Kategoria: Literatura

Nie oceniaj książki po okładce to powiedzenie, chyba każdy słyszał. Od lat wchodząc do księgarni powtarzam to sobie jak mantrę i… zawsze robię na odwrót. Na odwrót, ale chyba ze skutkiem przeciwnym niż planowali marketingowcy.

Uczta dusz – pierwszy tom opowieści o Magistrach – była dobrze napisaną książką, poruszającą klasyczny temat odradzającego się, pradawnego Zła. Od niedawna dostępna jest jej równie dobra kontynuacja. Skrzydła gniewu miejscami są nawet lepsze, ale kilka rzeczy tu zgrzyta.

Malowany człowiek to książka zabita przez wydawcę. Może to nieco za ostre słowa, ale niedoskonałości pierwszego tomu bledną wobec przewiny Fabryki Słów, która zdecydowała się wydać tę powieść rozdzieloną na dwoje.

Pan Lodowego Ogrodu to powieść, po którą musiałem sięgnąć. Zbyt głośna, zbyt zachwalana i zbyt ważna, abym o niej zapomniał. A mimo to czas upływał, a ja, zwykle mając większy wybór, sięgałem po inne pozycje.

Debiutancką powieścią Brandona Sandersona zainteresowałem się przypadkiem, ponieważ dopiero przeczytaniu recenzji Ziezióra w Tawernie RPG. Choć miałem okazję sięgnąć po nią chwilę po premierze, i mimo zainteresowania, które we mnie budziła, coś zawsze stało na przeszkodzie abym ją przeczytał.

Tomy opowiadań mają się podobno źle w Polsce. Więcej osób woli kupić powieść, niż przeznaczyć pieniądze na kilka krótszych utworów. Dlatego jestem ciekawy, jak z tej sytuacji wybronią się twórcy Upalnej zimy czyli Kareta Wrocławski?

Zaginione historie to jedenasty tom przygód zwiadowców, przedstawiany jako suplement, zbiór opowiadań wyjaśniający wszystkie niejasności, jakie naszły czytelników cyklu i z jakimi zwrócili się do autora z prośbą o odpowiedzi.

Przed trzema laty miałem w ręku polską premierę młodzieżowego cyklu Johna Flagana Zwiadowcy, który okazał się być rewolucją na tutejszym rynku fantasy dla nastolatków. Do dzisiaj, sprzedano ponad dwieście tysięcy książek w Polsce.