Relacja z krakowskiej ConFuzji

conf

W dniach 19 – 21 czerwca, w Krakowie, gościłem na konwencie erpegowo-fantastycznym ConFuzja. Wrażenia? Wiele. I tych dobrych, i tych złych. Jednak już teraz chcę podkreślić, że o ile w przyszłym roku odbędzie się kolejna edycja, ja nie ominę jej na pewno.

Wydarzenia konwentowe miały swe miejsce w szkole podstawowej niedaleko centrum Krakowa (za co należy się ogromny plus). Noclegi były zapewnione w tym samym budynku.

Identyfikatory były lekko nieczytelne. Broszury z punktami programu prezentowały się dobrze, choć bez fajerwerków. Co do szkoły – przeciętna, ale nie ma to żadnego wpływu na ogólną ocenę imprezy. Toalety były zawsze zaopatrzone (przynajmniej kiedy tam zaglądałem, by nawiązać kontakt z Istotami z Głębin). Trzy sale prelekcyjne (w tym jedna multimedialna), kilka sal noclegowych, games room i RPG roomy – to wszystko było do dyspozycji konwentowiczów.

Co do uczestników, przewinęło się ich raczej niewielu. Jak na moje oko w imprezie uczestniczyło ponad 100-150 osób. Dla mnie była to sytuacja komfortowa, ale dało się odczuć pustkę na korytarzu i salach prelekcyjnych. Myślę, że organizatorzy liczyli na większy odzew fandomu.

Games room był bardzo dobrze wyposażony, do późnej nocy (a właściwie do wczesnego ranka) toczyły się tam rozgrywki.

W salach do spania nie panował zbytni ścisk, choć od ostatniego konwentu zauważam, że albo erpegowcy nie są już tak kulturalni jak dawniej, albo to ja się zestarzałem. Pierwszej nocy nie dało się spokojnie zasnąć, ponieważ niektórzy współlokatorzy, nie zważając na innych, wchodzili i wychodzili z sali noclegowej, nie siląc się na zachowanie ciszy (mimo że kilkanaście osób spało). Trzaskali drzwiami i walili ciężkimi butami. Soczyste przekleństwa, jakie serwowano moim uszom, także pozostawiały wiele do życzenia. Tak więc zrewidowałem swoje poglądy na temat erpegowców. Oczywiście obsługi konwentowej winić za to nie można, tym bardziej, że na prośbę o udostępnienie sali na drugą noc, byśmy mogli odpocząć przed podróżą, przystali bez zastrzeżeń. Tak więc za relacje organizator-konwentowicz na ConFuzji należy się duży plus.

Co do prelekcji, to było ich wiele i trzymały przeciętny lub wysoki poziom. Kilka jednak się nie odbyło (albo prelegenci spóźnili się więcej niż 20 min). W tym miejscu muszę wspomnieć o dwóch świetnych prelekcjach, do których autorzy przygotowali się niezwykle skrupulatnie. Pierwszą z nich było przedstawienie historii Delty Green i kilku innych organizacji z settingu Delta Green do Zewu Cthulhu (choć jak dla mnie, szkoda, że prelegent nie zostawił chwilki czasu na pytania odnoście dodatku). Druga prelekcja, nosząca tytuł Przestępstwa w białych rękawiczkach, czyli wielkie przekręty dotyczyła jak najbardziej realnego świata i przestępstw dokonywanych na giełdzie przez korporacje. Innym dobrym punktem programu był wykład poświęcony Obronie koniecznej w świetle polskiego prawa, co na pewno przyda się wielu ludziom, a szczególnie tym, którzy trenują sztuki walki (czyli mi). Dodam, że wykładowca rozwiał wiele mitów, które narosły wokół prawa na temat obrony koniecznej. Moja Lua zachwyciła się prowadzeniem prezentacji Wolsunga i mam nadzieję, że nie prowadzącym (dla jego dobra i Wolsunga w ogóle, bo bez autora system nie pociągnie)…

Przekonałem się, że z prelekcji można było wynieść znacznie więcej, niż tylko zagrywki na sesje, szczególnie z tych, które tyczyły się prawa. Dlatego ludzie, którzy zrezygnowali z wyjazdu, np. za sprawą pogody, powinni żałować.

Cały program oscylował wokół kryminału w najróżniejszych postaciach, z naciskiem na gry fabularne. Być może dlatego pojawiło się mało osób (czarna rozpacz mnie bierze, kiedy pomyślę, że gdyby w programie pojawiła się manga i ASG, niezbyt związane z grami fabularnymi, pojawiłaby się masa ludzi… Gdzie się podziali ci wszyscy gracze?).

Na koniec dwie dygresje. Na konwencie pojawiła się akcja Orient Express, czyli nocne sesje w mało znane w Polsce systemy (także te zagraniczne). Powątpiewam trochę w sens takich akcji, bo uważam, że lepiej zorganizować dobrą sesję Warhammera 2ed. niż np. Battlestar Galactica (ponieważ Młotek ma więcej potencjalnych fanów, których może przyciągnąć). Jak widziałem, młodsi gracze i tak sami organizowali się w drużyny i rżnęli w gry u nas znane i lubiane. Jeszcze raz podkreślam, że mało znane systemy jako dodatek są czymś genialnym, lecz jako danie główne robią się niestrawne.

Kolejna sprawa to alkohol. W broszurce wyraźnie było napisane, że konwent jest 100% bez. Po ConFuzji zastanawiam się, czy organizatorzy pisali to do konwentowiczów, czy dla szkoły, która udostępniła lokum? Co z tego, że na terenie konwentu pić nie można, skoro pijani konwentowicze, przepraszam za określenie, drą ryje w nocy, kiedy wracają struci z zewnątrz? Nie winię obsługi, bo to dość… ciężka sytuacja. Ale uważam, że jeśli organizatorzy piszą 100% bez to nie znaczy, że nie mam wnosić alkoholu w butelce na teren konwentu, ale we krwi także. A skoro noszę go we krwi, powininem zostać potraktowany jak butelka, czyli zamknięty w jakiejś komórce do końca imprezy, żeby nikomu nie przeszkadzać. Szanowni RPG-owcy, kultury trochę!

Podsumowując i wracając do relacji, konwent był dobry, jednak na kolana nie powalał. Organizacji można zarzucić tylko zbytnie rozproszenie, ponieważ nie było wiadomo, kto jest od czego i gdzie go dokładnie znaleźć. Trzy prelekcje, na które planowałem się wybrać, nie odbyły się. Lecz cała reszta była dobra lub bardzo dobra, więc nie żałuję i jestem zadowolony z tej trzydniowej imprezy!

Na koniec ocena konwentu: 4

CoB Opublikowane przez:

Fan papieru - w postaci książek i podręczników RPG. Pasjonat nauki, żeby sobie odbić (i być uważanym za fana sci-fi) tkwi po uszy w pięćdziesięcioletniej Nowej Fali.

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *