Kategorie
Gry komputerowe

Call of Duty: Black Ops III – recenzja gry

Należę do grupy graczy, która rzadko gra w tytuły AAA, rzadko ogrywa produkcje na komórki i rzadko interesuje się grami głośnymi. Czyli jestem graczem nietypowym, a zarazem wydaje mi się, że bardzo zbliżonym do naszych czytelników. A jednak Call of Duty: Black Ops III okazało się dla mnie tytułem wręcz trafiającym w dziesiątkę!

…poza kampanią single player, która jest lekko nudnawa, ale chociaż całkiem ciekawie bawi się narracją.

Black Ops III to trochę Modern Warfare, trochę Deus Ex, trochę Destiny i trochę Left 4 Dead. Tak, Treyarch stworzyło znów bardzo bogatą i bardzo ciekawą grę z masą zawartości. Przede wszystkim – mamy dwie kampanie, jedna zwykła, druga z zombie. Wraca też tryb hordy, oczywiście z nieumarlakami. Potężny multiplayer znów posiada boty, jeżeli wolimy tak grać zamiast zmagać się z graczami, a oprócz tego tytuł oferuje mini-tryby w postaci gry w stylu Shock Troopers oraz biegania na czas po planszach platformowych, w stylu Mirror’s Edge.

Dużo? Tak. Przez to czasami niespójnie. Bo jest tutaj i jazz i noir, i post-cyberpunk i horror. Jest liniowa kampania i pół-otwarta horda, jest bieganie po ścianach i walka łukiem. Niemniej to wszystko do siebie pasuje w kontekście gry, spojone bardzo dobrym strzelaniem oraz poruszaniem się po planszy.
bo1
Black Ops III chyba najlepiej z serii wyważył balans między typami broni, a sposobami poruszania się. Nie ma tutaj jetpacka znanego z poprzednika, możemy jednak biegać krótko po ścianie, czy wykonać podwójny skok. Mamy również ciosy specjalne – które wraz z designem kostiumów przywodzą na myśl Destiny. Walka jest przez to dynamiczna, arsenał jak zawsze ogromny, a Black Ops III pozwala na szerokie dostosowanie wyglądu oraz broni do własnych potrzeb.

Gra wygląda dobrze, rusza się stale w 60 klatkach, jest nad wyraz kolorowa. Muzyka jest zaskakująco dobra i warto ją odrobinę pogłośnić. Co jednak kradnie spektakl to fantastyczne mapy w trybie multiplayer – dając masę zabawy w grupie, czy to z botami. Nie bawiłem się tak dobrze w multiplayerze od czasu Destiny.

Mały disclaimer – Black Ops III świetnie wygląda i rusza się na Xboksie One, PlayStation 4 oraz PC. Oferuje split-scren (na jednym PC można grać we dwóch nawet na dwóch oddzielnych monitorach!), LAN, zapowiedziano już DLC. Wersje na PS3 oraz X360 są znacznie uboższe i brzydsze – raczej należy je omijać.

Samo Black Ops III to jakby kilka gier w jednej. Każda z nich jest co najmniej poprawna – a możliwość grania w sieci lub z botami powinna dogodzić każdemu typowi gracza, o ile tylko lubi FPS-y. Brawa należą się za dobry balans ruszania się, mapy, czy ładny styl graficzny. Minus jest jeden – to wciąż Call of Duty, więc nie strzela się tak przyjemnie jak w Brutal Doom, czy Quake III, ale piszę to jako fan staroszkolnych FPS-ów. Ale to najlepsza część Call of Duty od czasów Black Ops II.

Tytuł: Call of Duty: Black Ops III
Producent: Treyarch
Wydawca: CD Projekt
Rok: 2015
Platformy: PC, PS4, Xbox One
Ocena: 4
Kategorie
Gry komputerowe

Rise of the Triad – recenzja gry komputerowej

rise

Jeżeli lubiłeś jakiegoś starego FPS-a to polubisz nowe Rise of the Traid.

Rynek FPS-ów jest przesycony, a mimo tego brakuje na nim gier rodem sprzed lat. Teoretycznie przepis na taką grę jest prosty, choć często zepsuty. Dowodem na to był Duke Nukem Forever, który miał rzekomo być staroszkolnym shooterem w nowych szatach, a okazał się mutantem bez pomysłu. Z przyjemnością donoszę, że Rise… nie powtarza tych błędów i naprawdę korzysta z dorobku starych przedstawicieli gatunku!

W grze mamy kilka postaci do wyboru, duże etapy, spory arsenał i zagadki rodem z Dooma. Zatem biegamy i wyrzynamy co się da, unikamy pułapek, zwalczamy wrogów, szukamy sekretów i przedzieramy się coraz dalej.

rise1Rise of The Triad jest tytułem lepszym od wielu dzisiejszych FPS-ów głównie dlatego, że jest właśnie niedzisiejszym FPS-em. To gra bez regenerującego się życia, bez levelowania postaci i bez sterowania dostosowanego do pada. Zamiast tego mamy bardzo szybkie tempo poruszania się, dynamiczny multiplayer i dziesiątki, a czasami setki wrogów na jednej planszy.

rise2Nowością jest system checkpointów, stosowanych zamiast zapisu stanu gry, który wymusza na nas planowanie, a nie zabawę z quick save i quick load. Problemem jest natomiast platformowanie, którego w tej grze sporo. Poza tym niestety ta produkcja wygląda przeciętnie i ma sporo problemów technicznych. Te błędy wybacza się jednak, ponieważ projekty etapów są fantastyczne i zachęcają do dalszej gry. Co ważne, autorzy dorzucili także edytor map, umożliwiający użycie grafik z oryginalnej gry, do której zresztą ten tytuł pięknie się odwołuje. Dwie ścieżki dźwiękowe, starzy bossowie i dawny arsenał leją miód na retro-serce, a przy tym wcale nie narzucają się nowym graczom.

Chociaż stylistyka nie dorównuje Doomowi lub Bloodowi, to odbija się pozytywnie na tle konkurencji. Rise… nie udaje filmu, jest głupkowate, czasami po prostu durne, ale zawsze czujemy, że mamy do czynienia z grą wideo! Szczególnie dzięki tonom pułapek, jedzenia, a także motywom takim jak magiczny kij bejsbolowy czy przemiana w psa.

rise3Jest jeszcze jedna ważna rzecz, dla której warto posiadać tę grę – tryb multiplayer żywcem wyjęty z Quake III: Arena. Szybki, krwawy, wymagający umiejętności i znajomości mapy. Co więcej, do niego również można tworzyć własne mapy, powstają darmowe DLC, a poza grą w Internecie można założyć sieć LAN. Brawa dla autorów.

Od dawna nie bawiłem się tak dobrze przy grze wideo. Od dawna nie miałem tyle radości z shootera FPP. Jest tutaj jeszcze sporo do poprawy, ale oto powstało studio, któremu nie bałbym się powierzyć Quake’a, Blooda czy Dooma do pracy nad ich kolejnymi odsłonami.

Tytuł: Rise of the Triad
Producent: Interceptor Entertainment
Wydawca: Apogee Software, Ltd
Rok: 2013
Platformy: PC
Ocena: 5
Kategorie
Konwenty

Relacja z konferencji prasowej PGA

W dniu 23 października 2007 roku odbyła się w Centrum Prasowym Polskiej Agencji Prasowej konferencja targów Poznań Game Arena 2007. Zaproszona na nią Tawerna RPG, jako swoich reprezentantów wysłała fds’a, Oso i Setha, którzy postarali się przekazać poniżej swoje wrażenia ze spotkania.

W dniu 23 października 2007 roku odbyła się w Centrum Prasowym Polskiej Agencji Prasowej konferencja targów Poznań Game Arena 2007. Zaproszona na nią Tawerna RPG, jako swoich reprezentantów wysłała fds’a, Oso i Setha, którzy postarali się przekazać poniżej swoje wrażenia ze spotkania. Samo PGA ma się odbyć już za miesiąc (24-25 listopada) na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich.
pga1
Seth: Po przybyciu do Śródmieścia, szybko nawiązałem kontakt z Oso, po czym już wspólnie udaliśmy się do siedziby PAP. Po drodze spotkaliśmy innego zagubionego podróżnika, czyli pana Kondrada, reprezentującego Headshot.pl. Kilka minut po dotarciu na miejsce dołączył do nas sam fds, więc jakby nie patrzeć na sytuację, byliśmy już w komplecie. Trochę mnie rozbawił sposób w jaki zostałem potraktowany przez miłą panią przy wejściu, gdy podpisywałem się na liście gości. Otóż ta bardzo miła pani powiedziała, że jeśli uważam to za stosowne, to zamiast się podpisywać mogę zwyczajnie zostawić wizytówkę. Był to moment przełomowy, w którym moje ego urosło do rozmiarów Empire State Building. Jeszcze tylko zerknięcie na boki, odszukanie bufetu, i już zajęliśmy miejsca na sali.

fds: Na całe szczęście siedziba główna PAP znajduje się dość blisko centrum, dzięki czemu większość zaproszonych gości zdążyła dotrzeć na miejsca na czas. Część niestety musiała to zrobić z wywieszonym językiem (jak ja), a część najnormalniej w świecie zadzwoniła uprzedzając o swoim spóźnieniu. Przez warszawskie korki, układ planet oraz niesprzyjające wiatry, cała konferencja opóźniła się o 15 minut. Dał sobie znać w tym momencie minus konferencji, mianowicie nie dostałem, choć możliwe, że przez własne gapiostwo, porannego kubka kawy. Niby nic, ale efektem tego notatnik z ołówkiem zostały w kurtce, a wrodzone lenistwo odradziło mi cofnięcie się po nie. W ten oto sposób robienie wszystkich notatek spadło na kark Oso. Warto jeszcze wspomnieć, że po podpisaniu się przy wejściu (mnie nie poproszono o wizytówkę), każdy otrzymał płytę z wieloma ciekawymi, dodatkowymi informacjami oraz materiałami.

Oso: Jak widać warto jest wyjeżdżać wcześniej z domu. I to nie dla kubka kawy, o którym wspominał fds (ja sam żadnego u nikogo nie zauważyłem), lecz dla ułatwienia sprawy innym oczekującym na konferencję. W końcu wszyscy jakoś się zebrali i zaczęła się prezentacja. Ja zająłem się notowaniem, Seth porobił kilka zdjęć, a fds słuchał i robił dobre wrażenie.

Według organizatorów, PGA to targi nastawione głównie na rozrywkę i współzawodnictwo. Dyrektor PGA, Rafał Blachowski, całą ideę tego wydarzenia zawarł w pięciu punktach: różnorodność, interaktywność, integracja, nauka przez zabawę oraz fair play. Całość ma dzielić się na trzy „areny”: Fantasy, Digital oraz Paintball. W trakcie imprezy odbędzie się również trzecia międzynarodowa konferencja naukowa z cyklu „Kulturotwórcza funkcja gier”. Sukces i popularność poprzednich dwóch edycji zachęciły organizatorów do prac nad tegoroczną. Zachęcać ludzi do uczestnictwa w konferencji ma, jak twierdził dr Jerzy Szeja z Polskiego Towarzystwa Badania Gier, jej kontrowersyjny temat: „Cywilizacja zabawy czy zabawy cywilizacji? Rola gier we współczesności”. Firma AMD, jeden z głównych sponsorów imprezy, organizuje na niej w tym roku bitwę freestylową, podobno bardzo ciekawą, lecz niestety nie pamiętamy szczegółów.
pga2
O tym co będzie się działo na Paintball Arenie opowiadał Krzysztof Sytek. Program się zapowiada bardzo ciekawie, nie tylko dla graczy, lecz też dla osób nie mających wcześniej styczności z tym sportem. Podczas imprezy odbędą się finały dwóch, polskich lig paintballowych (trzy i pięcioosobowej), na dodatek zawody będą odbywać się wewnątrz obitej specjalną siatką klatki, dzięki czemu będzie je można bezpiecznie oglądać zarówno z balkonów jak i z bliska (chociaż my podejrzewamy, że zamontowali ją, aby zawodnicy nie pouciekali). W trakcie weekendu będzie można także porozmawiać z zawodnikami, pobrać lekcje posługiwania się sprzętem, a nawet wziąć udział w grze.

Drugim aspektem PGA jest Digital Arena, część poświęcona grom komputerowym, o czym opowiadał Piotr Kamiński i pośrednio Michał Gembicki z CD-Projekt. Przede wszystkim to właśnie w Poznaniu będzie mieć miejsce pierwsza publiczna prezentacja Wiedźmina. Gra wychodzi już w piątek, jednak osoby, które w jakiś sposób nie mogą jej kupić, a chciałyby się z nią zapoznać, mogą skierować kroki właśnie na PGA. Gra ta już teraz jest fenomenem na polskim rynku, między innymi świadczy o tym szybkość, z jaką schodziła w Internecie edycja limitowana Witchera. Mianowicie, w ciągu pierwszych 4 godzin przedsprzedaży, zakupionych zostało około 3 tysięcy sztuk tej gry (jedynie czterech godzin, gdyż po tym czasie, serwer został przeciążony i padł). Wystarczy też wspomnieć, że planowane jest przełożenie jej na dwanaście języków (w tym chiński), z czego dziesięć to pełny dubbing. Budżet Wiedźmina zamyka się w oszałamiającej, jak na polskie warunki, kwocie 20 milionów złotych. Prezentacja gry na targach ma odbyć się w przygotowanej karczmie (a to prawie jak tawerna), więc klimat jest już zapewniony. Oprócz gry komputerowej będzie też możliwość zapoznania się z nowo powstałą karcianką oraz grą na komórki. Ma być tam również zaprezentowany tajemniczy „wiedźminofon” (według plotek telefon z wyrytym wiedźmińskim emblematem i innymi wodotryskami). Będzie można zamienić słówko z grafikami, animatorami, programistami czyli z ekipą tworzącą „Witchera”. Możliwe, że zjawi się sam Andrzej Sapkowski, który podobno bez wahania podpisuje się pod dziełem CD-Projektu. Na pewno zobaczymy Tomka Bagińskiego, twórcę animacji oraz Jacka Rozenka, podkładającego głos dla Geralta. Zaprezentowano nam promujący grę teledysk zespołu Vader (ponoć szalenie popularnego w Japonii). Gdy dobiegł końca, organizator – Rafał Blachowski z dumą stwierdził, iż jest to jedna z niewielu piosenek tego zespołu, w której można zrozumieć o czym śpiewa wokalista… (słusznie robią, że słów ich normalnych piosenek nie słychać, tak jest lepiej dla wszystkich zainteresowanych – dop. fds)

Jednak nie samym Wiedźminem człowiek żyje. PGA będzie obfitować także w mnóstwo innych atrakcji, jak Finał Mistrzostw Polski FIFA08 (przy okazji tej gry, został na konferencji przeprowadzony konkurs, którego dwaj zwycięzcy dostali po grze FIFA08 na konsolę Xbox 360, to czy posiadają takową w domach pozostało tajemnicą). Podczas Poznań Game Arena odbędzie się także Finał Coca-Cola League, prezentacje takich gier jak Crysis, Hellgate: London, Halo 3, Wii Sports, Gears of War, Medal of Honor Airbone, turnieje gier Cunter-Strike, Warcraft 3, Starcraft, Quake 3, AMD zaprezentuje ponoć wyjątkowego robota NOS, będzie można odwiedzić miasteczko Formuły 1, usiąść za kierownicą prawdziwego bolidu oraz ścigać się na symulatorach. Dodatkową atrakcją skierowaną ku męskiej (w większości) części publiczności mają być najpiękniejsze polskie hostessy.

Na koniec zostawiliśmy najbardziej interesującą naszych czytelników, poświęconą fantastyce część. Przybliżony program zaprezentowany został przez Organizatora Targów i jednocześnie osobę odpowiedzialną za Fantasy Arena, czyli Barbarę Vogt. Przedstawiła bardzo imponujące plany na przyszły miesiąc. Zapowiadanych jest wiele turniejów gier figurkowych (Warhammer 40k, Warhammer Fantasy Batles…), karcianych (Magic: The Gathering, World of Warcraft…), planszowych, szachowych, brydżowych, a nawet Go. Organizowane będą pokazy (na żywo oraz multimedialne) i nauki gry, będzie nawet można, w specjalnym games roomie, wypożyczyć różne gry i spokojnie wraz z przyjaciółmi (lub pod okiem instruktorów) oddać się rozrywce. Ciekawą nowością będzie możliwość własnoręcznego pomalowania figurki, a następnie zabrania jej ze sobą do domu. Oprócz gier, odbędzie się również kilka rzeczy typowo RPGowych. Najbardziej widowiskowy będzie chyba Turniej Rycerski. Pod okiem doświadczonych członków jednego z poznańskich bractw rycerskich, będzie można wziąć udział w walkach na wykonane z włókna węglowego i pianki miecze. Na PDA będzie też zorganizowany mini-LARP, kącik prelekcyjny oraz kącik RPG, w którym będzie można zapoznać się z systemami i ewentualnie zagrać kilkoma przygotowanymi wcześniej postaciami. Prezentować się tam będzie także klub Druga Era oraz konwent Pyrkon. Chętni będą mieli okazję zagrać w kalambury fantastyczne. Nie wolno zapominać, że program Fantasy Arena jest nadal przygotowywany, bardzo możliwe, że za miesiąc będzie czekać na każdego jeszcze więcej rozrywek i przygód niż zostało to dzisiaj zapowiedziane.

Dużym plusem jest to, że PKP Przewozy Regionalne poszło organizatorom na rękę i oferuje bezpłatny powrót dla każdego uczestnika targów (wystarczy podbić bilet na PGA oraz na wszelki wypadek zabrać ze sobą wejściówkę). Bilet taki, z uwagi na problemy w poprzednim roku, ważny będzie aż do poniedziałku, do dziesiątej rano. Miasto podobno też nie będzie bezczynne i w tym roku zaprezentuje uczestnikom alternatywne sposoby spędzenia czasu. Szczególnie w nocy z soboty na niedzielę może się to okazać przydatne.
pga3
Seth: Spotkanie kończy się po około dwóch godzinach, wśród owacji i bezrybia pytań towarzystwo opuszcza salę. Humory poprawiają się od razu, gdy jeden z orgów, dworując sobie z własnej poznańskiej gościnności, przypomina nagle sobie o zaproszeniu gości do otwartego bufetu (połowa zdążyła wyjść z sali). Bez niepotrzebnych słów reprezentacja TRPG udała się w to miejsce z nowym zadaniem. Gdy chwyciłem pierwszą szklaneczkę z sokiem jabłkowym, spojrzałem także na inne. Mogę sobie rękę dać uciąć i język wyrwać, że to wszystko produkowała Coca-Cola.

fds: Komentując niektóre wpadki i tremę występujących na konferencji (jak Łukasza Pilarczyka z firmy Creative), razem z pozostałymi reprezentantami Tawerny udaliśmy się do bufetu. Jednak pragnienie napicia się kawy nie było naszym jedynym celem, pragnęliśmy bowiem przydybać kogoś, kto udzieliłby nam więcej informacji na palące nas problemy. Niestety, spotkał mnie tu kolejny zawód, bowiem nie mogłem się dopchać do termosów z kawą. Z braku laku sięgnąłem w dobrej wierze po szklanicę z sokiem jabłkowym. Muszę przyznać, że zadziałała ona lepiej niż mogłaby to zrobić kawa. Ktoś bowiem chciał dokonać zamachu na moje życie podając, jakże przeze mnie znienawidzony, sok jabłkowo-miętowy. Jednak dbając o dobre imię Tawerny RPG, zmusiłem się do zadowolonej miny i wypicia napoju do końca.

Oso: Ja z kolei stwierdziłem, że nie dam się przekupić i nie skuszę się na sok. Rozglądałem się za to pilnie za panią Barbarą, managerem Fantasy Arena, gdyż to właśnie ją upatrzyliśmy sobie na główny obiekt naszych pytań. Co do samych targów, to dało się zauważyć, że zapowiadają się niezwykle interesująco. Czy warto się wybrać dwudziestego trzeciego listopada na Poznań Game Arena? Ja zostałem przekonany, że tak.

Seth: Słuchając entuzjastycznie przedstawianych punktów programu imprezy, nie opuszczało mnie wrażenie, że całość jest tworzona przez ludzi, którzy wiedzą o czym mówią. Nawet przedstawiciele Banku Zachodniego WBK, Coca-Coli czy AMD sprawiali wrażenie wprowadzonych w temat. Konferencja mijała w naprawdę miłej i przyjaznej atmosferze.

fds: Przed konferencją miałem całkowicie neutralny stosunek do PGA. Teraz stwierdzam, że nastawienie mi się zmieniło na dużo bardziej optymistyczne. Przeglądając program, słuchając zapowiedzi oraz widząc ogrom zaangażowania, jaki jest wkładany w to przedsięwzięcie, zaczynam się zastanawiać jak odłożyć trochę grosza i wybrać się 24 listopada do Poznania. Jestem niemal pewien, że będzie tam na mnie czekać osiemnaście godzin dobrej zabawy (sobota od 10.00 do 20.00; niedziela od 10.00 do 18.00).


Autorzy: fds, Oso, Seth

Kategorie
Felietony RPG

RPG w Zjednoczonym Królestwie

Rynek RPG w Polsce ma się ostatnio coraz lepiej. Ukazują się coraz to nowsze systemy, coraz więcej ludzi zaczyna interesować się tematem i coraz mniej robi dziwne miny, gdy opowiada się o sesjach (a ostatnio po kolacji przywołaliśmy demona). Ale i tak ciągle słyszy się, że za granicą jest lepiej… Tjaaa… Lepiej…

Od kilku miesięcy mieszkam w Londynie. Od kilku miesięcy cierpię na chroniczny brak RPG. Lecąc tutaj miałam nadzieję na poznanie ludzi, z którymi będę mogła sobie pograć i którzy będą mieli chociaż blade pojęcie co oznaczają te trzy magiczne literki. Zawiodłam się i to srogo. Ostatni raz tak bardzo się rozczarowałam, gdy dowiedziałam się, że Brad Pitt ma żonę.

W prawie każdej księgarni w Polsce można kupić podręczniki czy chociażby zbiory scenariuszy, w Empikach są także kostki i karcianki (M:tG, LOTR). O sklepach z samymi erpegami nawet nie wspomnę. A tutaj? W ŻADNEJ księgarni nie mieli popularnego (nie wiedzieć czemu to jest takie popularne) DnD… Co więcej, nie wiedzieli co to Role Playing Games, Dungeons and Dragons czy Warhammer… Raz tylko sprzedawca powiedział, że kojarzy i odesłał mnie do pobliskiego sklepu z zabawkami (Może tam będą coś mieli). I owszem, mieli – figurki z Władcy dla dzieci od lat trzech. Odwiedziłam kilka kolejnych sklepów i w końcu zapalił się płomyk nadziei – w sklepie z tanimi książkami dowiedziałam się, że raz kiedyś mieli bestiariusz do DnD, ale to było dawno i nie mają pojęcia, kiedy coś takiego znowu będzie…

Zmieniłam więc taktykę. W szkole, do której uczęszczałam, na tablicy ogłoszeń wywiesiłam notkę, że MG szuka drużyny (po angielsku of cozz). Po dwóch dniach zgłosiła się jakaś panna. Hurra i w ogóle! Ale radość minęła już po pierwszej minucie rozmowy. Gdy zapytałam, w co grała, spodziewałam się usłyszeć, że D&D, ale jej odpowiedź… Heh, ręce i nogi mi opadły, a ja prawie zasłabłam i osunęłam się na ziemię. Panna grała w … uwaga, fanfary! …PIŁKĘ NOŻNĄ!! Dalsza konwersacja, w trakcie której próbowałam wytłumaczyć jej, że football nie ma nic wspólnego z role playing games, o mało co nie doprowadziła mnie do epilepsji. Po tej miłej rozmowie zmieniłam ogłoszenie. Tym razem użyłam skrótu RPG i na wszelki wypadek w nawiasie dodałam (wbrew sobie) kolejne trzy literki – D&D, ot tak aby mieć pewność, że jak ktoś się zgłosi, to będzie zorientowany w temacie. Nikt się nie zgłosił. Po dwóch miesiącach zdjęłam karteczkę (i zmieniłam szkołę).

Postanowiłam po raz kolejny zmienić taktykę poszukiwań – zaczęłam po prostu wypytywać znajomych. No i znalazłam dwóch zainteresowanych. Jeden (Pozdro dla Jihun Lee – koreańskiego fana TRPG) chciał grać, bo chciał się ze mną umówić i bardziej od RPG interesowała go moja skromna osoba. Drugi (a teraz pozdro dla Chuana Carlosa) troszkę mnie przeraził. Powiedział, że u niego w Brazylii wprawdzie grają w RPG, ale o fantasy RPG nikt nie słyszał. Porównał to ichnie RPG do Fight Clubu (kojarzycie film?). Podobno jakiś znajomy jego znajomego tak bardzo wczuł się w postać, że aż się zastrzelił. Postanowiłam nie grac z Chuanem. No co? Nie moja wina, ze tchórz jestem i przyszło mi doi głowy, że też mógłby wczuć się za bardzo…

Tak więc straciłam nadzieje, że znajdę drużynę. Jeżeli w UK są ludzie, którzy interesują się RPG, to muszą się nieźle kryć. Jedyną osobą, z którą mogłabym grać, jest mój chłopak (pozdrawiam), ale jeśli mam z nim grać jeden na jeden, to ja już wolę grać w coś innego.

Udało mi się raz, zupełnie przypadkiem, trafić do sklepu firmowego Games Workshop. Mieli samego Warhammera, kilkadziesiąt metrów kwadratowych figurek (Warhammer w dzielnicy Hammersmith – młotki trzymają się razem) i dowiedziałam się, że gdzieś w centrum miasta jest duuuży sklep z RPG stuff. Podręczniki, karty i inne. Ale adresu nie znalazłam, a centrum Londynu jest cholernie duże…

Wiem jedno: gry fabularne to jedna z niewielu dziedzin, w których Polacy są lepsi od Brytoli. Ale chyba nie ma się co cieszyć – Polacy, których tutaj poznałam, nie maja pojęcia o RPG… Może to ta angielska pogoda tak na ludzi działa? Jeden (pozdro dla Tomka) na pytanie, czy grał w RPG, powiedział, że owszem, kiedyś namiętnie grywał w Quake’a.

Jako podsumowanie zanotuję tutaj wniosek, który nasuwa mi się za każdym razem, jak myślę o tym wszystkim, co napisałam wyżej: ZABIERZCIE MNIE STĄD! JA CHCĘ DO POLSKI!!