Jak tworzę scenariusze?

To forum przeznaczone na dyskusje dotyczące prowadzenia i przygotowywania rozgrywki. Tematy tylko dla Mistrzów Gry.
ODPOWIEDZ
Karczmarz
Bombardier
Bombardier
Posty: 650
Rejestracja: wtorek, 14 listopada 2006, 20:44
Numer GG: 0
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Jak tworzę scenariusze?

Post autor: Karczmarz »

Hmmm

Szukałem tematu, który by pasował do dyskusji jaką chce zacząć, ale w sumie żaden mi nie odpowiadał do końca, wiec zakładam nowy.

Pisanie scenariuszy to jedno z podstawowych zajęc MG. Każdy robi to troche inaczej i inaczej do tej sprawy podchodzi. Ciekawy jestem jak wy piszecie scenariusze? Co jest dla was najwazniejszymi elementami dobrej kampani? Czy tworzycie pojedyncze scenariusze czy kampanie? Wolne przygody czy seriale? Przygody ktore maja poczatek, rozwinięcie, finałową scene i zakonczenie, czy raczej luźne toczace sie sesje niczym ludzkie życie nieupożadkoane czesto i chaotyczne? Ciągniecie liniówki czy wielowątkowe sesje? Co robicie żeby kampania sie nie nudziła? Jak urozmacacie przygode? Czy tworzycie głownych czarnych charakterów czy ich unikacie? Itp itd.

Na dobry poczatek dyskusji powiem, ze sam chyba zmieniałem już 3 czy 4 razy całkowicie poglad na temat tworzenia scenariuszy. Z poczatku lubilem na siłe wielowatkowe przygody uznajac liniowe za wieczne zło, potem stalem sie gigantycznym zwolennikiem liniowych przygod bardzo szczegolowo dopracowanych, potem zasymilowalem 1 i 2 poglad tworzac scenariusze teoretycznie liniowe ale już nie tak bardzo scisle opisane, dajace olbrzymie pole na improwizacje, potem mialem okres kiedy kochalem tworzyc same settingi, zarysy istnienia kilku organizacji, kilkanascie NPCów, ogolna intryga dziejaca sie obok BG i wpuszczanie BG w opisany dosc precyzyjnie swiat bez wiekszego celu co niby BG mieliby tam robic, zostawiajac ich na pastwe losu i wlasne pomysły (tak by BG sami wybierali sobie cele ktore chca osiagnac). A obecnie wracam do koncepcji liniowych scenariuszy bardzo charakterystycznych i wąskich.

Dziś po raz kolejny rzucilem okiem przez przypadek troche, na artykuł MOracza "Jak tworze scenariusze" i tam we wstepie jest napisane że Oracz podobnie jak wiekszosc jego kolegów i chyba wiekszosc MG tworzy luźne "seriale" przypominajace zycie, bez konkretnych sprecyzowanych sytuacji, celów, poczatkow, konca, itp itd. Kiedyś przyznawalem mu racje, dzis zas wyśmialem to podejście i uwazam ze tworzenie "seriali" długich i niesprecyzowanych przygod to chyba najwieksze lamerstwo jakie moze byc. No dobra moze przesadzam, ale juz tłumacze:

MOracz powiedział, że gdyby mial tworzyc scenariusze jak scenariusz dobrze opisanego filmu lub ksiazki to by w ogole nie pisał, poniewaz szkoda mu czasu na dokładne przygotowania i z paru innych powodow. A mnie wlasnie uderzylo to "brak czasu na dokladne przygotowania". Własnie im lepiej przygotowany scenariusz tym ciekawszy zazwyczaj (choc nie zawsze). Oczywiscie dobre przygotowanie scenariusza zajmuje maase czasu (Sam jak grywam duzo sesji w krotkim odstepie czasu to prowadze luzne settingi bez konkretnych celów poniewaz poprostu niemam czasu i sil wymyslac czegos konkretnego na kazde spotkanie) Ale za to moim zdaniem poprowadzenie dobre (bez wertowania notatek) dobrze sprecyzowanego scenariusza daje gigantyczne mozliwosci.

Osobiscie wlasnie od jakiegos czasu skupiam sie na wycinkach zycia BG zamknietych w ramach kampanii o scisle zaplanowanej fabule (oczywiscie BG moga wieeele w niej zmieniac bo 100% liniowosc jest oczywiscie koszmarna). Zawsze nowa kampania oznacza zupelnie nowe postacie BG i zazwyczaj koniec kampanii oznacza koniec gry starymi postaciami. Postacie tworzy sie konkretne czesto na potrzeby samej kampanii (zazwyczaj mowie graczom jaki bedzie klimat najblizszej kampanii i zeby pomysleli nad postaciami do niej). Kampania zas juz w trakcie rozwija sie jak film, pelna jest ostrych zwrotow akcji, chwil spokojnego rozluznienia, potem mocno przyspiesza, neidaje odetchnac graczom, do tego gra na nastroju mieszajac ciezki klimat paranoji z spokojnymi chwilami relaxu itp itd. Zadko kiedy da sie pociagnac dobrze klimatycznie i nastrojowo dobrany scenariusz bez wczesniejszego opisania go. Planujac scenariusz rozkladam go na rozne czynniki wybieram w ktorym momencie BG beda zmeczeni zbytnią tajemniczoscia, wtedy podsuwam im coś konkretnego podsycajacich zainteresowanie. Planuje z góry kiedy BG beda potrzebowli intelektualnej rozkminki i jakiejś zagadki, a kiedy scenariusz bedzie zbyt długo spokojny uwzgledniam w nim jakas heroiczna walke.

Ogolnie rzecz biorac staram sie tworzyc scenariusz dosc konkretny, precyzyjny, pozwalajacy graczom w duzej mierze skupiac sie na chwilowym dzialaniu, ciekawosci i szybkiej akcji niż na spokojnym zyciu, kobinowaniu "co teraz zrobimy" (choc i na to jest miejsce w konkretnie opisanym scenaruszu).

Ciekawy jestem jak u was to wyglada.

PS. Własnie dzis wpadlem na pomysł sesji w klimatach Cube czy Piły (bez wczesniejszego przewidzenia niemal calego scenariusza, w zyciu improiwizujac nie pociagniesz czegoś takiego) I zastanawiam sie jakby to wyszlo w praktyce. Taka sesja bazujaca na cierpieniu i wykorzystywaniu podstawowych instynktow graczy. Budzi to pewne kontrowersje i obawy, takze i moje, poniewaz zazwyczaj uwazam że głownym celem sesji jest sprawianie przyjemnosci graczom a nie pastwienie sie nad nimi, ale wlasnie zastanawiam sie czy aby jakas taka pojedyncza sesja w ktorej gracze niemalze byli by smuszani do bratobojczych walk, okaleczania sie nawzajem zeby przetrwac itp itd. nie byla by czymś interesujacym, nowym i wciagajacym, wiejacym powiewem świeżości.

Np coś w stylu: Gracze znajdują się w jakimś nawiedzonym domku, zamku itp itd (tak jak to w tych filmach jest) i głownym ich celem jest przetrwanie (walka o wlasną dusze z wladcami piekiel czy cos w ten deseń). No i np scenka w ktorej BG idą korytarzem, nagle jeden z nich wpada w pułapke i znika w przepaści. Reszta BG niemoze mu pomoc wiec idą dalej, aż tu nagle w ktorymś kolejnym pomieszczeniu zastają swojego towarzysza przywiazanego za ręce i szyje sznurkami do przeciwległej ściany. Cale pomieszczenie jest dość długie a na środku jest olbrzymia przepaść. Po 2 stronie przepaści tam gdzie znajduje sie przywiazany Gracz, jest też np drabinka linowa ktora umozliwia przejście na 2 strone. Po stronie reszty graczy znajduje sie łuk i kołczan strzał. Kiedy BG wejdą do tego pomieszczenia zaczyna sie cofać pod nimi podłoga spychajac ich w przepaść, zanim spadną mają dajmy na to 10 tur. W tych 10 turach muszą przestrzelić z łuku liny krepujące ręce i szyje zwiazanego gracza. Mogą strzelać szybko i nieprezycyjnie (oddajac wieksza ilosc strzałow ale z duzym prawdopodobienstwem ze ranią Gracza) albo mogą strzelać celując i skupiajac sie (z mneijszym prawdopodobienstwem trafią swojego przyjaciela, ale maja mniej prób zeby zdążyć). Jeśli przed przecieciem wszystkich lin, zwiazany gracz zostanie tak ciężko ranny że nie bedzie w stanie przerzucic drabinki linowej na 2 strone (co łatwe nie jest) to wszyscy zginą oprocz związanego Gracza.

I w takich rozkminkach wypelnić całą sesje. Co o tym sadzicie? Sam mam spore wątpliwosci czy to wypali, ale chyba warto sprobowac.
Awatar użytkownika
BLACKs
Tawerniany Cygan
Tawerniany Cygan
Posty: 3040
Rejestracja: poniedziałek, 21 listopada 2005, 17:30

Post autor: BLACKs »

Karczmarz pisze:dzis zas wyśmialem to podejście i uwazam ze tworzenie "seriali" długich i niesprecyzowanych przygod to chyba najwieksze lamerstwo jakie moze byc
Znów muszę się z Tobą zgodzić. MG, którzy uważają robienie niesprecyzowanych i długich przygód za swoją zaletę, omijam szerokim łukiem. Szczególnie tych, którzy mówią "nam wystarczy tylko karka papieru by stworzyć dobry scenariusz", co podczas sesji mija się z celem i Misiowie zupełnie zanudzają. Według mnie, bez przygotowań nie da się zrobić bardzo dobrej, szczegółowej sceny, chyba że MG jest jakimiś mistrzem improwizacji.

Karczmarz pisze:Własnie im lepiej przygotowany scenariusz tym ciekawszy zazwyczaj (choc nie zawsze).
To zawsze sobie powtarzam, gdy tworzę przygodę.

Jak tworzę przygodę? Mam już prosty, utarty sposób, który można streścić w kilku krokach:
1. Układam proporcje. Zapisuję na kartce "Wstęp, Rozwinięcie, Zakończenie." Następnie układam, gdzie ma być walka, a gdzie zagadka - czy na początku, czy na końcu scenariusza.
2. Dobieram "motywy". Wypisuję na kartce słowa, które powinny pojawić się w scenariuszu, np. zdrada, jedzenie, krasnolud, ogr.
3. Ulepszam "motywy". Dopisuję znaczenie tych słów na sesji - BG zostaną zdradzeni podczas podróżowania z kompanią najemniczą krasnoludów, jedzenie BG zostanie otrute. Celem kompanii będzie ubicie ogra, zamieszkującego pobliskie bagna.
4. Układam plan punktowy (z uwzlędnieniem opcjonalnych dróg, ponieważ 100% liniowość jest koszmarna ;) ).
5. Dopisuję notatki do punktów w stylu: jaki powinien być opis - czy mroczny, czy też lajtowy, rzuty wymagane przy danym spotkaniu, inicjatywa wrogów, statystyki.
kerlik
Pomywacz
Posty: 71
Rejestracja: piątek, 8 grudnia 2006, 13:59
Numer GG: 0
Lokalizacja: Dziki Busz :P
Kontakt:

Post autor: kerlik »

Niedawno bawiłem się w pisanie, przydatne, ale... jakoś wszystko w głowie mi się samo układa.

Robienie statystyk NPC-ów jest nie najlepszym rozwiązaniem, wertowanie kartek w trakcie sesji wybija zawsze mnie i graczy z klimatu. Podobnie jest z opisami, czytanie irytuje samych graczy jak i MG. Całkiem niedawno na sesji wyjąłem kartkę i zacząłem pięknie czytać, gdy tu nagle w mojej głowie pytanie "co tu jest napisane?". Powiedziałem głośno "pierd***e to!" i zacząłem własnymi słowami... :)
Przyznam, że kiedyś napisałem z nudów przygodę do sesji na komputerze (w notatniku) i dosłownie każda rzecz, która była tam zapisana została wykonana przez BG na sesji. Nie wiem jak to zrobiłem... gracze potrafią zdmuchnąć liniowy scenariusz jak domek z kart.

Jakiś rok temu scenariusz wymyślałem gasząc światła w pokoju, włączając do tego nastrojową muzykę (najczęściej eksperymentowałem w nocy). Ułożyłem w ten sposób kilka fajnych przygód.

Zazwyczaj robię "seriale", niektóre mają 2-3 odcinki. Długą kampanię prowadzę już około 20 sesji (z 33 autorskiego systemu) - oczywiście są w nich takie przygody, gdzie odrywam BG od głównego wątku (aby nie wiało nudą...).

Jak już pisałem, cholernie cięzko stworzyć liniowy scenariusz. Wymyślam w głowie tylko ogólny zarys (główny wątek, najważniejsi NPC-e, ważne wydarzenia).

Czarne charaktery jak najbardziej. Nie ma sesji bez czarnego charakteru... ;) W sumie to jednak zależy. Na jednej sesji pojawi się "zły nekromanta", a na drugiej sesji BG będą robić coś innego poza wąłkowaniem schematów.

Uwielbiam wymyślać coraz to nowszych bohaterów niezależnych. Zawsze staram się tworzyć bardzo realistycznego NPC-a... mają silne strony i - jak każdy - słabości. Ważne jest dla mnie, żeby pokazać graczom, iż każda przez nich napotkana postać jest zupełnie inna (tylko jak zwykle barmani to grube typy) ;) i ma (nie)ciekawą przeszłość/historię.

To by było na tyle, uff... :D
makk
Tawerniany Zabójca Trolli
Tawerniany Zabójca Trolli
Posty: 425
Rejestracja: sobota, 4 listopada 2006, 23:10
Numer GG: 6386578
Lokalizacja: Łódz
Kontakt:

Post autor: makk »

Ciekawy temat. Gdy ja tworze swe scenariusze jest różnie.

Patrząc na seriale różnie to bywa ponieważ, znam swoich graczy i ich postaci i staram się układać takie przygody lub prowadzić znalezione lub podpatrzone u innych by pasowały. Nie wiem jak to prosto wytłumaczyć bywa różnie czasem poganiam druzynę po lasach górach, troche powalczą troszkę podziemi zwiedz. Po takich dwóch, trzech sesjach docierają do miasta, osady gdzie zmieniam przygody na małe śledztw lub tego typu sprawy. Nie oznacza to jednak, że jak są w naturze to nie ma takich przygód. To chyba jest mój "szablon" ale staram sie urozmaicać granie drużynie raz mają okazję poznać gildię złodziei, raz uciekać przed łowcami czarownic a kiedy indziej walczyć w podziemiach ze skavenami i innym plugastwę. Oczywiście przykładów sa masy ale nie czas i miejsce ich wypisywać. Lubię gdy podróżują, lubie pokazywać im imperium, ogólnie stary świat.

Pisanie - Czasem mam gotowy pomysł (szkielet) a następnie ubieram go ładnie w kolejne elementy aż osiągnę całość. Są BN są miejsca, wszystko dopracowane ale znając drużyne zostawiam sobie też pole do manewru i improwizacji bo zawsze coś gracze zmajstrują, jestem na to przygotowany. Od swych graczy wymaga by ich postaci były ładnie opisane bo z samej historii bohatera można przygotować kilka przygód co daje to, że gracze czują, że żyją, że świat wokół nich pędzi i zawraca, że wydarzenia z przeszłości wracają i ich odnajdują. A czasami mam zwykłego spontana i pisze co leci a dopiero potem myśle nad tym co napisałem i składam w porządny scenariusz.

Mowa o serialach i kampaniach. Moim zdaniem te dwie rzeczy się przeplatają. Patrząc to kolejne przygody tych samych bohaterów to kolejne odcinki serialu, przecież wracają w nich starzy znajomi, wrogowie. A kampanie to po prostu jeden duży odcinek podzielony na kilka mniejszych epizodów. Bardzo żadko zdarza mi się robić kampanie dla odzielnej drużyny by gracze układali nowe postaci, mają swoich milusińskich i ich pragną rozwijać. Wmontowywuje kampanie między innymi przygodami i tyle.

Mówiąc po prostu sposób tworzenia zależy od każdego z nas, jak jest nam wygodnie, jak najlepiej sie pracuje i jak przygoda jest poprowadzona. Gracze pewnie nie zastanawiają się jak napisaliśmy taki fajny scenariusz, ważne jest, ze fajnie sie grało i była miła zabawa.

Takie jest me zdanie 8)
Obrazek Obrazek
Hope is the first step on the road to disappointment.
Obelix
Bombardier
Bombardier
Posty: 775
Rejestracja: środa, 7 czerwca 2006, 15:18
Numer GG: 6330570
Lokalizacja: Twoja świadomość
Kontakt:

Post autor: Obelix »

ja po prostu improwizuje, stawiam przed graczami jakieś zadanie ale nie w sposób "macie to zrobić" tylko po prostu coś się dzieje, jak ich znam to chcą pomóc, mają quest itd, a potem wsystko wymyślam a najlepsze scenariusze ( narazie 1) zapisuje żebym mógł wykorzystać później w innej ekipie
Psychodeliczny Łowca Żelaznych Motyli Z Planety Mars
PrQ
Marynarz
Marynarz
Posty: 381
Rejestracja: czwartek, 18 sierpnia 2005, 15:41
Lokalizacja: Z miasta w którym "Gotyk (jest) na dotyk"

Post autor: PrQ »

heh ja robię podobnie...wymyślam początkowe zdarzenia...a później już prowizorka...:D...ostatnio nawet fajny scenariusz ułożyłem....todzi dziwny i zagadkowy...^^
Prosiak (PrQ)
Awatar użytkownika
BLACKs
Tawerniany Cygan
Tawerniany Cygan
Posty: 3040
Rejestracja: poniedziałek, 21 listopada 2005, 17:30

Post autor: BLACKs »

Tylko mówiąc o serialach, Karczmarz miał na myśli tworzenie przygód życiem codziennym Bohaterów Graczy, bez sprecyzowania dokładnych celów przygody. Rozumiesz: BG sami układają sobie przygody, tocząc życie, a MG to po prostu opisuje. A według mnie to jest lamerstwo. Na sesję przychodzi się, by uratować świat, zabić kilka orków, zdobyć nowy miecz, itp a nie by przeżywać tego, jak BG polują na jelenia, następnie go oprawiają i jedzą, a następnego dnia dalej biegają po lesie...

A jak jesteśmy przy scenariuszach, to jeszcze poruszmy te pytanie:

"Czy czytanie z kartki jest złe?"
Karczmarz
Bombardier
Bombardier
Posty: 650
Rejestracja: wtorek, 14 listopada 2006, 20:44
Numer GG: 0
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Karczmarz »

Hmmm
"Czy czytanie z kartki jest złe?"
Aaa.. na miłość boską nie rób tego wiecej! Czytanie z kartki to jedna znajbardziej wkurzajacych rzeczy jaka moze sie przytrafić. Na szczescie tylko kilka nielicznych razy zdazyło mi sie gracz z MG, ktory czytał z kartki (prowadził oficjalne przygody) i to było straszne, do teraz ciarki mnie przechodza na samą myśl. My tu sobie idziemy zwiedzamy miasteczko szlajamy sie od karczmy do karczmy, nagle na trafiamy na jakieś miejsce ktore jest ważne dla przygody i MG "srutututu" wertuje kartki i zaczyna recytować podrecznik patrzac w podłoge, ledwo co go słychac, my przysypiamy, nie ma zadnego kontaktu MG-BG (wzrokowego np) i jak tylko skoczy czytać to i tak nikt nie pamieta co przeczytal bo myśl kazdego byla "zeby wreszczcie skonczyl".

MG mistrzując ma miec kontakt z graczami nieustannie, patrzec na nich, przekazywać im informacje nie tylko słowami ale i mimiką twarzy, gestami. Czytanie jest zdecydowanie ZUE.

Sam staram sie czytac z kartki tylko i wylacznie Imiona NPCów wymyslanych na predce (z tabelki :P) i formułki zagadek (chociaz te wole podawac graczom na kartce, aby mieli je przed sobą) albo sposoby stworzenia czegoś, przepis jakiś czy coś, to moge przeczytac.

Swoją droga czy podczas tworzenia scenariuszy zdaza sie wam Udziwniać Scenariusz na siłe? Np "dawno nie było niczego orginalnego, na najbliższej sesji poprowadze coś specjalnego, niespotykanego co zaskoczy graczy" I kombinujecie co by tu zaskoczylo i wywrócilo caly swiatopoglad graczom? Ja ostatnio ubóstwiam takie, smaczki.
Awatar użytkownika
BLACKs
Tawerniany Cygan
Tawerniany Cygan
Posty: 3040
Rejestracja: poniedziałek, 21 listopada 2005, 17:30

Post autor: BLACKs »

Aaa.. na miłość boską nie rób tego wiecej!
Robiłem to tylko z raz, góra dwa (oficjalne scenariusze), swoje znam na tyle dobrze, że prowadzę z pamięci :).
I kombinujecie co by tu zaskoczylo i wywrócilo caly swiatopoglad graczom? Ja ostatnio ubóstwiam takie, smaczki.
No ba, gdyby takich smaczków nie było, to wszystkie przygody wyglądały by tak: lochy, wielki zuy, kasa i pd. Wciskam tego jak najwięcej i gdzie się da :D.
makk
Tawerniany Zabójca Trolli
Tawerniany Zabójca Trolli
Posty: 425
Rejestracja: sobota, 4 listopada 2006, 23:10
Numer GG: 6386578
Lokalizacja: Łódz
Kontakt:

Post autor: makk »

kombinujecie co by tu zaskoczylo i wywrócilo caly swiatopoglad graczom? Ja ostatnio ubóstwiam takie, smaczki.
Ach no pewnie :!: Czasem fajnie jest tak podkręcić nastruj, że drużyna nie wie co się dzieje. Czasami pakuje ich w jakieś miejsce gdzie mają wizje kompletnie nie związane z przygodą i widze po ich twarzach co to, na co i po co? Wiele jest takich elementów..
Obrazek Obrazek
Hope is the first step on the road to disappointment.
Abdullah Haanaehlen
Szczur Lądowy
Posty: 4
Rejestracja: piątek, 10 listopada 2006, 16:51
Lokalizacja: Białe Błota

Post autor: Abdullah Haanaehlen »

Ja naprzykład staram się stawiać przed graczami sporo dylematów moralnych. Żeby musieli dużo się zastanawiać co zrobić, a najlepiej żeby członkowie drużyny mieli różne zdanie :twisted: . Czasem robią się piękne sytuacje...
Karczmarz
Bombardier
Bombardier
Posty: 650
Rejestracja: wtorek, 14 listopada 2006, 20:44
Numer GG: 0
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Karczmarz »

Hmmm

Oo i to jest bardzo dobry motyw dość rzadko niestety stosowany przez MG. Czesto jest tak ze jak prowadzimy długo jakas druzyne to mniej wiecej znamy moralnosc jej czlonków i tworzymy przygody pod ich "orientacje". Wiemy jak zareaguja na placzace dziecko po stracie matki (jedni wyłupia dziecku oczy nabija na patyli i beda lizac jak lizaki, a inni przytula dziewczynke i pomogą). Wiemy mniej wiecej jak BG zareagują na problemy materialne, na pomaganie ble ble ble... I zazwyczaj stosujemy przy tym pewien szablon.

Abdullah zwrócil uwage na naprawde smakowity kąsek od strony mistrzowania. Sam pamietam jak bajeczne rozterki moi BG mieli jak postawilem ich w sytuacji kiedy okazywało się ze podejrzanymi o całe zło świata byli właśnie oni sami, do tego podsunelem im bardzo radykalny sposob ocalenia siebie i innych, ktory wystawia moralnosc na wielką probe. I rozkminki byly niezle, poczawszy od checi samobojstwa kilku graczy w stylu "jesli to wszystko moja wina i to ja przyczynilem sie do tego to niepowinienem dluzej zyc" poprzez "odwrocimy to wszytko tylko musimy sprawic by kazdy byl tak bestialski jak my" konczac na "a co nas to obchodzi jesli ktos ma z tym problem to go roztrzaskamy" Choc o ile ta ostatnia opcja zazwyczaj jest najczesciej stosowana w tym przypadku akurat byla najgorsza poniewaz jesli BG by nic nie zrobili to by skonczyli tragicznie.

Tak wiec dylematy moralne jak najbardziej na sesji chcemy. Chyba sam teraz postaram sie czesciej na to zwracac uwage, bo jak poprzypominam sobie przygody to faktycznie zadko to wystepuje, a jak wystepuje to z ciekawymi skutkami

PS.

Czy zdarza sie wam wmontowywac do scenariuszy prawdziwą wiedze specjalnie po to zeby sie czegos uczyc? Mi sie to zdarza dosc rzadko, niestety, ale jak sie juz pojawia to tez fajnie jest. Np obecnie prowadze sesje piracko-morską. Wydrukowalem sobie i Graczom "słowniczek żeglarski" i wszyscy na sesji uczymy sie powoli całego słownictwa zwiazanego z żeglowaniem ^^ fajny klimacik
Deep
Chorąży
Chorąży
Posty: 3712
Rejestracja: niedziela, 10 września 2006, 10:31
Lokalizacja: Wro

Post autor: Deep »

A ja natomiast zazwyczaj nie mam czasu (albo mi się nie chce) na wymyslanie scenariusza. Robie sobię w głowie ogólny rysopis (co, gdzie i jak) i w zasadzie wymyslam sesję na bieżąco. Takie są najciekawsze bo wtedy nawet MG nie wie co się stanie za chwilę ;)
.
makk
Tawerniany Zabójca Trolli
Tawerniany Zabójca Trolli
Posty: 425
Rejestracja: sobota, 4 listopada 2006, 23:10
Numer GG: 6386578
Lokalizacja: Łódz
Kontakt:

Post autor: makk »

Karczmarz napisał
Czy zdarza sie wam wmontowywac do scenariuszy prawdziwą wiedze specjalnie po to zeby sie czegos uczyc? Mi sie to zdarza dosc rzadko, niestety, ale jak sie juz pojawia to tez fajnie jest. Np obecnie prowadze sesje piracko-morską. Wydrukowalem sobie i Graczom "słowniczek żeglarski" i wszyscy na sesji uczymy sie powoli całego słownictwa zwiazanego z żeglowaniem ^^ fajny klimacik
Oczywiste jest, że takie elementy są w scenariuszach i muszę dodać, że często sami gracze starają się pokazać wiele orginałów by poprzeć to co ich postaci chcą zrobić. Może podam banały ale często u mnie występuje znajomość ziółek :D , ogólne zasady kowalstwa itd. Są to proste elementy ale dają dużo frajdy. We wspomnainym przez Ciebie motywie morskim ja w Warhamcu staram się ukazać odrębność landów, osoby, styl zachowania to co nakreśla "Dziedzictwo Sigmara".

Co do dylematów moralnych. Wspominasz o szablonach, że znamy druzyne to wiemy co im podsunąć. Ale w sumie nie zawsze. Jeżeli podczas gier w bohaterach zachodzą zmiany, ich światopogląd, podejście do życia ulega zmianie, zmianie ulegają zachowania. Przykładem jest bohater jednego z mych graczy - Zabójca Trolli. Szukał zguby za swe przewinienie którym było nie dopilnowanie skarbów itd. Jak się potem okazało (po roku grania) gdy powrócił do rodzimej twierdzy, rada pod pozorem przewozu złota które osłaniał ukryła magiczne monety. I tak naprawdę zdradził inny brodacz i nie było w tym winy bohatera. I co teraz? Gracz dwie sesje myślał nad tym co począć, był naprawdę w rozterce i od tamtego momentu zachowanie jego zabójcy zmieniło się. Innym przykładem był również krasnal i elf. Ogólnie mówiąc tak wynikło z przygody, że wina stała po stronie klanu długobrodych lecz co miał począć bohater stanąć za kompanem, do tego nielubianą rasą - elfem z którym przeżył wiele przygód i nieraz ratowali sobie życie, czy po stronie swych pobratyńców, którzy postąpili źle. Dylemat pierwsza klasa i sam czekałem na jego decyzję.
Obrazek Obrazek
Hope is the first step on the road to disappointment.
Awatar użytkownika
BLACKs
Tawerniany Cygan
Tawerniany Cygan
Posty: 3040
Rejestracja: poniedziałek, 21 listopada 2005, 17:30

Post autor: BLACKs »

Oczywiste jest, że takie elementy są w scenariuszach i muszę dodać, że często sami gracze starają się pokazać wiele orginałów by poprzeć to co ich postaci chcą zrobić. Może podam banały ale często u mnie występuje znajomość ziółek Very Happy , ogólne zasady kowalstwa itd. Są to proste elementy ale dają dużo frajdy. We wspomnainym przez Ciebie motywie morskim ja w Warhamcu staram się ukazać odrębność landów, osoby, styl zachowania to co nakreśla "Dziedzictwo Sigmara".
Ja też stosuję zagrania z Dziedzictwa Sigmara - najlepsze jest gdy BG uciekają z jakiejś "tolerancyjnej", rozwiniętej prowincji (np. Reiklandu) do takiego Stirlandu, gdzie każdego elfa traktują gorzej niż bydło. U mnie głównie występuje wiedza ogólna - jak co przyrządzić, na co jakie ziółko, trochę kowalstwa i wiedzy tajemnej (czego użyć i jakie znaki nakreślić, by wytworzyć dany rytuał).

Dodatkowym urozmaiceniem według mnie jest znajomość mnożników cen na danych obszarach. Chodzi mi dokładniej o Neuroshimę - trzeba wiedzieć, gdzie za paliwo zapłacą krocie, a gdzie kupisz dwadzieścia litrów paliwa za kilka naboi.

I ostatnie urozmaicenie, z którego korzysta mało który MG: Handel wymienny, nie tylko w NS! Przecież w WFRP przeciętny kupiec nie zapłaci 300 zk za płytówkę, którą chcą mu wcisnąć BG - zamiast tego wymieni to na coś ze swoich towarów. Na ostatnich dwóch sesjach BG chodzili z młotem bojowym, który wymienili na zbroję, później na złote branzolety, a na końcu na dwa łuki robione przez tutejszego rzemieślnika. Zabawa jak nigdy :D.
Mały
Szczur Lądowy
Posty: 5
Rejestracja: czwartek, 28 grudnia 2006, 18:01
Lokalizacja: Świnoujście
Kontakt:

Post autor: Mały »

Osobiście u mnie do stworzenia dobrej sesji,przygody jest potrzebna głównie
wena a potem jakaś godzina i przygoda gotowa czasami się przeradza w kampanie. Oczywiście tworze rekwizyty dobieram muzykę pod sesje i nienawidzę improwizować klimat zawsze musi być.
Nie po to nosze krzyż by błyszczał na mej piersi ,ale po to bo harcerze w góre idą pierwsi
Awatar użytkownika
BLACKs
Tawerniany Cygan
Tawerniany Cygan
Posty: 3040
Rejestracja: poniedziałek, 21 listopada 2005, 17:30

Post autor: BLACKs »

Mmmmhhhhmmmm (by nie było, że zalatuje Karczmarzem :P)
Oczywiście tworze rekwizyty dobieram muzykę pod sesje i nienawidzę improwizować klimat zawsze musi być.
Chyba na forum rodzi się nam kolejne pojęcie Klimatu... Nie rozumiem co ma improwizacja do klimatu i jak robisz scenariusze, nie improwizując, bo klimat może być. Wypisujesz wszystkie możliwe 1000 wyjść z sytuacji?

Najlepsze scenariusze, w które grałem, to była czysta improwizacja z pomysłowym MG - zaskakuje graczy, nie czytając drewnianym głosem napisanego na kartce scenariusza. Wbrew pozorom, scenariusze spisane z 20 słów mogą być ciekawsze, niż wielkie, szczegółowe kampanie pisane przez MG w pocie czoła...
ODPOWIEDZ