Torchlight – recenzja gry

torchWśród osób, które na poważnie interesują się grami studio Blizzard cieszy się olbrzymią sympatią i szacunkiem. Większość z graczy uważa ową firmę za mistrzów wśród twórców gier. World of Warcraft, Starcraft czy Diablo to produkcje, które niszczą konkurencję w swoich gatunkach, sprzedają się wielu milionach egzemplarzy, a z kont bankowych aż wylewają się pieniądze. Nie ma cienia wątpliwości, że tworzyli je najlepsi z najlepszych.

Zapewne zatem będziecie nieco zawiedzeni, gdyż za pracą nad Torchlight wcale nie stoi wielki Blizzard, a inne, małe i nikomu nieznane studio Runic Games. Ale ekipa, która wykreowała Torchlight pochodzi właśnie z Blizzarda, a na swoim koncie ma udział przy produkcji takich hitów jak obie części Diablo. Przyznacie, że robi się ciekawie?

Całą przygodę rozpoczynamy od stworzenia swojego herosa. Opcje są bardzo skromne, gdyż możliwości jakie możemy wybrać to jedna z trzech klas (wojownik, łuczniczka i mag) do których automatycznie dobrany jest wygląd. Gdy już uporamy się z doborem jakiegoś imienia dla naszej postaci, to przechodzimy do wyboru towarzysza (pies bądź kot), który będzie nam towarzyszył przez całą grę. Oczywiście Runic Games zadbało, abyśmy również naszego zwierzaka mogli nazwać bohaterskim imieniem. Dalej czeka na nas dobranie poziomu trudności, a potem wielka przygoda!

Lądujemy w niewielkim mieście i dowiadujemy się, że okoliczne lochy zostały opanowane przez potwory, których nikt nie daje rady przepędzić. Mieszkańcy nie dopuszczają jednak do siebie myśli o opuszczeniu tego miejsca, gdyż w podziemiach kryją się złoża cennego surowca o wyjątkowych właściwościach. Chyba już się domyślacie, komu przypadnie zaszczyt pozbycia się potworów?

Pierwsze co rzuca się nam w oczy to wyjątkowa oprawa graficzna. Skojarzenie z World of Wacraft jest tutaj jak najbardziej trafne. Domki, skały, potwory czy postacie niezależne – choć nieco kanciaste – prezentują się znakomicie. Nawet największe pająki, występujące w roli bossów, pozostają z wyglądu bardziej bajkowe niż przerażające. Zwłaszcza jeden z poziomów lochów na którym rośnie bujna roślinność jakiej na próżno szukać w amazońskiej puszczy, prezentuje się prześlicznie. Niestety, grafika sama w sobie często okazuje się być wrogiem, bo gdy mamy ochotę przystanąć na chwilę i nacieszyć oko jakąś lokacją, wówczas wyskakują niewiadomo skąd różne maszkary, a w Torchlight chwila nie uwagi może kosztować naprawdę wszystko.

Torchlight-1Skoro już mowa o potworach… Jak w większości hack & slashów, zabijamy setki tych samych przeciwników na danym poziomie lochów. Jeśli jednak zejdziemy piętro niżej, spotkamy zupełnie innych wrogów, z zupełnie innym wyglądem i cechami. Słowa mojego kolegi, powinny wam wytłumaczyć wszystko – każdy poziom lochów można porównać do tortu, bo każda warstwa jest inna i wygląda inaczej. Mimo, iż zabijamy klony jednego potwora, to nie można narzekać na nudę. Na ekranie co chwilę coś się dzieje. Nieraz natknąłem się na sytuację w której otaczali mnie olbrzymi przeciwnicy i kilka pomniejszych potworków, wśród których mój bohater gdzieś zaginął, gdyż wtopił się w tłum. Kolorowe pociski magiczne i czerwona krew tryskająca wszędzie gdzie tylko się da to chleb powszedni w tej grze. Kierowana przez nas postać nie ma nawet czasu nabrać powietrza w płuca, bo już otaczają ją kolejne bestie. Często nie mamy okazji zebrać wszystkiego co wypadło z pokonanych przeciwników, bo zaraz atakują nas inni wrogowie. Szczęście, że do naszej dyspozycji pozostaje zwierzak, którego stworzyliśmy na początku gry. Nieraz pomoże nam i odciągnie od nas potwora. Ponadto familiar ma inne, bardzo ciekawe zdolności. Nasz bagaż jest ograniczony, ale jeśli akurat zabraknie w nim miejsca możemy przekazać część przedmiotów do plecaka towarzysza i wysyłać go do miasta, aby sprzedał to i owo. Szkoda tylko, że niemal każda zbroja, miecz, łuk czy buty wyglądają identycznie, ale niestety Torchlight to pełnokrwisty hack & slash, a nie cRPG.

Bardzo ucieszył mnie przejrzysty interfejs – z pewnością nie będziemy tracić cennych sekund na odszukanie danego przedmiotu na pasku szybkiego dostępu. Pod przyciskami numerycznymi trzymamy eliksiry życia oraz many, a także różnego rodzaju czaru i specjalne zwoje. O ile z mikstur będziemy korzystać dość często, to czarów znajdujących się pod przyciskami numerycznymi nie użyjemy zbyt wiele razy. Przez 90% gry ograniczymy się do wciskania lewego (odpowiedzialny za chodzenie, atak zwykły oraz opcję wybierz) lub prawego (wykorzystanie umiejętności/czaru specjalnego)przycisku myszy.

Jak każdemu doskonale wiadomo, heros musi się rozwijać i uczyć nowych umiejętności, bo bez tego daleko nie zajdzie. Autorzy zadbali abyśmy mieli – choćby skromny – wpływ na kierunek rozwoju naszej postaci. Po wskoczeniu na kolejny poziom doświadczenia rozdajemy punkty umiejętności w dziedzinach siła, zręczność, magia i obrona, a następnie przechodzimy do zakładki z drzewkiem umiejętność, gdzie decydujemy się na co przeznaczyć nasze talenty. Owszem, jest skromnie, ale lepiej skromnie niż wcale, czyż nie?

Torchlight Screenshot 1W trakcie rozgrywki przyjdzie nam usłyszeć kilka utworów grających gdzieś tam w tle, jednak tutaj poczułem się rozczarowany. Liczba piosenek jest naprawdę niewielka i nie powala. Napisać o niej, że po prostu jest, to chyba wszystko co można przekazać.

Gdy Torchlight ujrzał światło dzienne, był dostępny jedynie na streamie i w wersji angielskojęzycznej. Po pewnym okresie wydano wersję pudełkową z polską wersją kinową. Pecha zatem mieli ci, którzy grę kupili elektronicznie, lecz na szczęście z pomocą dla polskich graczy przyszli moderzy, którzy udostępnili oficjalne spolszczenie gry tak, że teraz już nic nie stoi na przeszkodzie, aby zagłębić się w świat Torchlight.

Gra jest bez wątpienia dobra, zresztą nie ma się co dziwić biorąc pod uwagę doświadczenie, jakie posiadają twórcy. W Torchlight znajdziemy wiele fajnych rzeczy jak grafika, zwierzak, walka czy humor, lecz niestety zawodzą inne ważne elementy czyli muzyka i questy, które opierają się na zasadzie przynieś – podaj – pozamiataj. Twórcy zapowiedzieli oficjalnie, że już teraz pracują nad drugą częścią gry, więc miejmy nadzieję, iż w dwójce nieliczne niedopracowania zostaną usunięte i będzie się grało przyjemniej niż teraz. I pamiętajcie, nie dajcie się zwieść grafiką, bo choć wygląda na bajkową i przeznaczoną dla dzieci, to w swój świat wciągnie nawet największych weteranów Diablo.

Tytuł: Torchlight
Producent: Runic Games
Wydawca: FonoGAME
Platforma: PC
Rok: 2009
Ocena: 5-
Kamax Opublikowane przez:

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *