynie płynne składniki alchemiczne z eliksirami. No i same eliksiry oczywiście też, ale to oczywiste i naturalne przecież. Walizeczka jednak by się przydała, fakt. Po spędzeniu piętnastu minut na posegregowaniu eliksirów jednak, zdecydowana większość problemów z szukaniem ważnych rzeczy zniknęła. Zwykle jednak wcale nie musiałem z ekwipunku korzystać, więc nie uważam tego elementu gry za szczególnie istotny. Mogło być lepiej, ale nie jest bardzo źle.
    Za to uwagi BAZYLa o skrzyniach bliskie są moim odczuciom. Co do broni – gdyby pozwolić na jej „standardowe” przenoszenie, Geralt błyskawicznie stałby się kolejnym złomiarzem. Ale ciut bardziej elastyczny system by się przydał… Choćby z racji na tę pochodnię – Kot wprawdzie bardzo trujący nie jest, ale przyrządzanie wciąż nowych jego zapasów byłoby irytujące. Stosowałem więc oświetlenie bardziej naturalne, co wykluczyło noszenie sztyletów. Zdziebko nielogiczne.

    2. Absurdy drabinki. Wrażenie liniowości? Graliśmy chyba w inne gry. Dość często zdarzało mi się zwracać uwagę na różne zachowania postaci, będące wynikiem moich wcześniejszych decyzji. Zastanawiałem się wtedy, co by się stało, gdybym wcześniej coś zrobił inaczej… To chyba jest właśnie sprawianie wrażenia nieliniowości, a nie liniowości, prawda?
    Do konieczności wykonywania etapów zadań na zmianę się nie ustosunkuję… Musiałbym przejść grę od nowa i zwrócać na to uwagę. Pamiętam, że raz coś mi się wydało nienaturalne, więc pewnie jest coś na rzeczy.
    Wypełnianie misji bez deklarowania w nich udziału – zdarzyło mi się to raz, gra jakoś nie ucierpiała z tego powodu. Nie wiem wprawdzie, czy dostałem doświadczenie dodatkowe – mam nadzieję, że nie! – ale na xp prawie zupełnie w grze i tak nie zwracałem… Ale to mógł być jednostkowy przypadek, bo głupie dialogi „jak gdyby nigdy nic” też mi się przytrafiały.

    3. Modele postaci. Zgadzam się w zupełności z Twoim zastrzeżeniami.

    4. Klik tu, klik tam. Tu chyba z kolei może i graliśmy w tę samą grę, ale na pewno zupełnie innych oczekiwaliśmy. Gameplay walki niczym mnie nie zaskoczył, a nie mogę powiedzieć, bym fanatycznie oglądał wszystkie materiały przedpremierowe, jakie mi w ręce wpadły. Z tych, które czytałem wynikało jednak jasno, czego oczekiwać… Wg mnie ten element gry właśnie został bardzo ładnie wyśrodkowany między zręcznościowością, a bierną obserwacją. Nie zarżnąłem myszy, jak na jakimś Diablo, nie zanudziłem się, jak przy klasycznych erpegach. Odnoszę wrażenie, że po grze traktującej o mistrzu miecza spowiedzałeś się modelu walki dorównującemu temu z Jedi Academy…
    Ale skakanie by się przydało. Przez jego brak musiałem się często zastanawiać „czy Geralt wdrapie się na tę skarpę, czy muszę na nią wbiec centralnie tam dalej, gdzie jest jeszcze nieco niższa…?”

    5. Niewidzialna ręka sprawiedliwości. Zgadzam się i z Tobą, i z BAZYLem. Z tym jednym zastrzeżeniem, że bieganie z mieczem, kiedy sytuacja tego nie uzasadniała nie było przecież w stylu Geralta. Potrafił go przecież zawsze błyskawicznie dobyć. A po co narażać niepotrzebnie ostrze na wilgoć, etc…

    6. Geralt mocna głowa. Cóż dodać. Celne spostrzeżenia.

    Podsumowując – trzeźwe spojrzenie na „grę prawie idealną”, choć w kilku miejscach czepiasz się chyba na siłę. 😉

  5. Asthner
    18 listopada 2007
    Reply

    4…

    Pieniądze się nie liczą. Przeoczyłem przy pisaniu kontry. Ale tragedia się nie stała, bo zgadzam się z tymi postulatami. Może w sequelu? Nie można odświeżyć wszystkich typoweych elementów rpg za jednym zamachem, no… ;p

  6. Zieziór
    18 listopada 2007
    Reply

    Przesadzasz, Equi 🙂

    Generalnie skłonny jestem poprzeć Asthnera z jego kontrą. Jest faktycznie trochę rzeczy, które mogłyby być lepsze ale nie ma o co kruszyć kopii…

    Bronić do upadłego będę jednak ekwipunku. Co prawda drażni fakt, że nie ma plecaka czy czegoś w tym stylu ale to akurat najmniej ważne. Może po prostu to ja mam jakieś nadnaturalne zdolności segregacyjne ale ani przez sekundę grania (czy to przy pierwszym przejściu czy teraz, gdy przechodzę grę po raz drugi) nic mi się nie pomieszało. Składniki nie dość, że mają kolorowe oznaczenie to jeszcze ich „buteleczki” są przechylone w odwrotną stronę niż eliksiry – nie wiem, czy to zauważyliście. Z kolei na przykład bazy (alkohole/smary/prochy) są zawsze pionowo. Ekwipunek po mojemu jest świetnie odwzorowany, może tylko przydałoby się jakieś graficzne przedstawienie plecaka…

  7. Equinoxe
    18 listopada 2007
    Reply

    Hmm…

    … powiem tak – jesteś cholernie spostrzegawczy.

  8. Asthner
    18 listopada 2007
    Reply

    Jest, jest

    Gdybym o tym nie przeczytał, nie zaorientowałbym się o triku z kątem nachylenia. ;p Biorąc do tego pod uwagę to, iż domyślam się, w jak wysokiej rozdzielczości Zieziór gra… to przerażające. ;p

  9. Bartold
    19 listopada 2007
    Reply

    Veto

    1)Ekwipunek – polecam autorowi tekstu wywiedzieć się, kiedy powstały plecaki – i co noszono, zanim się to stało 😀
    2)Walka – no bez jaj… To jest RPG, a tak rozbudowany system walki to już osiągnięcie niebywałe, patrząc na klasyki (BG dla przykładu), czyż nie?

    Jeszcze jedno. Jakoś nie wiem czemu, ale nikt nie zwraca uwagi na jeden detal – miecze wiszą w powietrzu. Żadnej pochwy, sznurka, pasa – nic 😀 To dla mnie największa wada.

  10. Equinoxe
    19 listopada 2007
    Reply

    🙂

    … plecaki wynaleziono nieco później, owszem, ale torby na pasku – co za problem? :]
    A miecze – owszem, zauważyłem, ale dopiero wczoraj 🙂

  11. BAZYL
    19 listopada 2007
    Reply

    Wiszące miecze?

    Bez przesady, dla mnie to pikuś. W porównaniu do niewygodnego ekwipunku to jak pryszcz do Mount Everest…

    Za to z czasem doszły u mnie kolejne uwagi:
    – Średni dziennik. Nie ma w nim miejsca na wykonane questy, nie ma nic na temat questów niewykonanych, poza tym te które są często (w pewnych momentach) nakładają się na siebie i powodują sztuczny tłok.
    – Naciągnięcia realiów na potrzeby fabuły. Żeby nie spoilować powiem ogólnie – pewną osobę zwabiamy na bagna, bo tam będzie słabsza. Ona ustawia się w pobliżu ważnej lokacji i czeka na otwarcie. I tutaj dwie uwagi: 1. Dopóki nie zostanie otwarte – nie można walczyć z tą postacią. A tak bardzo chciałem ją zaszlachtować z zaskoczenia… 2. Ważne miejsce jest otwarte, a tymczasem owa postać spokojnie czeka na przybycie wiedźmina zamiast wparować do środka, zabrać co trzeba i potem albo zwiać gdzie pieprz rośnie, albo udawać głupa i iść w zaparte, że nic nie zabrała…

  12. Mongward
    19 listopada 2007
    Reply

    Opamiętajcie się…

    Od razu mówię,że nie grałem w wiedźmina.
    Ale sądzę,że panowie zapominacie o tym,że Aurora jest leciwym silnikiem i ma swoje ograniczenia.I tak CDPRed kawał dobrej roboty odwaliło na tym silnikiem.

  13. Equinoxe
    19 listopada 2007
    Reply

    🙂

    Trudno się nie zgodzić, ale powymieniać uwagi – można 🙂

  14. Asthner
    19 listopada 2007
    Reply

    Wiszące miecze

    Irytowały mnie, ale raczej jako zjawisko ogólne. Nie mogę sobie jakoś przypomnieć gry, w której na tego typu modelu postaci dorabiono pochwy na miecze. Może to faktycznie jakiś problem techniczny? Dlatego szybko nauczyłem się ignorować to.

    BAZYL -> afair te drzwi wcale nie są otwarte. On tam sobie czeka, aż wykonany zadanie je otwierające… Nie ma wielkiego sensu w sprawdzaniu ich stanu co 5 minut, czy przypadkiem ten frajer Geralt już się z poleceniem nie uwinął.
    A co do niemożności walki… Jej początek (cut-scenka) chyba wynagradza tę niedogodność? 😛

  15. nanya
    19 listopada 2007
    Reply

    pomysł na ekwipunek

    Na wstępie zwracam uwgę, iż w Wiedźmina grałam troszeczkę… za mało by móc popisać się mą spostrzegawczością 🙁 ale mam pomysł na problem z „plecakiem”… Czemu Geralt nie ma Płotki (konia znaczy się)??? Juki przytroczone do wierzchowca rozwiązałyby problem posiadania plecaka i ewentualnych ograniczeń ruchowych 😉 i orenów nie trzeba by nosić w onucach…. 😛 Co Wy na to?

  16. BAZYL
    19 listopada 2007
    Reply

    Asthner…

    Co do sprawdzania drzwi… Przecież to potężny mag – musiał wyczuć to co wyczuła Triss, to sprawiłoby, że poszedłby i sprawdził te odrzwia…

    A co mi po cut-scence, skoro walka kończy się jak się kończy? Poza tym ja nie chciałem walki, ja chciałem go zaciukać 😀

  17. BAZYL
    20 listopada 2007
    Reply

    @Bartold – o plecakach…

    To nie jest nasz świat, a Sapkowski nigdy nie napisał, że plecaki wynaleziono później. Plecak ma tam takie samo prawo się pojawić jak słówka „immunitet”, „król” i wiele innych. To leży w gestii autora a nie jakichś naszych realiów, czy tego co się nam wydaje.

  18. Asthner
    21 listopada 2007
    Reply

    @BAZYL + ekwipunek

    Hmm. A może ugryźć kwestię drzwi z tej strony: owszem, jest to potężny mag, ale przy tym cholernie arogancki. Może trawi pod tymi drzwiami czas na opędzaniu się od komarów i narzekaniu na wilgoć? 😀

    A co do rozwiązania problemu ekwipunku za pomocą jucznego konia – dokładnie coś taiego chodziło mi po głowie ostatnio. 🙂 I przysporzyłoby to okazji do zabawnej scenki, w której Geralt nadaje swojemu koniowi imię, po czym zastanawia się, czemu akurat nazwał go „Płotka”. 😛

  19. Bartold
    23 listopada 2007
    Reply

    @BAZYL – plecaki

    Owszem, nie napisał – ale CDPR przyjęło bardzo wyraźnie środek średniowiecza za okres, w jakim umieszczono grę, widać po architekturze (miasto obronne) czy Zakonie (hełmy garnczkowe). Owszem, sami stwierdzili, że miksowali trochę style, ale tak daleko raczej nie wyszli.

    @Equinoxe – no to masz torby na pasie, nie? 😀 Nawet model postaci Geralta zawiera sakwę.

    @Nanya – Na to CDPR odrzeka, że wymagałoby to przemodelowania świata, bo byłby za mały na konnego bohatera.

  20. Asthner
    23 listopada 2007
    Reply

    Koń

    Nie trzeba by na Płotce jeździć. Mogłaby robić za mobilny magazyn – byłoby to zresztą realistyczniejsze od rozwiązania z karczmarzami…

  21. nanya
    24 listopada 2007
    Reply

    „mobilny magazyn” 😛

    Co do potrzeby przemodelowania świata… tym własnie tłumaczyłam sobie brak tak charakterystycznego elementu jak Płotka… (przypomnijmy sobie ogromny świat Obliviona)
    I choć pochwalam mistrzów z CDPR, że nie obłożyli Geralta jakże nieklimatycznym „plecakiem”, to zostawianie ekwipunku u karczmarzy też nie jest najlepszym pomysłem…

  22. Guziel
    27 listopada 2007
    Reply

    walka

    Dla mnie absurdem jest to, że używając stylu grupowego
    kasuje się grupę wrogów łatwiej niż na przykład 2.
    System walki jest niezbalansowany, tzn. bonusy z drzwek
    są przeładowane.

    Secundo –

    Mechanika jest tajemnicą…. co to do diabła jest +15% Ból ???

  23. apostrofa
    27 listopada 2007
    Reply

    ból

    Guziel:

    Mechanika jest tajemnicą…. co to do diabła jest +15% Ból ???

    o 15% zwiększona szansa na zadanie paraliżującego bólu przeciwnikowi zdaje się…

  24. Asthner
    27 listopada 2007
    Reply

    Nie wnikałem w mechanikę…

    … to nie DeDeki, żeby postać na siłę optymalizować. ;p

    Ale uwaga do stylu grupowego słuszna. Zdarzało mi się czekać, aż zostanę otoczony, żeby oszczędzić (sic!) sobie trudu.
    Ale to nie znaczy, że całe drzewko jest niezbalansowane. Wg mnie – specjalny bonus w grupowym powinien być inaczej rozwiązany (czekanie na min. trzech przeciwników wypacza pomysł). No i sztandarowa już sentencja: „Igni is overpowered”. ;p

  25. Bartold
    27 listopada 2007
    Reply

    Walka & Koniki

    Walka – bo styl grupowy ma zadawać szerokie ciosy trafiające wielu luda, a na pewno nie wszystkich (no bo nie trafia każdego) – serio, chybienie ciosem wytrąca z równowagi, bo trzeba miecz wyhamować. Dużo czasu i siły zabiera.

    Konik – Auora nie pozwala na zbyt duże lokacje, poza tym, świat Obliviona był pusty.

  26. Equinoxe
    1 grudnia 2007
    Reply

    :]

    Ba, w stylu zbiorowym to można nie 3, nie 4, a 8 siekać, bo Ci, którzy próbują Geralta z drugiej linii dupnąć też obrywają.
    A tym, którzy narzekają na grafikę polecam ściągnąć najnowsze i w ogóle cacy starowniki. Gdy ściągnąłem sobie do swojego przeciętnego raczej Radeona świeżutkie sterowniki z listopada okazało się, że mogę bez kompleksów włączyć wszystkie detale na maksa.

  27. matys
    4 grudnia 2007
    Reply

    7 grzechów

    Witam! Cóż, mimo że Wiedźmin mi się podoba bardzo i od kilkunastu dni zagrywam się w niego to jednak popieram wyliczone tu 7 grzechów głównych, które są drażniące. Ze swojej strony dodam to co wydaje sie jeszcze wadami w tej naprawde dobrej grze:
    1. wyglad wiedźmina. Nie jestem maniakiem tzw „high fantasy”, gdzie każdy bohater powinien być ubrany w czarne ciuchy, obwieszony cwiekami i medalionami i dodatkowo mieć dwumetrowy miecz, ale wydaje mi sie ze gearalt nosił sie raczej na czarno, a tu? Ciemnoniebieski wlasciwie kubrak, brazowe pasy na miecze, jakis bordowy pas do spodni, widoczne rekawy białej koszuli, buty jasne i dodatkowo ten głupkowaty kolec na którym wiesza sie trofea… No nie wiem, dla mnie dużo lepiej wygladali w prologu wiedzmini w Kaer Morhen (Lambert, Eskel)
    2. – pieniądze. Oprócz tego co już tu było wcześniej pisane, tych pięniedzy ma się za dużo od początku! Nie ma na co wydawać!
    3. – okrutna liniowość gry! cóż z tego ze sa ważne (i bardzo dobrze zrobione) wybory przed którymi stajemy? najpierw poruszamy sie po sztucznei wydzielonym podgrodziu, potem tylko po jednej dzielnicy Wyzimy itd. W Oblivionie czy choćby pierwszym Gothicu (ktory dla mnie jest najgenialniejszym RPG w historii) można było biegać gdzie się żywnie podobało i robić to, na co miało się ochote. A tutaj? no niestety…
    To tyle na razie… Choć zaznaczam,ze podoba mi się Wiedźmin, pozytywnie mnie zaskoczył, przee wszystkim klimat, dbałosć o szczegóły, napotykane postcie, dialogi, wygląd gry, wszystko jest naprawdę świetne. gdyby tylko te wszystkie błędy i niedocignięcia usunięto… Czego sobie i Wam zycze!:)

  28. BEHERIT
    12 stycznia 2008
    Reply

    WIEDŻMIN-NIMŻDEIW!!!!

    NA SAMYM POCZĄTKU WTRĄCE ŻE TO CO NAPISZĘ JEST TYLKO MOIM SUBIEKTYWNYM SPOJZENIEM I NIE NALEZY BRAC ŻADNYCH ZA I PRZECIW WOBEC MOJEJ WYPOWIEDZI.

    PRZEJDZMY DO ŻECZY!!!

    WIEDŻMIN CZYMŻE JEST TEN TWÓR?
    A WIĘC CZEKAŁEM NA TO ISTNIENIE OD PONAD 2 LAT,
    2 LAT SPEDZONYCH PRZY GRACH POKROJU GOTHIC
    KTÓRYCH SERIA JEST JEDNA Z MOICH ULUBIONYCH ALE JAK TO BYWA Z SEQUELAMI ,MOZNA BY ZEC ,,HYDRA ZŻERA SWÓJ OGON” I Z KAZDA CZĘSCIĄ UZYTKOWNIK WYMAGAJACY CORAZ WIECEJ I WIECEJ OD TWÓRCÓW
    W SUMIE ZECZY JEST CORAZ TO BARDZIEJ ZAWIEDZIONY.
    CZYM ZAWODZA?
    NAPEWNO JEST TO PODOBIEŃSTWO ZWIAZANE Z WYKONYWANYMI ZLECENIAMI ,ZADANIAMI NO I OCZYWISCIE ZWIAZANE Z WYBOREM ,DOBRO VS ZŁO.
    PO KTÓREJ STRONIE STANAC I Z KIM SIE UTOZSAMIĆ.
    GOTHIC O ILE PIERWSZA CZĘŚC BYŁA REWELACJA NA SWOJE CZASY TO NASTEPNE JUŻ NIESTETY POZOSTANĄ TYLKO SEQUELAMI ,CIAGLE DOBRYMI ALE BEZ WIĘKSZEJ REWELACJI.NIESTETY.
    NIE POWIEM BO II i III SA SWIETNE ALE JEDNAK BRAK IM CZEGOS ,BRAK IM INWENCJI I TEGO CO MOZNA BY NAZWAC ŚWIERZOŚCIĄ.
    WIEDŻMIN TAKIZ POWIEW ZAPEWNIŁ I CHOCIAŻ GRA ZBUDOWANA NA STARYM JUZ SILNIKU GRAFICZNYM
    NIE POWALA EFEKTAMI JAK NAJNOWSZE PRODUKCJE NA DIRECTX10 LECZ TRZYMA SIE KLIMATU I ŚWIETNIE ODWZOROWYWUJE MOJE WYOBRAZENIA .
    NIE CHCE ZACHWALAĆ ZA BARDZO BO TO RODZIMA PRODUKCJA,LECZ…
    PO PIERWSZE ODNOSZAC SIE DO SIEDMIU GRZECHÓW
    WEDŁUG EQUINOXE’A TO MOIM ZDANIEM LICZY SIE JAK NAJBARDZIEJ REALNOŚĆ SYTUACJI I ZACHOWAŃ .
    WEDŁUG MNIE SĄ ONE SWIETNIE ZACHOWANE I ODZWIERCIEDLONE .
    PICIE ALKOCHOLU POWODUJE STAN UPOJENIA (GENIALNY EFEKT I NIE PISZĘ TAK DLA TEGO ŻE SAM LUBIE TEN STAN ) O.K.
    ILOŚĆ JAK I SUMA PIENIĘDZY ZALEZY TYLKO OD TEGO JAK SOBIE TO WYOBRAZIMY PONIEWAZ GRAJĄC NIE ZASTANAWIAŁEM SIE CZY BĘDE MUSIAŁ JE NOSIC W WORKU NA PLECACH,SA RACZEJ TYLKO UZALEZNIONE OD POJEMNOSCI WYOBRAZNI GRACZA. SĄ ,JEST ICH DUZO -ŚWIETNIE!!!
    EKWIPUNEK-NIEŁAD ,JAK W ZYCIU .MOIM ZDANIE TWÓRCY POWINNI JESZCZE BARDZIEJ UTRUDNIĆ TZN. MIKSTURY JAK I INNE PRZEDMIOTY POWINNY BYĆ OSOBNO POUKŁADANE ANIE JAK 10 TEGO I 6 TEGO…

    WALKA -CÓŻ TU DODAĆ PO PROSTU MISTRZOSTWO…

    FABUŁA-LEPIEJ JUŻ TYLKO PRZY CZYTANIU KSIĄZKI MOZNA SOBIE WYOBRAZIC…

    POZATYM NA CAŁOŚC SKŁADA SIĘ JESZCZE MNÓSTWO INNYCH ŻECZY O KTÓRYCH NIE BEDE WSPOMINAŁ A POZOSTAWIE DO WYŁAPANIAM WAM WSPANIALI GRACZE.

    MINUSY?
    OCZYWISCIE SĄ TAK JAK NA PRZYKŁAD PODOBIEŃSTWO CZY RACZEJ KLONING SPTYKANYCH POSTACI.NO CÓZ MIEJMY NADZIEJE ŻE ZOSTANIE TO POPRAWIONE W PÓZNIEJSZYM PATCHU.
    I DLA MNIE NA TYM SIE KOŃCZĄ.

    PODSUMUJMY ,GRA WIEDŻMIN Z OD LAT OBLEGANEGO GATUNKU RPG JEST TAK NAPRAWDE PRETENDENTEM DO OBJĘCIA KORONY I TRONU TEGOZ WYMIARU.
    TO GRA PO KTÓREJ KAŻDY SZANUJACY SIEBIE GRACZ ,ZASTANAWIA SIE CZY NAPEWNO DOBRZE ZROBIŁ WYŁANCZAJĄC KOMPUTER I KŁADĄC SIE SPAC.NIEWAŻNE ŻE LICZNIK ENERGII ROZGRZANY JEST DO CZERWONOŚCI A OCZY MAMY PRZEKRWIONE OD GODZIN JAKIE PRZY NIM SPEDZILISMY.
    TA GRA JEST PO PROSTU DLA WIELU Z NAS MARZENIEM KTÓRE SPEŁNIŁO SIE.

  29. matys
    14 stycznia 2008
    Reply

    NIMŻDEIW????????

    No cóż, mam wrażenie, drogi Behericie, że masz ok. 12 lat, popełniasz karygodne błędy ortograficzne (celowo?) a cały Twój tekst brzmi jak bełkot… Więcej piszesz o Gothicu (który jest również moim ulubionym cRPG) niż o Wiedźminie, a gdy już przechodzisz do tegoż ostatniego, nic nie można z tego zrozumieć…

  30. Mr.Ofca
    28 lutego 2008
    Reply

    Casanova?

    A ja mam pytanie. Czy nikogo nie razi (tak jak mnie) ze wiedzmin to istny casanova? Przeciez tam mozna pieprzyc wszystko co ma 2 nogi i zdaje sie byc plci zenskiej. Sex z driada dla sportu? Darmowe prostrytutki za wykonanie zadania? Ja rozumiem ze w ksiazkach bylo kilka takich scen, ale to bylo ze smakiem. A tutaj ciezko przejsc przez miasto zeby nie nadazyla sie okazja zeby cos zaliczyc.

    A co do tematu. Punkty trafne, ale sadze ze chyba faktycznie troche przesadzone. No ale najwazniejsze ze nie neguja tego ze gra jest dla mnie jednym z najlepszych cRPG jakie sie ostatnio ukazaly :).

    Pozdrawiam. Mr.Ofca

  31. ber
    10 marca 2008
    Reply

    Inventory

    Fakt – plecak to jedna z bardziej irytujących wad interfejsu(?) Wiedźmina. Jeżeli robić już w miarę realistyczny plecak to… graliście w grę Ultima Online ? – rozwiązanie ekwipunku w taej grze najbardziej mi się podobało, spośród tych, które do tej pory spotkałem. Oczywiście w dzisiejszych czasach można by było rozwiązać to o wiele atrakcyjniej pod względem graficznym, ale idea jest bardzo dobra. Przedmioty po „plecaku” można przemieszczać dowolnie be żadnych slotów itp… a jedynym ograniczeniem jest waga całości ekwipunku.

  32. borg
    27 marca 2008
    Reply

    Ekwipunek w istocie przyprawia o ból głowy!

  33. Brzoza
    20 lipca 2008
    Reply

    Jezusmaria

    Ale nudzicie.

  34. HungryChild
    10 listopada 2008
    Reply

    Cut-scenki

    A wiecie co mnie strasznie irytuje? Cut-scenki… jest ich masakryczna ilosc, czasami wlaczaja sie na pare sekund… niektore komentarze postaci mogly by byc odtwarzane po prostu w trakcie gry

  35. KOCHAJĄCY WIEDŹMINA
    7 marca 2009
    Reply

    WIEDŹMIN ŻĄDZI!!

    Pierdolcie się!! Wiedźmin żądzi a ten co go krytykuje to to jest dziecko NEO i zwykły tibijczyk!!

    WALCIE SIĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  36. Ragnar
    7 marca 2009
    Reply

    Toż to…

    …ręce opadają (znowu)
    A za takich fanów to ja dziękuje. Jak mawiał kard. Richelieu „boże, strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami sobie poradzę”

  37. Celeb
    11 marca 2009
    Reply

    Hehe

    Skupiłeś się na najważniejszych wadach…Stan upojenia :).Nie wiedziałeś poprostu co dać.

  38. TheWitcher323
    4 września 2010
    Reply

    TheWitcher323

    Co do EKWIPUNku, to pobierz soie patcha 1.5. Likwiduje on twój problem w pewnym stopniu, gdyż dodaje specjalną torbę na elixiry i składniki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *