RPG w Zjednoczonym Królestwie

Rynek RPG w Polsce ma się ostatnio coraz lepiej. Ukazują się coraz to nowsze systemy, coraz więcej ludzi zaczyna interesować się tematem i coraz mniej robi dziwne miny, gdy opowiada się o sesjach (a ostatnio po kolacji przywołaliśmy demona). Ale i tak ciągle słyszy się, że za granicą jest lepiej… Tjaaa… Lepiej…

Od kilku miesięcy mieszkam w Londynie. Od kilku miesięcy cierpię na chroniczny brak RPG. Lecąc tutaj miałam nadzieję na poznanie ludzi, z którymi będę mogła sobie pograć i którzy będą mieli chociaż blade pojęcie co oznaczają te trzy magiczne literki. Zawiodłam się i to srogo. Ostatni raz tak bardzo się rozczarowałam, gdy dowiedziałam się, że Brad Pitt ma żonę.

W prawie każdej księgarni w Polsce można kupić podręczniki czy chociażby zbiory scenariuszy, w Empikach są także kostki i karcianki (M:tG, LOTR). O sklepach z samymi erpegami nawet nie wspomnę. A tutaj? W ŻADNEJ księgarni nie mieli popularnego (nie wiedzieć czemu to jest takie popularne) DnD… Co więcej, nie wiedzieli co to Role Playing Games, Dungeons and Dragons czy Warhammer… Raz tylko sprzedawca powiedział, że kojarzy i odesłał mnie do pobliskiego sklepu z zabawkami (Może tam będą coś mieli). I owszem, mieli – figurki z Władcy dla dzieci od lat trzech. Odwiedziłam kilka kolejnych sklepów i w końcu zapalił się płomyk nadziei – w sklepie z tanimi książkami dowiedziałam się, że raz kiedyś mieli bestiariusz do DnD, ale to było dawno i nie mają pojęcia, kiedy coś takiego znowu będzie…

Zmieniłam więc taktykę. W szkole, do której uczęszczałam, na tablicy ogłoszeń wywiesiłam notkę, że MG szuka drużyny (po angielsku of cozz). Po dwóch dniach zgłosiła się jakaś panna. Hurra i w ogóle! Ale radość minęła już po pierwszej minucie rozmowy. Gdy zapytałam, w co grała, spodziewałam się usłyszeć, że D&D, ale jej odpowiedź… Heh, ręce i nogi mi opadły, a ja prawie zasłabłam i osunęłam się na ziemię. Panna grała w … uwaga, fanfary! …PIŁKĘ NOŻNĄ!! Dalsza konwersacja, w trakcie której próbowałam wytłumaczyć jej, że football nie ma nic wspólnego z role playing games, o mało co nie doprowadziła mnie do epilepsji. Po tej miłej rozmowie zmieniłam ogłoszenie. Tym razem użyłam skrótu RPG i na wszelki wypadek w nawiasie dodałam (wbrew sobie) kolejne trzy literki – D&D, ot tak aby mieć pewność, że jak ktoś się zgłosi, to będzie zorientowany w temacie. Nikt się nie zgłosił. Po dwóch miesiącach zdjęłam karteczkę (i zmieniłam szkołę).

Postanowiłam po raz kolejny zmienić taktykę poszukiwań – zaczęłam po prostu wypytywać znajomych. No i znalazłam dwóch zainteresowanych. Jeden (Pozdro dla Jihun Lee – koreańskiego fana TRPG) chciał grać, bo chciał się ze mną umówić i bardziej od RPG interesowała go moja skromna osoba. Drugi (a teraz pozdro dla Chuana Carlosa) troszkę mnie przeraził. Powiedział, że u niego w Brazylii wprawdzie grają w RPG, ale o fantasy RPG nikt nie słyszał. Porównał to ichnie RPG do Fight Clubu (kojarzycie film?). Podobno jakiś znajomy jego znajomego tak bardzo wczuł się w postać, że aż się zastrzelił. Postanowiłam nie grac z Chuanem. No co? Nie moja wina, ze tchórz jestem i przyszło mi doi głowy, że też mógłby wczuć się za bardzo…

Tak więc straciłam nadzieje, że znajdę drużynę. Jeżeli w UK są ludzie, którzy interesują się RPG, to muszą się nieźle kryć. Jedyną osobą, z którą mogłabym grać, jest mój chłopak (pozdrawiam), ale jeśli mam z nim grać jeden na jeden, to ja już wolę grać w coś innego.

Udało mi się raz, zupełnie przypadkiem, trafić do sklepu firmowego Games Workshop. Mieli samego Warhammera, kilkadziesiąt metrów kwadratowych figurek (Warhammer w dzielnicy Hammersmith – młotki trzymają się razem) i dowiedziałam się, że gdzieś w centrum miasta jest duuuży sklep z RPG stuff. Podręczniki, karty i inne. Ale adresu nie znalazłam, a centrum Londynu jest cholernie duże…

Wiem jedno: gry fabularne to jedna z niewielu dziedzin, w których Polacy są lepsi od Brytoli. Ale chyba nie ma się co cieszyć – Polacy, których tutaj poznałam, nie maja pojęcia o RPG… Może to ta angielska pogoda tak na ludzi działa? Jeden (pozdro dla Tomka) na pytanie, czy grał w RPG, powiedział, że owszem, kiedyś namiętnie grywał w Quake’a.

Jako podsumowanie zanotuję tutaj wniosek, który nasuwa mi się za każdym razem, jak myślę o tym wszystkim, co napisałam wyżej: ZABIERZCIE MNIE STĄD! JA CHCĘ DO POLSKI!!

Falka Opublikowane przez:

Zaczęła od recenzji i krótkich opowiadań, później była odpowiedzialna za kącik humoru, a teraz namiętnie gra w gry planszowe i czyta komiksy. Żeby jeszcze chciała o tym pisać...

49 komentarzy

  1. BAZYL
    23 lipca 2004
    Reply

    Dlaczego

    poczułem coś jakby duma gdy to przeczytałem?

  2. Sir Torpeda
    24 lipca 2004
    Reply

    Wow:)

    Fajny tekst Falciu:)

  3. FLK
    27 lipca 2004
    Reply

    chrumq 😉

    Baziu, czemu mi wyciales „;>” z tekstu z konca 6 akapitu? to bylo tam potrzebne 😉

  4. BAZYL
    27 lipca 2004
    Reply

    Z tych samych

    powodów dla których usunąłem wszystkie emotki…
    Zreszta wszyscy wiedzą, że wszędzie tam emotki były 😀

  5. pan desan
    29 lipca 2004
    Reply

    zagramy

    hehe jak będe w anglii to zagramy

  6. hihoteh
    29 lipca 2004
    Reply

    God dammed

    How can it be?

  7. BAZYL
    30 lipca 2004
    Reply

    Pod warunkiem

    Mr desan, ze grasz w Kryształy Czasu, hie, hie, hie… 😉

  8. Faust
    6 sierpnia 2004
    Reply

    dziwne

    Strasznie dziwnie wygladaja teksty Falki bez emotek. Tak…..powaznie:P

  9. BAZYL
    6 sierpnia 2004
    Reply

    Wyglądają

    jak nie jej, prawda?

  10. Garwin
    9 sierpnia 2004
    Reply

    MiM

    Kiedyś w MiM był na ten temat artykuł. Jednak autor pisał w nim, że w GB jest mnóstwo ludzi grających w RPG, zrzeszają się w kluby itp. Widocznie przez te kilka lat to się zmieniło. Nie wiem, może ich powybijali 😉

  11. BAZYL
    9 sierpnia 2004
    Reply

    Nie, nie…

    W wielkiej brytanii nie ma fandomu jak w Polsce – tam, jak zauwarzyłeś, prowadzi sie w głównej mirze działalność klubową. Dlatego wszystko co robią odbywa sie w zamkniętym kręgu ludzi i praktcznie nikt z zewnątrz nie ma tam dostępu o ile nie ma kontaktu. Dlatego nie widać ich na zewnatrz. To jednak nie zmienia faktu, ze grają i że sklepy z RPG powinni mieć. Zapewne je mają – pytanie tylko gdzie 😉

  12. Tahion
    14 sierpnia 2004
    Reply

    Biedactwo

    Hehe Falka to może poprowadź jakąs sesje może tu na forum ? albo na ircu ? wiem, że to nie to samo co się spotkać, ale zawsze coś. Już masz jednego chętnego jakby co 🙂

  13. el Chupacabra
    15 sierpnia 2004
    Reply

    Święta prawda…

    Ja w UK byłem tylko tydzień, ale cały ten tydzień zwiedzałem Londyn i nigdzie nie widziałem trzech magicznych literek: RPG. Polska może nie jest nafaszerowana sklepami RPG, ale z kupieniem podręcznika do popularnych systemów nie ma problemu. Ja po prostu wysłałem kolegę do Krakowa, bo akurat miał transport i kupił, a jak nie, to można skorzystać z internetu.

  14. Phoenix
    24 sierpnia 2004
    Reply

    Sama sobie winna

    To powiedzcie mi, po jaką cholerę Falka uciekała z Polski !?

  15. Falka
    25 sierpnia 2004
    Reply

    Uciekala bo…

    …chce zarobic duzo pieniedzy, mieszkac z chlopakiem i byc szczesliwa 😛 W sumie do pelni szczescia brakuje mi rpg, ale juz jednego wspollokatora w to wkrecilam! 😀 Mordowal psy maczeta na pierwszej sesji -_-„

  16. Feanor
    25 sierpnia 2004
    Reply

    Nie jesteśmy najlepsi

    Może od anglików jesteśmy lepiej obeznanie w RPG ale weźmy takich niemców czy amerykanów.

  17. Golden
    28 sierpnia 2004
    Reply

    W niemczech jest mało

    Przeszukałem w niemczech chyba z pięć miast dużych( takich jak Hamburg itd.) i znalazłem tylko jeden lub dwa sklepy ale baaardzo skromne:(

  18. Krycho
    28 sierpnia 2004
    Reply

    brytole mają jak na prowincji!

    ueee… kiedyś chciałem tam mieszkać, ale jak teraz słysze „hociaż” 🙂 hi to dostaje padaczki i zwracać mi się chce… fuj ,obrzygałem monitor!:)

  19. V
    30 sierpnia 2004
    Reply

    Co za bzdury…

    Londyn jest ogromny. Nie sądze, żebyś przeszukała całe to miasto. Ale jest tam sklepów RPG od groma. I nie szuka się po zwykłych księgarniach (zresztą i w Polsce i w Anglii w takowych nic z RPG nie dostaniesz). Od czego jest internet? Od czego są ogromne sklepy z książkami i komiksami? Źle szukałaś. Trzeba było szukać graczy przez net.

    Nie gadam tu bzdur. W Manchesterze, który jest mniejszy od Londynu można zdobyć ogromną ilość erpegowych podręczników. Od d20 po GURPS. Wszystko co jest aktualnie wydawane.

    A gracze, w Wielkiej Brytanii są. I na pewno ich nie przetrzebiło. Na Genconie brytoli było sporo.

    Podsumowując – źle (i być może za mało) szukałaś.

  20. BAZYL
    30 sierpnia 2004
    Reply

    Szukała tak jak szukałby tego każdy turysta!

    To jest tylko notka dziennikarska na temat widocznośći gier RPG w stolicy Wielkiej Brytanii – nikt nie neguje tego, ze RPG tam jest, ale fakty przedstawione zostały takie jakimi są. A co do podreczników w ksiegarniach – to nie wiem, gdzie mieszkasz,a le u nas są…

  21. V
    30 sierpnia 2004
    Reply

    Mieszkam w Łodzi. A tam jest tylko mały sklepik z erpegami. Odwiedziłem wiele księgarń i dwa razy tylko trafiłem na coś do Wiedźmina.

    W Polsce jest znacznie gorzej niż Wielkiej Brytanii.

    Przypuścmy, że chcę nowiuśkie podręczniki do GURPS Fourth Edition. W Anglii oprócz dużej ilości sklepów jest dużo dobrze zaopatrzonych sklepów internetowych, choćby angielski oddział amazona. A w Polsce? Dajcie mi linka do sklepu, który ma GURPS Fourth Edition (lub jakiekolwiek zagraniczne nowości), to będziecie błogosławieni.

    Ktoś może powiedzieć, że nie opłaca się sprowadzać takich podręczników, dlatego nie ma w Polsce dużego asortymentu gier zagranicznych. Ale to wynika głównie z braku kasy, bo ludzi znających angielski jest sporo. A brak kasy, to już problem ekonomiczny. W tym stopniu Wielka Brytania niestety nas przegania i to bardzo

  22. BAZYL
    30 sierpnia 2004
    Reply

    Uhmm..

    A próbowałeś dostać w Wielkiej Brytanii podręcznik do „Poza Czasem”?

    Watpie czy byś dostał – dlatego nie dziw sie, ze nikt nie sprowadza podręczników obcojęzycznych, na które zapotrzebowanie jest znikome…

  23. V
    30 sierpnia 2004
    Reply

    Widzisz, Menhir to mała polska firma. Nie stać jej na wielkie nakłady i na szeroką akcję reklamową. Steve Jackson Games to duża (jak na erpegowe warunki), amerkańska firma. Duże nakłady, wiele reklam. Złe porównanie. Na podręczniki Menhira nie można liczyć za granicą. Na podręczniki SJG można – choćby przykład Wielkiej Brytanii

    Zapotrzebowanie jest znikome, bo nie ma kasy. Jakbyśmy stosunek zarobki/cena był w Polsce taki sam jak np. w Wielkiej Brytanii, to sprawa zupełnie wyglądałaby inaczej. Przykład: w Norwegii prawie nie wydaje się norweskich podręczników. Sklepy pełne są zagraniczych produkcji.

  24. KAT
    12 września 2004
    Reply

    😀

    Po co wam ksiarzki do rpgów jak MG moze stworzyc wlasny świat moze w polsce nie ma duzych nakladow ale jest duzo rpgowcow ktorzy graja w wlasne RPG napszyklad ja mam ksiarzke z warhammerem i tylko na poczatku prowadzilem z niej sesje teraz sam mam wlasny swiat i swietnych graczy pozdrawiam SLEADA, DOCA I KUBE

  25. SpellCaster
    3 października 2004
    Reply

    ,,God damn the Queen ! ”

    Za to co zrobiła z angielskimi graczami RPG ! A tak (nawiasem) mówiąc współczuje ci z całego serca Falka. Życie bez RPG to nie życie – to wegetacja.

  26. Donn
    9 października 2004
    Reply

    pocieszenie

    Falka, nie martw się. Proponuję ci Irlandię, tam na co dzień mają tyle czasu wolnego, że prędzej czy później dojdą i do RPG. Poza tym, zawsze można poszukać drużyny na czatach o fantasy…

  27. FLK
    25 listopada 2004
    Reply

    HA!

    Znalazlam druzyne! 😀 A gdzie? Na forum TRPG! Pozdro dla Haer’dalisa – MG 🙂
    A co do podrecznikow na amazon.co.uk – nie ma nic ciekawego. Same badziewne DnD.

  28. Lopez2005
    2 grudnia 2004
    Reply

    Ach… „Jeszcze Polska nie zginęła…”

    Może Polska nie jest takim zafajdanym krajem. W końcu mamy tu RPG na codzień i każdy wie co to jest… przeceż to obowiązek. Chyba zostanę w tym Zadu… i będę do końca życia grał w RPG.

  29. Gnomes
    29 grudnia 2004
    Reply

    W obronie UK

    Wiecie na moje gnomie oko to sytuacja tak zle nie wyglada! Jestem w Londynie zaledwie od tygodnia a juz natknalem sie na sklep wypchany po brzegi podrecznikami i magazynami o rpg… nieladnie Falciu

  30. neishin
    19 stycznia 2005
    Reply

    Sklepu Londynie

    Nie wiem o co biega, ja w Londynie spędziłem w sumie miesiąc i znalazłem z 3 trzy sklepy od niechcenia, w dwóch były tablice z ogłoszeniami. Podaje mniej więcej namiary:>:
    – Forbidden Planet – bardziej komiksowy, ale RPGi też mają. Kupiłem tam Hellboy RPG. http://www.forbiddenplanet.com
    – Playing Games – dokładnie naprzeciw wejścia do British Museum. Trzeba wejść do sklepu – na parterze puzzle i kości, w piwnicy RPGi i planszówki.
    – Orc’s Nest – nie mam zielonego pojęcia gdzie był:>, ale jestem pewien, że można go wygooglać – http://www.orcsnest.com
    – oczywiście jest jeszcze leisure games, który znamy wszyscy nawet w Polsce http://www.leisuregames.com

    Jak się chce to się i może:>

  31. Twórca
    1 marca 2005
    Reply

    Zgadzam się z Tobą KAT!

    Też torzę swój własny świat. Od zera! Bez pomocy z innych gier RPG! Mówię Ci, jak dla mnie ti poprostu masakra!!!

  32. Toril-BUUUU!
    16 kwietnia 2005
    Reply

    Machanik Vaxrias

    Ja tworzą swój świat ,bo Toril już zaczyna ssać!

  33. Zundurugulu
    4 maja 2005
    Reply

    ejże…

    Wiecie swój świat a swój system, nie trudmno jest stworzyć swój świat, chociażby miasto w którym się mieszka odcięte od świata z powodu zarazy, której nigdsy nie było, ludzie po miesiącu zaczynają warjować…, albo byle jaka krainka z kultem gobów, świtna rzecz, jesteś gobem i wcielają cie do woja… ale jakoś w to trzeba grać, uważam ze jest juz tyle systemów że trudno wymyslić coś nowego…

  34. Radowid
    29 lipca 2005
    Reply

    Sprawdź jeśli chcesz.

    Przejdź się do sklepu GW w centrum Londynu. To chyba „Plaza Center” czy jakoś tak. Spytaj obsługę to ci wytłumaczą gdzie są sklepy z materiałami do RPG. Nie miałem niestety okazji zweryfikowania informacji, bo już jechałem na lotnisko.

  35. NikDaKlik
    29 lipca 2005
    Reply

    Biedna Falka

    Szukała chyba bez mapy i internetu a to dość duże miasto. Orc’s Nest parę minut od Leicester Square, Leisure Games na Finchley czy wspomniany przez neishina sklepik na przeciwko British Museum, naprawde nie ma problemu a wybór jest fantastyczny (w końcu większość systemów jest najpierw publikowana po angielsku). Warto też dodać że kupienie podręcznika to niewielki wydatek bo zazwyczaj to koszt porównywalny do 3-4 piw w lokalu 🙂 Ach gdyby i nasi księgarze i wydawcy przyjęli taki przelicznik.

  36. BochN
    20 września 2005
    Reply

    Wychodzi…

    Na to, że mieszkam w Londynie :). Bo u mnie w mieście jest jeden mały sklep z kilkoma podręcznikami ( D&D ), a graczy niby sporo ale chętnych do gry to tyle co uczciwych polityków w rządzie.

  37. kornik
    25 września 2005
    Reply

    RPGowcy poszukiwani

    Mieszkam z zona od prawie 5 miesiecy w londynie i szukamy kogos z kim mozna szczelic sesyjke lub dwie. Dumni nie badzcie z Polski bo jakby nie patrzec to wlasnie w Londynie jest Games workshop. A to ze w 7-milionowym miescie ciezko znalezc gracza to chyba naturalne. To nie 12000 osada wislana gdzie kazdy kazdego zna. Wiec jezeli ktos jest chetny na sesje to zapraszam

  38. Abssinthe
    29 września 2005
    Reply

    rpg w londynie

    a ja juz tutaj ponad rok….ludzie z ktorymi gralam rozczarowali mnie bardzo..polacy rzadza jednak..mieszkam na poludniu londynu i rowniez zapraszam graczy do kontaktu

  39. FLK
    13 października 2005
    Reply

    Ano bez mapy i netu

    Podczas poszukiwan nie mialam dostepu do neta. Co zreszta latwo wywnioskowac z tekstu – toc nigdzie nie wspomnialam, ze googlalam bezskutecznie za adresami.

    Teraz mam i net, i ludzi do grania, wiec nie narzekam 😉
    Choc faktem jest, ze nie gramy tak czesto, jak bysmy chcieli.

  40. Tordis
    15 listopada 2005
    Reply

    Kto ma ochote zagrac?

    W Londynie jestem w sumie od niedawna (przyjechalam w czerwcu) i nie powiem, gralam juz tutaj z ekipa, ktora znam jeszcze z Polski. Ale wciaz mi malo. Jesli komus tez malo, prosze o kontakt mailowy na tordis@gmail.com

  41. Tordis
    15 listopada 2005
    Reply

    A tak zupelnie na marginesie…

    na Orc’s Nest natknelam sie mojego trzeciego dnia w Londynie – przypadkiem, tak sie sklada. Playing Games znalazlam (juz celowo) bez wiekszych problemow. Tak wiec nie mozna mowic, ze Brytole sklepow nie maja. Maja, i to doskonale zaopatrzone. Naprawde.
    Z graczami jest troche gorzej. Tak sie bowiem sklada, ze ich nie widac. W Polsce niejeden raz moglam odgadnac z twarzy (!) kogos zupelnie obcego, ze grywa – tutaj erpegowcy widac nie maja tej charakterystycznej „skazy na twarzy”. Trudniej ich znalezc. Co nie zmienia faktu, ze jesli dobrze poszukac w sieci, mozna trafic na adresy klubow i kolek erpegowych.
    Ja osobiscie wychodze z zalozenia, ze jak sobie poscielesz, tak sie wyspisz – wiec jesli chcesz grac, bedziesz grac, czy to w Krakowie, czy w Londynie, czy w Timbuktu 🙂

  42. Zither
    26 grudnia 2005
    Reply

    A jednak Kraków rządzi..

    Małe to miasto nie jest (choć fakt faktem do Londynu mu daleko),ale mimo wszystko nie trzeba mieć netu aby wyszukać jakiś sklepik z RPG.. Wspomniany empik na ten przykład..Ale jest jeszcze BARD, Sheherezada..A i w księgarniach niby z poza tematu się co nieco znajdzie. 🙂

  43. Winter
    1 stycznia 2006
    Reply

    ajaj

    zle szukasz dziewczyno.fanow rpg za granica znajdziesz bez problemu.wystarczy ze znajdziesz kilku polakow najlepiej obracajacych sie w kregach metali.z doswiadczenia wiem ze ci maja najwieksza wyobraznie(nie tylo ci z kraju polan).powodzenia wszystkim poszukujacym druzyn za granica!!!

  44. laRy
    3 lutego 2006
    Reply

    ufffffff…

    dobrze, ze ja niemam w niemczech takich problemow… mam 70k mieszkancow w moim miescie, 1 sklep z rpg (od dedeka i magica do roznych tabletop, itp.) i jeden sklep z kartami (a po co mi on?). znalezc druzyne to nie problem 😀 w klasie bylo 2 fanow rpg (tzn. 1 maniak jak ja, ale on tylko na kompa, a ten drugi to przez nas. no a przez mnie sa maniakami rpg-ow :D)

  45. Algalesil
    3 września 2006
    Reply

    Wy to macie sie dobrze

    Mieszkam w małej mieścinie, gracze to moi kumple z podwórka, dwóch z nas wiedziało co to RPG a teraz rozrosło sie do 5 osób które z nami grają. No i moja klasa przez nas wie co to RPG :). Podręczniki kupujemy tylko przez neta albo wymyślamy sami :).

  46. Myst
    18 października 2006
    Reply

    Nie wiem, co powiedzieć…

    Mam 26 lat, w RPG gram od 14 roku życia, w Londynie siedzę od roku. Nie zgadzam się absolutnie z Autorką tego artykułu. Ja, nie szukając wcale, znalazłem drużynę do grania w ciągu miesiąca pobytu na Wyspach. Coprawda trudniej tutaj o podręczniki czy inne gadgety (trzeba wiedzieć, gdzie szukać) ale poziom RPG w GB nie jest aż tak zastraszająco niski! Może ja poprostu lepiej trafiłem… Obracam się w towarzystwie gotycko – metalowym zaludniającym Camden Town i tam o RPG naprawdę nietrudno. A ten ogromny sklep w centrum naprawdę istnieje! – Jest na południowo-zachodniej granicy Soho 🙂

  47. Andre
    23 października 2006
    Reply

    Sprzeciw po raz drugi…

    Będąc przez pół dnia na wycieczce w Manchesterze znalazłem dwa działające, duże salony z RPG – w każdym było blisko tysiąc różnych podręczników, w tym kilkaset w przecenach po parę funtów (a nawet mniej). Genialny wybór kostek, figórek, planszówek, miła i kompetentna obsługa, tablice ogłoszeń, sesje…
    Może Londyn jest po prostu za duży, żeby coś znaleźć? Może dzielnica nie ta?

  48. Kamila
    12 listopada 2006
    Reply

    poszukiwany poszukiwana

    Mieszkam wraz z mezem w Londynie i chetnie bysmy sie dolaczyli do jakies niewielkiej druzyny RPG. Jezeli ktos jest chetny zeby nas przygarnac prosze o kontakt
    cypisekcypisek[at]o2.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *