Kwiatki z sesji, część 3

Gracz jest odprowadzany do więzienia za próbę kradzieży świętego kielicha ze świątyni.

G: O tak, podziemia! Będę mógł łatwiej kontaktować się z Szatanem!

Zamykają go w wieży, po jakimś czasie przybywa kapłan, odprawić egzorcyzmy.

G: Skaczę wokół niego i przeszkadzam mu w modlitwie.

MG: Nie zwraca na to uwagi.

G: Pluję mu na głowę i krzyczę: Szatan wyżre ci mózg!


Karczma po rzezi, nadszedł oddział zbrojnych i zastał BG nad okrwawionymi ciałami. G1 tłumaczy sytuację:

G1: Napadli nas okrutni wyznawcy Setha!

G2 (patrząc na niego jak na debila): Przecież to ty jesteś kapłanem Setha!


G: Nazywam mojego konia Mistrz Gry i spuszczam mu lanie.

MG: No dobra, zatłukłaś swojego konia. Co robisz?


MG: Wydaje się wam, że jeden schodek skrzypi bardziej.

Gracze (chórem): Zrywamy!

MG: Nie możecie.

G1: Ciągniemy!

G2: Czekaj! Schodzimy z niego i wtedy ciągniemy!

MG: No udało wam się. Pod nim jest ziemia.

G2: Kopię!

MG: Wchodzi karczmarz i pyta oburzony: Co wy tu robicie!

G2: Inkwizycja rekwiruje ten schodek!

MG trochę zaniemówił, rzuca kością, niebotycznie zdumiony: Uwierzył wam!!!

Kopią dalej, nagle znajdują czaszkę.

G2: To znak z niebios!

G1: Czekaj! Panie karczmarz, co tu było, zanim stanęła karczma?

Karczmarz: Cmentarz.


BG (nekromanta): Macie tu jakąś nekropolię?

NPC (chłop): Nie, panie, ale mamy cmentarz!


BG dyskutują nad sprawą zabójstwa kolesia. Jego duch, wywołany, upiera się, że winna jest kochanka i domaga się zemsty, ale BG wątpią w jego słowa, doszukują się motywów i wymyślają wersje alternatywne.

G1: (…) on wiedział za dużo, no i ona się wkurzyła i zabiła go w afekcie!

G2: Nie, czekaj, to nie był afekt… To musiał być ktoś inny!


Gracz w mieście strzela z łuku w tłum, zabija człowieka, robi się rzeź i panika, wpadają straże.

G (nadal z łukiem): Udaję niewinnego przechodnia!

MG: A strzała tkwi w głowie trupa i robi dowód rzeczowy…

G: Wyrzucam łuk!

W zamieszaniu dopadają go strażnicy, gracz ich obraża i walczy.

Strażnik (w najwyższym oburzeniu): Ty!… Ty!… (brak mu słów)

G: Ja! Ja! Udaję, że mdleję.


G: Wchodzę do karczmy, patrzę, czy jest miejsce na podłodze.

MG: Nie ma, wszędzie stoją stoły.

G: (półork) Odrzucam na boki stoły i krzesła.

Karczmarz: Ej! Proszę mi tu nie robić bajzlu!

G: Ja tylko namiocik chcę rozstawić!

Gdy rozstawił namiot i dogadał się z karczmarzem w sprawie zapłaty:

G: Walę taranem w ścianę (ma przenośny)

MG: Zrobiłeś dziurę. Widzisz strażnika wchodzącego do karczmy.

G: Chowam się do namiociku!

MG: Strażnik wstawia głowę do namiotu.

G: Walę go z tarana!


Graczki wypadają z burdelu, gdzie właśnie zrobiły rzeź. Obie z zakrwawionymi mieczami w rękach wpadają na strażników:

G1: Ratujcie! Tam jest morderca!


G1 (dotąd łotrzyk) postanawia zagrać paladynem. Pobita kobieta prosi go o pomoc w odnalezieniu skradzionych klejnotów.

G1: A co z tego będę miał? A nie, miałem być dobry!

Po utworzeniu drużyny (z G2 – leśną elfką wojownikiem i G3 – elfem magiem), docierają do wioski orków.

G2: Oddajcie nam klejnoty!!!

MG: Orkowie łapią się za jajka i krzyczą, że nie oddadzą wam swoich klejnotów!

Abdul i Martin Opublikowane przez:

6 komentarzy

  1. Sihamaah
    10 kwietnia 2008
    Reply

    Co?

    Przysiągłbym, że już to kiedyś gdzieś czytałem…

  2. BAZYL
    10 kwietnia 2008
    Reply

    Hmm…

    Jest taki zin w Internecie, nazywa się Tawerna RPG… Może tam?

  3. Keyhell
    10 kwietnia 2008
    Reply

    Yhym.

    Kolejna porcja świetnych kwiatków. Chociaż widywałem lepsze.

  4. Ravandil
    10 kwietnia 2008
    Reply

    ^^

    Pierwsze są słabe, ale dalej jest już lepiej. A cały kończy się szybciej, niż się spodziewałem. Ale ogólnie nieźle 🙂

  5. Eulen
    24 maja 2008
    Reply

    Kwiatki?

    Według mnie marne zapychacze czasu na stronie, czytałem dalej, czekałem na poprawę, do końca się nie doczekałem.
    Nie obraźcie się, ale zawsze będę Was porównywał z poprzednikami… Postarajcie się wyrobić, póki co- słabo. Słabiutko.

  6. Sir_Ernest_Torrmer
    1 czerwca 2008
    Reply

    hehe

    Coraz lepiej ale maluśko. Więcej chcę>

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *