Tag: Gwiezdne wojny

Na początku powiem wprost: otrzymując do recenzji kolejną książkę od Jaguara, nie spodziewałem się od niej niczego dobrego. W gruncie rzeczy poza Wielką Wojną Diabłów i książkami Johna Flanagana nie kojarzę żadnego tytułu, który mógłby uchodzić za swego rodzaju must have…

/ RPG

Jakiś czas temu postanowiliśmy zagrać ze znajomymi w sesję w klimacie

Gwiezdnych wojen. Pomysł był spontaniczny, wizje postaci gotowe w głowach, wszyscy podekscytowani, MG już układał fabułę krótkiej, kilkusesyjnej kampanii. Ale nie mieliśmy mechaniki.

Poznański Pyrkon, to w mojej opinii (i chyba nie tylko mojej) najlepszy konwent fantastyczny w Polsce. Ba! Konwent, którego konkurencja jest daleko w tyle, impreza na którą czeka się cały rok z zapartym tchem, by poczuć to wszystko, tę niepowtarzalną atmosferę, nie uronić ani chwili.

Rok 1999 jest jednym z momentów przełomowych w historii kina fantastyczno-naukowego. Mający wówczas premierę film nieznanych nikomu braci Wachowskich zapoczątkował fenomen, który dla gatunku s-f porównać można chyba tylko z burzą, jaką wywołało ukazanie się dwadzieścia lat wcześniej czwartego epizodu Gwiezdnych Wojen…

Dawno, dawno już nie widziałem naprawdę dobrego zbioru opowiadań s-f dla tzw. młodszej młodzieży. W sumie to dość dziwne, bo sam w dzieciństwie na brak takowej literatury nie narzekałem. Zabrakło nam najwyraźniej ostatnimi czasy nowych Lemów – w sumie szkoda, bo zawsze przyjemnie jest sięgnąć po coś lżejszego i przypomnieć sobie, jak to jest mieć lat kilka lub kilkanaście.

Choć może wydawać się to dziwne, fantastyka naukowa, to naprawdę ciężki kawałek chleba dla pisarza. Teoretycznie wszystko jest proste – wystarczy wystrzelić ludzi w kosmos albo rozwinąć ich cywilizację do niebotycznego poziomu, dorzucić trochę quasi-naukowego słownictwa i dodać jakiegoś – niekoniecznie charyzmatycznego (vide filmowy Luke Skywalker) – bohatera. Proste?

W tym roku przypada trzydziesta rocznica powstania Gwiezdnych Wojen. Z tej okazji na każdym kroku pojawiają się różne wydarzenia czy happeningi nawiązujące go gwiezdnej sagi. Z tego samego koszyka atrakcji postanowili czerpać także twórcy tegorocznych Dni Fantastyki we Wrocławiu – choć u nich akurat zawsze były atrakcje dla miłośników tego tematu.

Islandzki przebój kinowy, Komedia o miłości i RPG – trzeba przyznać, że już zapowiedzi Astropii były co najmniej intrygujące. Osobiście byłem jednak pełen obaw, nauczony doświadczeniem, że filmy o wąskich grupach społecznych (jaką są miłośnicy gier fabularnych, przynajmniej w oczach normalnych ludzi) zazwyczaj wypadają sztucznie i tandetnie. Jednak tym razem przekonałem się, że jak od każdej reguły, tak i od tej są wyjątki.

Komedii powstaje na świecie cała masa i potrafią wyśmiewać dosłownie wszystko. Tak się jakoś jednak dziwnie składa, że chyba nikt do tej pory nie nabijał się z graczy RPG. Owszem, pojawiają się gdzieś od czasu do czasu w epizodycznych rólkach, ale na osobny film, z tego co mi wiadomo, nie zasłużyli. Aż do teraz, kiedy na ekrany kin wkracza islandzki przebój Astropia.