Kategorie
Felietony Gry karciane

Prześladowanie

Magic: the Gathering – piękna gra. Ciekawa, wciągająca… Czy może ona jednak być niebezpieczna? Zdaniem dyrekcji mojej byłej szkoły – tak, ponieważ gra w Magica była w niej surowo zakazana. O walce, jaką razem z kumplami stoczyłem z pracownikami pewnego katowickiego gimnazjum, możecie przeczytać w tym – opartym całkowicie na faktach – artykule.

1. Preludium

Ta – zdecydowanie najspokojniejsza – część naszej batalii rozegrała się w roku 2002, przed wakacjami. Wtedy to Magic stał się jednym ze sposobów spędzania wolnego czasu dla grupy młodych ludzi uczęszczających do Gimnazjum nr 4 w Katowicach. Kiedy dyrekcja zauważyła, że zamiast biegać po korytarzach, zajęliśmy się grą w karty, w pokoju nauczycielskim wybuchła panika. W naszej szkole pojawił się hazard! Młodzież się deprawuje! Te karty jakieś takie okropne! Z potworami! Trzeba coś z tym zrobić! Dyrekcja wydała kategoryczny zakaz gry w Magica w klasach i na korytarzach naszej szkoły. Potem przyszły wakacje, następnie trzecia klasa – trzeba było uczyć się do egzaminu. Jednak w maju 2003 egzamin był już za nami, a do zakończenia roku szkolnego pozostały niemal dwa miesiące…

2. Szkoła atakuje za pomocą broni lekkiej

Jak już wiecie, rozporządzenie dyrekcji zakazywało gry na korytarzach i w salach, więc w świetle tego zapisu biblioteka i świetlica pozostały do naszej dyspozycji. W tych właśnie miejscach w czasie przerw, przed i po lekcjach graliśmy w Magica. Domyślacie się, co było dalej? Świetlica została zamknięta dla pojedynczych osób (teraz miały mieć tam miejsce normalne lekcje z wykorzystaniem sprzętu audiowizualnego), a z biblioteki usunięto wszystkie stoliki do laptopów, przy których można było grać. Tego już było zbyt wiele! Dyrekcja chciała z nami wojny, my zaś chętnie przyjęliśmy wyzwanie…

3. Szkoła wytacza ciężką artylerię

Budynek naszej szkoły jest niejako „zrośnięty” z pobliskim przedszkolem. Budynki te połączone są ukrytym korytarzem, o którego istnieniu wiedzą nieliczni… w tym my. Aby się do niego dostać, należało przejść przez, pozornie zamknięte, oszklone drzwi, znajdujące się w najmniej uczęszczanym miejscu szkoły. Za tymi drzwiami, ku naszej radości, odnaleźliśmy stolik i kilka krzeseł. O radości, iskro bogów! Graliśmy przez jakieś dwadzieścia minut, kiedy jakiś walnięty dzieciak zauważył otwarte drzwi i odkrył naszą pakamerę. Oczywiście musiał donieść o tym woźnemu! Przeklęty lizus. Woźny zainterweniował szybko i pewnie. Maćkowi zabrał talię, a całą ekipę postawił przed obliczem Pani Dyrektor. Półgodzinne kazanie i brak reakcji na jakiekolwiek argumenty tylko spotęgowały naszą frustrację. Kiedy P. Dyrektor oświadczyła, że po odbiór kart Maćka mają się stawić rodzice, zrozumieliśmy, że żarty się skończyły.

4. Nowa nadzieja

Wydawało się, że to już koniec Magica w „czwórce”. Nauczyciele podejrzliwie węszyli w poszukiwaniu charakterystycznych kartoników, woźny sprawdzał dokładnie wszystkie miejsca, w których można by rozłożyć karty. „Ale nadeszło przebudzenie…” (quiz – Z czego to jest?). W przypływie inwencji raz jeszcze, nerwowo rozglądając się, przekroczyliśmy oszklone drzwi. Przeszliśmy przez schody, które znajdowały się za rogiem najbliższej ściany i… jakbyśmy wpadli do króliczej nory. Prawdziwy labirynt korytarzy, nerwowo krzątające się kucharki, jakiś facet wnoszący na piętro zajmowane przez kuchnię worek ziemniaków, przejście na zaplecze przedszkola, wyjście na szkolny dziedziniec. Cała masa możliwości i perspektyw. Przez kilka minut czekaliśmy przyczajeni pod schodami. Kiedy na jakiś czas zapadła cisza, zaczęliśmy wędrować korytarzami. Czego tam nie było! Obieralnia ziemniaków, wentylatornia, magazyn kiszonek, konserwator… No właśnie, konserwator. Szybko opuściliśmy teren zaplecza, aby spokojnie zastanowić się nad następną decyzją.

5. Wszystko na jedną kartę

Następnego dnia postanowiliśmy zaryzykować i… zaraz zobaczycie. Na zaplecze chcieliśmy wejść nowo poznanym wejściem, niestety – było zamknięte. Moja siostra chodziła do pobliskiego przedszkola, więc właśnie tam się skierowaliśmy. Znajoma przedszkolanka bez zbędnych pytań zaprowadziła nas na zaplecze przedszkola i wskazała korytarz, którym trafiliśmy na znajome terytorium – pierwszy sukces – powiedziała bowiem, że jeśli będziemy uważać, aby nie nanieść do środka błota, to będziemy mogli korzystać z tej drogi do woli. Etap następny – kucharki. Po kwadransie negocjacji i te panie pozwoliły nam na usytuowanie się w jednym z korytarzyków pod szkołą. Pozostał jeszcze problem stolika i krzeseł. Niepewnie skierowaliśmy się do pomieszczenia konserwatora. Ku naszej radości przy drzwiach zajmowanego przez niego gabinetu stały cztery krzesła; na początek wystarczyło! A kiedy w jednym ze ślepych korytarzy przy pomieszczeniu z etykietą „wymienniki ciepła” znaleźliśmy szkolną ławkę, nasza radość sięgnęła zenitu. Ten jeden dzień – jeden dzień, przez który mogliśmy spokojnie oddawać się przyjemności gry w Magica, szybko minął. Następnego dnia szczęście dopisało woźnemu…

6. Woźny kontratakuje

Dlaczego ten człowiek nie może dać nam spokoju? Chyba widział, jak przechodziliśmy przez oszklone drzwi, ponieważ i nasza sielankowa podziemna kryjówka została przez niego znaleziona. Shit! Nie będę opisywał tej burzy, jaka rozpętała się w budzie po tym, jak zostaliśmy nakryci (do teraz czuję do tego faceta wstręt).

7. Powrót Deckdaj

Jeżeli spodziewaliście się happy endu, to nie wiem, czy zakończenie tej historii przypadnie Wam do gustu. Musieliśmy się poddać, w murach „czwórki” już nie gości Magic – przynajmniej na razie. Blisko naszej szkoły jest McDonald’s. Tam też od owego sądnego dnia spotykaliśmy się i w spokoju graliśmy, graliśmy i jeszcze raz graliśmy. Teraz są wakacje. Spotykamy się u siebie w domach, gramy w karty i RPG. Od września… liceum, co nas tam czeka? Nie wiemy. Wiemy jedno: rok zaczniemy od zainteresowania belfrów Magikiem i wytłumaczenia, że to nie to samo, co poker rozbierany.


Bohaterowie historii:

  • Maciej „Grevil” Kraśnicki
  • Kamil „Kama” Żmija
  • Wojciech „Robak” Robaczyński
  • Przemysław „Duch X” Pietrzkiewicz
Kategorie
Felietony

Wielcy bracia

Rozmaitych wizji przyszłości ludzkości w literaturze spod znaku implantów i blastera jest cała masa. Jedne wybiegają w przyszłość zaledwie parę lat, inne opisują człowieka i jego świat z wyprzedzeniem na całe tysiąclecia. Zdarza się, że czasem z dnia na dzień science-fiction staje się rzeczywistością. Książki, których akcja dzieje się w roku 10 000 raczej trudno zweryfikować pod kątem słuszności wizji przyszłości, ale to, co zawarte jest w niektórych, obejmujących, powiedzmy, kilka następnych dziesięcioleci, często jest wielce prawdopodobne.

Często z konceptem przyszłości ludzkości wiąże się perspektywa kontroli wszystkiego i wszystkich. W filmach lansuje się zazwyczaj albo obraz świata zniszczonego wojnami, zdewastowanego, zdegradowanego za naszą sprawą lub po potężnym kataklizmie, albo odwrotnie – świata na pozór doskonałego, tak jednak dalece stechnicyzowanego, iż wręcz sterylnego, w którym każde odstępstwo od ściśle określonej normy jest natychmiast zauważane przez odpowiednio przeszkolone jednostki czy też maszyny, wszyscy są ślepo posłuszni władzom itd. Do której przyszłości nam bliżej? Nie wiem. Ostatnie konflikty wcale nie oddalają wizji ludzkości pogrążonej w mroku i chaosie z powodu wojen na skalę światową z wykorzystaniem wszystkiego, czym kto będzie dysponował, z walizeczkami z przyciskami wiadomego koloru włącznie. Na dzień dzisiejszy jednak przychylam się powoli do tego drugiego z obrazów – absolutnej kontroli.

Czytałem sobie swojego czasu gazetę i w nowinkach telekomunikacyjnych znalazłem coś ciekawego. Francuski Alcatel wystąpił na rynek z propozycją tzw. Anioła Stróża. Jest to forma monitoringu za pomocą telefonu komórkowego. Za jego pomocą rodzice będą mogli kontrolować, gdzie w danej chwili znajduje się ich pociecha. Przykładowo jeśli dziecko wraca ze szkoły, system ma wytyczoną trasę. Jeśli co kilka minut dziecko nie zaliczy określonych checkpointów, komórka wysyła sygnał ostrzegawczy do rodzica. Rodzice mogą obserwować, gdzie aktualnie jest ich dziecko, ponieważ na ich komórkach wyświetlana jest mapka z pozycją dziecka, odświeżana co trzy minuty. Tyle z teorii.

Uczciwie trzeba przyznać, że w praktyce podniosły się już głosy krytyki, tak ze strony rodziców, jak i samych dzieci, że o „nieco” starszych dzieciach, czyli powiedzmy w wieku przed­po­bo­ro­wym, nie wspomnę. Mówiono, że tak dalece posunięta kontrola nie jest potrzebna, dzieci skarżyły się, że będą śledzone przez własnych bliskich. Założę się jednak, że mimo wszystko Anioł Stróż znajdzie wśród rodziców wielu zwolenników. Zwłaszcza wśród tych, którzy wysyłają swoim dzieciom SMS-y ponaglające, gdy te spóźniają się o 10 minut ze szkoły…

Inna sprawa, która mnie cokolwiek interesuje, to monitoring na ulicach. Absolutnie nie mam nic przeciwko, tym bardziej, że relacje pomiędzy ilością kamer w miastach a współczynnikiem popełnianych przestępstw są naprawdę godne uwagi. Nie mniej jednak jestem ciekaw, jak daleko to zajdzie. Monitoring w Polsce od dawna nie jest już czymś nadzwyczajnym, niezwykłym, niespotykanym. Nawet w tak małych miasteczkach jak to, z którego pochodzę (nieco ponad 20 tys. mieszkańców) również są kamery (i to od kilku lat), zainstalowane w strategicznych punktach. Tymczasem w Londynie, o ile dobrze zapamiętałem dane ze źródła, jest ich ponad… 300.

Pamiętam, jak w rozmaitych serwisach informacyjnych ludzie wypowiadali się na temat monitoringu na ulicach, gdy dopiero był on wprowadzany. Niektórym było głupio pojawić się na ulicy z kochanką, bo przyjaciółka żony, dyżurna na policji, zaraz się o tym dowie i owej żonie doniesie. Inni czuli się nieswojo, bo będąc uczciwymi obywatelami mają niekiedy wrażenie, jakby byli pospolitym menelstwem. W jednym ze sklepów odzieżowych w pewnym mieście europejskim kamery zostały zręcznie poukrywane, są zamaskowane np. w oczach manekinów, bo klienci skarżyli się na nieprzyjemną atmosferę podczas zakupów. A jednak, mimo głosów sprzeciwu, mimo oporów i zgrzytania zębami, kontrola obywateli postępuje. Wcale nie zdziwiłbym się, gdyby miała niebawem nastąpić w którymś z bogatych krajów sytuacja z Wroga publicznego (rewelacyjny film z Willem Smithem), gdzie inwigilacja absolutna stała się faktem, a kamery i mikrofony znajdowały się dosłownie wszędzie. Tymczasem ludzka fascynacja podglądaniem wciąż rośnie. Gdy pojawiły się pierwsze programy z gatunku „zamkniemy was na jakiś czas i będziemy ciągle oglądać, a wy róbcie różne głupie rzeczy za pieniądze” oburzenie mas nie znało granic. Teraz to normalka, nawet zacofana medialnie Polska kilka takich wyprodukowała i wciąż produkuje, z czego Maciej Ślesicki umie korzystać kręcąc rozmaite Showy. Teraz już zresztą nie wystarczy oglądanie ludzi w jakimś zamkniętym domku, teraz śledzi się rodziny i wpływa na ich losy…

Stojąc nieco na uboczu i znajdując co jakiś czas chwilkę na zastanowienie się nad pędzącym naprzód światem tylko się z lekka uśmiecham. Ciekawe, czy ludzie kiedykolwiek dojrzeją do tego, by umieli żyć w zgodzie i w pokoju bez wszechobecnego nadzoru i wymuszania dobrych stosunków siłą. Póki co jednak na to się nie zanosi. Pozostaje mi mieć nadzieję, że mój prawnuk nie będzie nosił pod skórą nadajnika i nie będzie dojrzewał w domu naszpikowanym kamerami i mikrofonami. Pozostaje mi mieć nadzieję, że jego życie nie będzie z góry ustalone, kontrolowane ku uciesze widzów, kto wie, czy nie bez jego woli lub też jej wbrew (vide Truman Show).

Pozostaje mi tylko mieć nadzieję.

Kategorie
Felietony RPG

Femme fatale, czyli płeć nie tak znowu słaba

lbo „Mały traktat o wpływie płci pięknej na gry fabularne”. To pierwsze zdanie powinno od razu przyciągnąć wszystkie przedstawicielki wyżej wymienionej płci. Wszak będę pisał o Was, a to jest warte uwagi. Na początek jednak chciałbym prosić wszystkie obecne przed monitorami panie, w ręce których trafił mój tekst o wyrozumiałość wobec poglądów zawartych w poniższym traktacie.

Pomimo, że prowadziłem już podobne dyskusje z wieloma dziewczynami żadna nie była do końca zadowolona. Jedne zarzucały mi typowy szowinistyczny, męski punkt widzenia, a drugie o dziwo denerwował fakt, że traktuje je w tym temacie zbyt łagodnie i feministycznie (sic!) (nie żartuję takie stwierdzenie padło kilkukrotnie). Ponieważ powyższe stwierdzenia są wzajemnie wykluczające się, więc wnioskuję, że pewnie pewna część z Was nie będzie zadowolona z zamieszczonymi tutaj poglądami, dlatego chciałbym prosić o wyrozumiałość i nie zasypywanie mnie mailami o podobnej treści (co nie znaczy, że nie przyjmę rzeczowej krytyki, tudzież zaproszenia do dyskusji). Podobnie jak zapychanie mi skrzynki nie ma większego sensu, tak potajemne planowanie wycieczki na targ celem kupienia kształtek hydraulicznych też mija się z celem. Mojego adresu tak łatwo nie zdobędziecie, a moje dane osobowe pozostaną na razie tajemnicą (to oczywiście z obawy o moje życie…). Tak więc proszę wszystkich (a szczególnie panie) o podejście do tego tekstu z dużą dozą dobrego humoru i wyrozumiałości. W razie jakichkolwiek wątpliwości proszę o pisanie do mnie.

Po tym nieco może przydługim wstępie przystąpię wreszcie do omawiania problemu zawartego w tym tekście. Zacznę może niejako od końca, czyli od opisania roli, jaką odgrywają w przygodach kobiety będące BNami, zostawiając sobie smakowitszy kąsek (czyli temat roli dziewczyny w grupie grającej w RPGi) na później. Zastanówmy się, jak często spotykamy się w naszych przygodach z kobietami. Często? Chyba jednak nie. Rzadko? No to już byłoby bliższe prawdzie.

Postacie kobiece w przygodach nie występują nagminnie (przy czym mówię tu o rolach pierwszo/drugoplanowych, a nie o kelnerkach, kurtyzanach i pokojówkach). Teraz ktoś zapyta pewnie, czemu? I to będzie dobre pytanie. Jak to się dzieje, że postać kobieca jest tak często skrzętnie pomijana przez MG. Czemu obsadzają oni w rolach głównych przeciwników baronów, złodziei, bandytów, morderców, rabusiów, nekromantów, demonologów, złych magów, czy wręcz królów, jeśli sięgnąć szczytu skali? Oczywiście zdarza się, że mamy walczyć przeciwko komuś nie wymienionemu na powyższej liście, jednak wtedy będzie to najprawdopodobniej jakiś goblin, ork, ogr, troll, czy inne paskudztwo? Czemu nie walczymy przeciwko nekromantkom, czarodziejkom, złodziejkom, czy hrabinom (no, może ten ostatni przykład jest nie do końca trafiony, ale o tym później)? Czemu jako naszych pomocników i zleceniodawców wysyła się potężnych (lub mniej potężnych) magów, wielkich (lub wręcz zupełnie kurduplowatych wojowników, czy też zręcznych (choć bywają też i fajtłapowaci) złodziei? Czemu żadna z powyższych postaci nie jest kobietą, czy to czemuś szkodzi? Czy kobieta w roli potężnej czarodziejki (vide Yen Sapkowskiego) umniejszyłaby moc tej postaci, czy jako zręczny złodziej kobieta nie sprawdziłaby się nieraz lepiej od mężczyzny, a czy amazonki jako wojowniczki nie zabiły ćwieka niejednemu potężnemu mężczyźnie? Czemu to postać kobieca jest rzadziej wykorzystywana? Odpowiedź jest prosta.

Większość graczy i MG to jakby na to nie patrzeć mężczyźni (choć aktualnie ten stosunek zaczyna się poprawiać i coraz więcej dziewczyn gra w gry fabularne), a niestety podejście przeciętnego przedstawiciela płci męskiej do płci pięknej jest nadal (mimo ponad wieku istnienia tzw. równouprawnienia) dalekie od tej szczytnej postawy jaką prezentuje sobą równouprawnienie. I o ile w życiu codziennym tego nie widać (a przynajmniej nie bardzo, choć są oczywiście wyjątki), to w momencie, w którym przenosimy się do świata, gdzie największą role odgrywa nasza fantazja i wyobraźnia, do głosu dochodzą głęboko utajone uprzedzenia i nagle okazuje się, że postać kobieca umniejsza niejako autorytet BNa. I chociaż podobny pogląd jest absurdalny, to jest on również niestety prawdziwy.

I mimo, że większość graczy zaraz zarzuci mi herezję, to jednak jak się głębiej zastanowią, to okaże się, że mimo, iż protestują z całych swoich sił, to myśl, aby walczyć przeciwko kobiecie, lub, nie daj Boże, przyjąć od niej pomoc jest im obca i odstręcza ich. Takiemu to właśnie podejściu zawdzięczamy te wszystkie sytuacje na sesjach, gdy kobiety (głownie te w/w kelnerki itp.) są traktowane jako przedmioty i stałe wyposażenie karczm, jeśli nie gorzej. Chociaż… czasami zdarza się, że MG nie chce dać graczom kolejnego bossa do posiekania. Wtedy czasami, ale tylko czasami w roli głównego złego (lub w wyjątkowych [powtarzam wyjątkowych] sytuacjach dobrego) charakteru obsadza się kobietę.

Niestety ewentualne postacie pierwszoplanowe są z reguły paskudnymi, starymi, zgrzybiałymi i wrednymi wiedźmami, lub pięknymi, ale za to przewrotnymi, złośliwymi i w ogóle okropnymi pod względem charakteru szlachciankami. Te dwa stereotypy praktycznie zdominowały gry fabularne. Praktycznie nie występują liczące się dla przebiegu przygody kobiece role o odmiennym charakterze (nie mówimy tutaj teraz o kochankach dostarczających informacji, czy o paniach ciężko pracujących, które wiodą bohaterów w zasadzkę, gdyż te dwa typy są zazwyczaj tratowane przedmiotowo, a nie jako osoby). Jeśli głównym przeciwnikiem ma być kobieta to zazwyczaj będzie to piękna, lecz zepsuta do szpiku kości hrabianka, która jak nikt inny potrafi knuć intrygi i manipulować ciałami i duszami innych dla swoich prywatnych, egoistycznych celów. Bo któż inny potrafiłby pokierować zespołem najbardziej diabolicznych intryg, jakie widział świat (włącznie z dworem francuskim za czasów D’Artagniana)? Nikt, tylko ta podła, wredna, zła i podstępna baba potrafi walczyć i sprawiać manto połowie kraju, zasłaniając się innymi i wykorzystując ich jako swoją tarczę i broń zarazem. Zaś nikt inny niż stara, zgrzybiała i wredna wiedźma (wiedźma jako profesja, nie jako epitet) nie nadaje się bardziej do rzucania podłych klątw, dawania zatrutych jabłek i dających dziwne efekty magicznych napojów drużynie, a także do wciągania małych dzieci do rozgrzanego pieca… Taka czarownica potrafi porazić drużynę skuteczniej niż stado rozjuszonych orków, a zdecydowanie jest skuteczniejsza od przeciwnika wyposażonego w dwa dowolnie wybrane magiczne miecze. Jej tajemne mikstury i wywary podarowane drużynie jako napoje leczące wprowadzą zamieszanie w najmniej odpowiednim momencie (czytaj: podczas leczenia ran po spotkaniu z w/w przeciwnikiem), a klątwy swędzenia, czy kurzajki doprowadzą każdego świątobliwego paladyna do szewskiej pasji i sprawią, że zaprezentuje on światu nowe wydanie encyklopedii wyrazów wulgarnych i nieodpowiednich dla osób mających poniżej 18 lat życia, tudzież obracających się w dobrym towarzystwie. Takie dwie role najczęściej odgrywają w przygodach kobiety (BN, nie gracze [graczki?], gracze są zazwyczaj niestereotypowi i odmienni od panujących w danym świecie zasad), są one albo traktowane przedmiotowo, albo nie potrafią się wyłamać ze sztywnych ram zachowań podanych powyżej stereotypów.

Trochę rzadsze, lecz także stosunkowo częste są sytuacje, gdy jakaś femme (niekoniecznie zła!) jest podsuwana drużynie, aby któryś (czasem nawet więcej niż jeden, wtedy dopiero jest zabawa!) z bohaterów się w niej zakochał bez pamięci i przez to zrobił coś, do czego inaczej ciężko byłoby go zmusić. Jednak jest to sytuacja, która tylko uzupełnia stereotyp traktowania kobiety jako przedmiotu (w takiej sytuacji rzadko zdarza się inny porządek rzeczy). Te nieliczne okazje, gdy kobieta traktowana jest jako osoba godna uwagi, lecz nie pasująca do powyższego stereotypu są tak rzadkie, że tylko potwierdzają regułę. Tak więc odpowiedź na pytanie „Jaką rolę odgrywają kobiety BN w grach fabularnych?” trzeba by zredukować niestety do wypowiedzi „Kobieta jest albo wypoczynkiem wojownika (jak to kiedyś ktoś określił), albo stanowi stereotyp teściowej…”. A takie podejście przecież, mimo, że prawdziwe (w odniesieniu do większości sesji, nie do moich poglądów), jest strasznie krzywdzące i niesprawiedliwe.

Widziałem jak kiedyś na sesji dziewczyna przysłuchująca się ukradkiem (czytaj: wścibsko podsłuchująca) zdenerwowała się po wizycie graczy w karczmie i ni z gruszki, ni z pietruszki przyłożyła jednemu z graczy (oczywiście z godnym siebie wyczuciem trafiła tego, który był najciszej i nic nie zrobił) fangę w nos po czym odwróciła się na pięcie i odeszła w siną dal. Do dziś nie zmieniła swojego zdania o grach fabularnych i zaręczam wam, że nie jest to zbyt pochlebne zdanie. Tak więc mimo, że kłóci się to z naturą wielu graczy i MG, to należy jednak traktować kobiety na równi (w końcu mamy XXI wiek) i nie podchodzić do nich jak do przedmiotów, tudzież do zaprogramowanych (na wredotę) maszyn.

Także proszę Was (Was, czyli MG, graczy i całą resztę nieszczęśników, którzy to czytają) zastanówcie się nad tym jak postępujecie i potraktujcie tę sprawę nieszablonowo. Traktujcie kobiety jak osoby, nie jak przedmioty i dajcie im się czasem wykazać, czasem pobić jakiegoś maczo, a czasem niech pokażą drużynie gdzie raki zimują druzgocąc tym samym męskie ego graczy…

Teraz przejdźmy do drugiego punktu programu (notabene gwoździa [do trumny] tego tekstu), czyli do roli dziewczyn na sesjach, ale tym razem podejdziemy do problemu od strony dziewczyn jako graczy. Jak zapewne większość starych wyjadaczy i duża część żółtodziobów (bez obrazy, to nic osobistego) zauważyła drużyny w których grają przedstawicielki płci pięknej należą do mniejszości (i to zdecydowanej). Jednak jeśli ktoś grał zarówno w drużynach typowo męskich, jak i koedukacyjnych (np. ja) to zauważył pewnie dużą różnicę w sposobie grania.

Aby przejść do porównania opiszę teraz stereotyp przeciętnej sesji w drużynie bez pierwiastka żeńskiego. Dużą część tego modelu znajdziecie w tekście powyżej w miejscu, gdzie piszę o tym jak traktowane są kobiety jako BN. Tak więc typowa sesja przebiega w miłej, głośnej atmosferze, gdzie często padają niewyszukane określenia, których nie powstydziłby się filolog łaciny stosowanej (czytaj: podwórkowej), a żarty, zarówno opowiadane między graczami, jak i te dotyczące zachowania postaci na sesji, padają z prędkością szybkostrzelnego karabinu maszynowego (np. Kałasznikow). W tej niewyszukanej atmosferze, przypominającej tą panującą na ucztach (czytaj: orgiach) w barbarzyńskich plemionach, sytuacje, które nie mają prawa się zdarzyć nawet w świecie fantastycznym („…więc król mówi mi, że nie ma dla naszej wyprawy funduszy? To ja rzucam w niego toporem, biorę jego koronę, wyskakuję przez okno i…”), a także wyprawy na miasto w celu zdobycia pieniędzy, kobiety (jak już mówiłem, traktowanej przedmiotowo, jak używka) i kilku siniaków w ulicznej bójce (niekoniecznie w tej kolejności) są na porządku dziennym.

W takiej atmosferze odbywają się zazwyczaj sesje, które wymagają głównie wyżynania kolejnych zastępów potworów, tudzież takie, które nie wymagają używania więcej niż dwóch szarych komórek naraz. To oczywiście jest tylko przejaskrawiony (ale tylko troszeczkę) przykład/stereotyp, ale idealnie ukazuje jak wyglądają podobne przygody. Natomiast atmosfera zdecydowanie się zmienia, gdy sesji przygląda się dziewczyna (byle gracze o tym wiedzieli). W tym momencie zaczyna się wyścig, kto się bardziej popisze. Gracze używają wyszukanego słownictwa, które potrafiłoby niejednego polonistę wprowadzić w zdumienie (nie mówiąc o szoku), przygody toczą się prosto po sznurku do celu (a w każdym razie o wiele łatwiej, niż ma to miejsce zazwyczaj), a gracze zaczynają myśleć (tak, tak dobrze widzicie, zaczynają MYŚLEĆ) i wiecie co? Mają nawet rozsądne pomysły. W takich warunkach każdy MG szaleje z radości, wprowadza intrygi i zagadki, dylematy moralne i kwestie wyboru jednej ze stron, z których żadna nie jest całkiem zła. To wręcz raj dla MG. W takich to zazwyczaj warunkach nasze przedstawicielki płci słabej (nie tak całkiem znowu, ale jednak… w każdym razie troszkę słabszej [co zresztą w niczym im nie przeszkadza]) decydują się o wkroczenie we wspaniały i fascynujący świat gier fabularnych (o ile nie zrobią tego pod wpływem koleżanek [którym doskwiera samotność] lub pism z rodzaju Magii i Miecza [ew. pod wpływem stron, witryn i elektronicznych magazynów poświeconych RPG-om]).

Wtedy zaczynają się schody, o ile zachowanie graczy nie zmienia się diametralnie (to trochę potrwa, aż zżyją się z kobietą w drużynie), to dla MG (szczególnie niedoświadczonego, bez wyobraźni, lub takiego, który nie czyta zbyt dużo) pojawiają się pierwsze trudności. O ile dotychczas przygody nie były wymagające, ani dla graczy (nie mówię tutaj o problemie w zasiekaniu jakiegoś stwora, lecz o stronie intelektualnej tego aspektu), ani dla MG (takie przygody łatwo wymyślać), to teraz trzeba będzie się trochę wysilić, żeby pogodzić interesy drużyny. O ile bowiem męska część drużyny preferuje przygody typu hack’n’slash, to femme preferują zazwyczaj przygody, w których występują intrygi (najlepiej dworskie, choć niekoniecznie na dużą skalę) i ciekawe, wymagające zagadki. Z kolei taki sesje czasami odstraszają naszych Conanów (i dobrze, tumany niech nie psują opinii grom fabularnym [niewiele jest bowiem rzeczy, które tak psują nam {graczom} opinię jak sesje rąbane]).

Tak więc MG czeka ciężkie zadanie stworzenia sesji, w której będzie ciekawa (!) i wciągająca (!!!) intryga i odpowiednio duża ilość walki, aby zadowolić obie strony barykady. I choć będzie to kosztowało MG trochę wysiłku (trochę? Co ja pisze dużo wysiłku i ta ilość wysiłku będzie cały czas wzrastać, gdyż będą wzrastały wymagania drużyny), ale zapewniam Was, wysiłek się opłaci. Przygody staną się bardziej złożone, gracze nauczą się myśleć i wysławiać, a satysfakcja z każdej ukończonej sesji będzie rosła, w miarę jak wszyscy nabiorą doświadczenia, a przygody staną się bardziej wymagające. Zaprawdę powiadam Wam dziewczyna w drużynie to prawdziwe zbawienie dla tych wszystkich, którzy chcieliby wprowadzić trochę wysiłku intelektualnego do swoich sesji.

Dzięki obecności jakiejś femme na Waszych sesjach nie dość, że gracze staną się łatwiejsi do opanowania, to jeszcze przyjemność z gry wzrośnie (poza tym nawet sobie nie wyobrażacie, jakie korzyści płyną z posiadania jednej takiej femme w drużynie, ile ona rzeczy potrafi uprościć, to tylko wie ten, kto grał w drużynie z dziewczyną [dla zobrazowania taki banalny przykładzik: ominąć potężnego strażnika jest ciężko, a kobieta łatwo go przekona, aby Was przepuścił], tylko pamiętajcie, należy się jej ze wszelkich miar szacunek, równy, temu, który okazujecie sobie nawzajem!). No, a poza tym przysługujecie się w ten sposób wszystkim graczom zmieniając in plus stosunek dziewczyn grających w gry fabularne do części męskiej. Not to mention, że może to być wspaniała okazja do zawarcia przyjaźni i długiej znajomości. Tak więc MG, gracze zapraszajcie dziewczyny na sesje, wciągajcie je w ten zgubny nałóg i… bawcie się dobrze.

PS. Jak pewnie zauważyliście w całym tekście często padało słowo dziewczyny, ale ani razu nie padło chłopaki, wynika to ze zbytniego zdeklasowania tego słowa w mowie potocznej, a poza tym (jak mi ktoś pewnie wytknie wynika to z mojego przerośniętego męskiego ego).

PS2. Cały tekst został napisany w oparciu o moje życiowe doświadczenie, a wszelkie podobieństwo nie jest przypadkowe i wynika z pewnego schematu, któremu poddaje się większość z Was (na szczęście nie wszyscy).

PS3. W żadnym wypadku nie chciałem nikogo tym tekstem urazić, więc wszystkich moich przyszłych, przypadkowych adwersarzy z góry przepraszam.

Kategorie
Felietony

Animal Planet

czyli okazyjne słów kilka o załodze…

zacouka

Numer 50-ty dla zinu to kawał czasu (na obrazku obok jedna z pierwszych Tawern). Nieliczni wy­trzy­mu­ją aż tyle (to ponad 4 lata!) i tylko niektórzy znają tę słodycz wydania numeru oznaczonego ma­gi­czną „50”-tką. To prawdziwe osią­gnię­cie w przypadku ludzi, którzy współpracują ze sobą i znają się prawie tylko za po­śre­dni­ctwem sieci. Taki jubileusz to okazja do przemyśleń, do wspomnień i refleksji, związanych najczęściej z tymi, którzy przez ten czas współpracowali z Tawerną, którzy co miesiąc tworzyli jej wizerunek, historię i klimat. Z niektórymi z nich nasze drogi dawno już się rozeszły, inni wciąż są z nami. Z okazji tego wyjątkowego, jubileuszowego numeru postaraliśmy się choć trochę przybliżyć Wam sylwetki nas samych, w tym wszystkich członków redakcji, którzy przewinęli się przez nią od początku istnienia zinu. Ten tekst to także wyrazy podziękowania dla każdego, kto choćby w najmniejszym stopniu przyczynił się do rozwoju Tawerny. Dziękujemy Wam serdecznie, gdziekolwiek jesteście.

Redakcja Tawerny RPG


Poniżej prezentujemy Wam kilka słów o wszystkich tych, którzy przewinęli się przez naszą redakcyjną Listę Dyskusyjną. Osoby te nie są uszeregowane według jakiejkolwiek kolejności. Jeśli kogoś wśród tych ludzi zabrakło – pozostaje nam jedynie przeprosić, bowiem pamięć jest zawodna, a brak czasu nie sprzyja pomyśleniu o wszystkich. Za pomoc w napisaniu tekstu dziękuję serdecznie Darky’emu i Jarlaxle’owi. Za anonimowe wypowiedzi od myślników, pochodzące od reszty załogi, nie bierzemy odpowiedzialności… Gorąco dziękuję też Falce za zebranie i zredagowanie wszystkich wypowiedzi redaktorów.

Jarlaxle

Jarlaxle, niegdyś Hrothgar (Dawid Widzyk) – redakcyjny Universal Soldier. Ten człowiek robi za dziesięciu: trzaska arty na kilogramy, do tego poeta, literat, recenzent, korekta, zastępca red. nacz., operator koparki i kambodżański agent wywiadu w jednym; jest odpowiedzialny za sam już nie wiem ile i jakich kącików; kiedy mówi, że poza siedzeniem przed kompem i pisaniem robi coś jeszcze, nikt mu nie wierzy. Fanatyk Tolkiena, niestrudzony obrońca ekranizacji WP. Jeden z niepodważalnych filarów Tawerny. Znany z Valkirii jako Bregan (a z Tawerny jako pałka – to wyciąć). Jeden z twórców Siedmioognia. Zaczął pisać w Icewind Dale Corner u Wyska, później w Forgotten Realms Corner, a w dalszej kolejności już wszędzie. Obecnie zajmuje się paroma kącikami: Biblioteką Światów, Wieściami z Targos oraz Polaną Lorien (razem z Ruichim). Pracoholik, który zawsze spóźnia się z kącikami… Co ludzie powiedzą:

  • bosh jaki on sumienny i pracowity:)
  • To ja! ;P
  • w Tawernie wyrabia 300% normy 😉
  • skomplikowany człowiek 😉 inteligentny, rozgadany, czasem z deczka świrnięty. Ogólnie porządny człowiek i mój friend 🙂 [chociaż czasem mamy trudne dni, prawda misiek? ;)]
  • lubię go słuchać
  • niby znam, ale jednak nie do końca potrafię coś o nim powiedzieć… może poza jednym – pracoholik, więcej nam takich trza ^^
  • JO ZIOMAL! 😀
  • Robi na mnie bardzo pozytywne wrażenie.
  • przodownik pracy, człowiek wyrabiający 300% normy, będący zarazem znawcą swego fachu jak i dziedziny wiedzy, którą się interesuje. Dysputy z nim są bardzo pouczające (nawet jeśli po chwili przekształcają się w monologi ^_^). Pracoholik nie zapominający jednak o pokładach dobrego humoru. ^_^
  • absolutnie i konkretnie zboczony tolkienista, very, very fajny człowiek, urodzony z klawiaturą w d… 😀 Kiedyś chciało mi się go gonić w liczbie napisanych artów per miech, ale sobie odpuściłem 🙂 Takich jak on za komuny nagradzali medalami dla przodowników (czyli za fanatyzm robotniczy) 😀

Feanoro – przez długi czas bardzo aktywny poeta w Polanie Lorien; autor wielu naprawdę ciekawych i poruszających wierszy; wzniosła i pełna wrażliwości twórczość była jedną z jego twarzy, Feanoro to bowiem również swój koleś, z którym można było naprawdę na poziomie podyskutować o winach do 5 zł (i nie tylko podyskutować…); wciąż obecny na naszej LD, ale prawie się nie odzywa (duch jaki czy co?). Co ludzie powiedzą:

  • Myślę, ze jest gejem ;P Nie, żartuję 😉 Ale znane są jego wypowiedzi, że wszystkich nas kocha (czy ja sam tego nie powiedziałem? ;PPP)… Wierszokleta.
  • kocha, bo nawrócony :)))) W porządku koleś, a chlor niemożebny 🙂
  • eee… znam, ale nie pamiętam kiedy ostatnio miałem z nim jakikolwiek kontakt ^^
  • Dzieńdobry panu…

Kazek

Kazek – hmm… Co ludzie powiedzą:

  • Ten, co robił tą głupią ankietę… ;P A może to nie on? ;P
  • nie znam nikogo, kto nie lubiłby bardziej kościoła i księży niż on 🙂 poza tym całkiem niezły grafik 🙂 lubię go ;D
  • dobry grafik, cie­ka­wy czło­wiek 🙂 wie co w życiu jest naj­wa­żnie­jsze 🙂 podwójna viktoria dla Ciebie 🙂
  • on jeszcze u nas pisze? ^^’
  • a pisał kiedyś? :PPP
  • On się bawi tą stroną; to czego bym nie napisał, będzie: „młody, przystojny i inteligentny”…

Couek – założyciel Tawerny RPG, początkowo tworzonej tylko przez niego i dla niego, jak to ujął DAGON… Pierwszy Redaktor Naczelny, skompletował ekipę, z której obecnie już niewielu zostało (nikt?); Wiąże się z nim wiele historii, a co starsi stażem redaktorzy pamiętają zawieruchy z nim związane, ale o tym sza… Później zastąpiony na miejscu Naczelnego przez DAGON’a. Z tej najstarszej ekipy pozostało chyba tylko dwóch: Torpeda, co nic nie robi, oraz Gokrian, co nic nie robi… [Couek mnie kiedyś nie przyjął i go nie lubię =D – dop. Darky]

Danai

Danai (Danai Chondrokouki) – półkrwi greczynka; osoba, która swoim pojawieniem się z dnia na dzień wywołała poruszenie na LD, zwłaszcza u, o ile dobrze pamiętam, Lethiasa; miłośniczka serii FF i ogólnie klimatów japońskich; rozmiłowana w mitologiach i dawnych wierzeniach ludzkości, nieźle w tym temacie zorientowana; pełna dystansu i raczej cicha, choć niewątpliwie potrafi zaskoczyć; najlepiej czuje się w krótkich, pełnych emocji, metaforycznych opowiadaniach. Prześlicznie rysuje… [O kurcze, do tej chwili myślałem, że Danai to tylko ksywka – dop. Darky] Co ludzie powiedzą:

  • stąpa mocniej po ziemi niż to po niej przeczytać:)
  • pewnie masz rację – ja do tej pory znam ją tylko z literek 🙂 Mądre dziewczątko – malutkie, ale piekielnie inteligentne (jak to powiada – stała w kolejce po intelekt, nie po wzrost :P); ślicznie rysuje.
  • Koleżanka Sol. Fanka mangi – bardzo ładnie rysuje :). Grałem z nią w RPG ;P
  • tak fajnie kłóciła się z Lethem – to było po prostu boskie ;D
  • ehhh… kiedyś jakiegoś tam maila chyba wymieniliśmy, ale poza tym nie wiem o niej nic ^^

Mal’Ganish – osobnik dość bojowy. Uwielbia dyskutować i użerać się (mniejsza, o co, ale użerać), a już szczególnie chyba z Lethiasem… Nie wiem, czy jest jakiś film, który by mu się podobał – wszystkie jeździ równo… Co ludzie powiedzą:

  • Nadaje się do Taferny PGR (zwanej ZOO Falki ;P) :). Kronikarz dziejów Drużyny Torpedy 😛
  • strasznie krzyczy, jak rozmawia przez telefon :))) ogłuszył mnie ;))) dzwonił raz, ale nie zapomnę tego do końca życia ;D
  • tawerniany demon, nie przestawiać apostrofu w jego imieniu bo może się pojawić jego starszy brat, ciotka, albo o zgrozo teściowa ^_-
  • A tak, znam…
  • Uaaa! 🙂

pazdziernik2000

Dusk Raven – człowiek-nietoperz, prowadzi nocny tryb życia; kryje się w mroku, uważnie obserwując wszystko i wszystkich; autor najdłuższych maili, do jakich napisania zdolny jest człowiek – większość z nas przy najwyższym wysiłku woli dociera najwyżej do połowy; niestrudzony pieśniarz, bajarz i poeta; niezwykle przyjacielski człowiek. Maile Duska przyszło mi czytać jeszcze, gdy prowadziłem BGc, wtedy właśnie został zwerbowany do TRPG. To dzięki niemu w zinie po raz pierwszy pojawiły się dodatki do gier (przedmioty do BG). Obecnie prowadzi cRPGc. Co ludzie powiedzą:

  • Mroczny filozof. Wszyscy go lubią. Fan Baldura i Magica. Bardzo rzetelna osoba 🙂
  • korektoruje Najwspanialszy Kącik w TRPG (i nie ma tam za wiele do roboty ;PP)
  • jak dla mnie super 😉 wielka vi­kto­ria dla niego za poparcie mnie w projekcie jRPGCorner 🙂 Jak coś powie to zawsze mądrze 🙂 I za to go cenię 🙂
  • mała sprosta – jak coś powie to zawsze mądrze i szalenie rozwlekle :)))))) Lubię go, mówi mi „Mistrzu” :DDD
  • nie ma słów na opisanie go
  • istota mroku, tam też najczęściej przebywa w wolnych chwilach. ^_- Znawca wszystkiego, co z nocą jest związane. Gdyby mu dać pergamin, zapewne stworzyłby jakąś krótką 1000-stronnicową rozprawę na ten temat. ^_^ Uważa się za pesymistę, choć właściwie jeszcze tego nie pokazał. ^_-
  • dupa tam, nie pesymista 🙂

EmpE

EmpE – eRPeGowiec, grzmoci arty jak się patrzy, do tego całkiem niezłe; jego poczucie humoru potrafi przyprawić o rozstrój psychiki (o żołądku nie wspominając) i doprowadzić do śmiechu nawet największego stoika. W przerwach między artami spontanicznie zakuwa się w dyby (dla zdrowia!).

Caras – sam o sobie mówi, że od dłuższego czasu nic, tylko się opierdala. Sporo w tym prawdy… Prawdą jest jednak również, że Caras to przede wszystkim autor koncepcji DMG, jej założyciel i późniejszy współtwórca, człowiek ogólnie bardzo pomysłowy i inteligentny. Ostatnio wciąż zajęty, ale my wiemy, że jeszcze nam pokaże! Karaś, Karaś, Karaś (nie lubi, jak się tak czyta jego ksywkę). Co ludzie powiedzą:

  • przypomina mi rybę:)
  • Pijaczyna ;P Świetny gość, wypasiony MG… 🙂
  • alkoholik! alkoholik! ;D
  • mieszka tak blisko, a tak mało go znam ;P Ma na imię Michał i jest alkoholikiem ;P
  • uzależniony człowiek (od alkoholu;])
  • tia… notorycznie budzi się z ręką w no… tfu z dedlajnem jako faktem dokonanym ^^’
  • Rybka (nie) zwana Wandą…
  • wielbiciel pubów, imprez i mocnych trunków, wesoły kompan wypraw do tychże przybytków. Często mylony z Karasiami, ale to pewnie przez to, ze swoją rodzinę (Karasie właśnie) hoduje w stawie. Nie wpuszczać do zoologicznego, bo się zbulwersuje, że kuzynów mu tanio sprzedają. ^_-
  • Aleście go objechali… A ja powiem tak: mądry kolo, z dystansem do samego siebie. Hmm… co jeszcze… No dobra, Caras jest alkoholikiem :PP

Arisu

Arisu – chyba pierwsza kobieta w zespole re­da­kcy­jnym, a zatem nasza Pierwsza Dama (choć każda dama jest u nas na tyle rzadka, że zyskuje status „Pierwszej”); totalnie za­krę­co­na na klimaty wscho­dnie, bo napisać, że japońskie, to mało – swojego czasu ścięła redakcję za­py­ta­niem, czy ktoś ma coś może z koreańskiego hip-hopu; jeden z naj­pra­wdzi­wszych, abso­lu­tnie nie­po­dro­bio­nych hip-ho­po­wców płci żeńskiej, sama rymuje (a przynajmniej ry­mo­wa­ła) i nieźle jej to wychodzi; namiętnie łomocze wszystkie możliwe części FF i inne japanese-RPG; re­da­kcy­jny smok, wam­pir i elf, do tego niezły grafik. Co ludzie mówią:

  • bardzo mila i sympatyczna osóbka
  • Rozgadana wariatka, fanka Finala i mangi. Ubóstwiam ją za jej poczucie humoru i wrodzoną otwartość :). Znamy się naprawdę dobrze 🙂
  • maniaczka FF, ma fajnego kota 😉
  • wyjątkowa, urocza, zabawna- po prostu boski król hip-hopu.
  • sympatyczne stworzonko, a przy okazji moja omoto, miłośniczka Final Fantasy, uwielbia truskawki w każdej formie ;P
  • maniaczka Final Fantasy i HH, poza tym wesoła i lekko szalona góralka, potrafi być nieprzewidywalna (pamietasz Jarl swoją sesję? „fretki” rulz!! ^__^)
  • zakręcone toto… uoiesu 🙂 Ale miluśne i przyjacielskie zwierzątko zarazem 🙂 Miewa nagłe kociokwiki :)))) Ongiś mieliśmy ze sobą bliższy kontakt niż dziś…

DAGON

DAGON – jeden z najwcześniej zaistniałych w Tawernie; po Couku tak naprawdę pierwszy Naczelny z prawdziwego zdarzenia; fan (fanatyk?) metalu i gothicu; sam o sobie mówi, że jest wolnym rycerzem ziemi łomżyńskiej, co najlepiej oddaje jego zamiłowanie do rycerstwa i klimatów średniowiecznych; ambitny, dumny, chyba trochę wyniosły, rządził ekipą żelazną ręką. Przez długi czas bardzo oddany Tawernie, naprawdę w porządku wobec załogi. Kolega RIPa, jeszcze ze szkolnej ławy. Świetny grafik i webmaster; scenowiec. Co ludzie powiedzą:

  • miewa zaniki pamięci:) a poza tym to super qmpel
  • Producent jogurtów Danona ;P. Demon z przedwiecznego świata, nieokrzesany metalowiec, inteligentny gość, który podobno nie czyta nawet gazet (!) :P. Niesamowity grafik i nasz szef przez długi czas. Kiedy tylko nic go nie zajmowało, robił nam świetną grafę i w sposób natychmiastowy tępił wszelkie przejawy plagiatów, które nam doskwierały. Dagon to nasz Bóg 🙂
  • przystojniak ;>
  • tia… tawerniany Yoghurt, guru i założyciel… czasy jego panowania powoli zamieniają się w legendę o złotym wieku ^_- wyrzucany z knajp za przynoszenie ze sobą napitków ^_-
  • moj dobry druh z wczesnych lat szkolnych. Na ogół poważny człowiek, choć potrafi być szalony (ostatnio np. szaleje za taką jedną i trudno go przez to złapać ^_^). Wielbiciel średniowiecza (ale szkoda, że pozbył się swojego miecza).
  • O fakt, przystojny jest (ale gdzie tam mu do mnie :PP); lubię go, naprawdę, choć trudno powiedzieć, za co. Może za inteligencję, z której zawsze robił dobry użytek; od 31-go grudnia 2003 szczęśliwy nowożeniec – od załogi wszystkiego najlepszego, Dagi! Niech Wam się wiedzie.

Darth Wojtex – autor zestawu „mały satanista do samodzielnego sklejania”; totalnie zakręcony kolo, anarchista wywrotowiec, samą swoją osobą budzący masę kontrowersji; jeśli zobaczycie kiedyś na ulicy gostka ubranego na czarno i umalowanego a’la wampir to na pewno będzie Darth… Fakt jednak faktem, że to także, swojego czasu, bardzo aktywny i poniekąd zasłużony textwritter; niestrudzony dyskutant na LD. [Nie, nie, nie, zabierzcie go stąd… majle DuskRavena i Equinoxe’a są długie i ciężkostrawne, ale Dartha to ja już nie zdzierżę. Przekonajcie się sami na #tawerna-rpg @ irc.net. – dop. Darky]

Rathor – hmm… Co ludzie powiedzą:

  • Mistrz Earthdawna. Zapalony do roboty 🙂
  • patrz Kazul ^^
  • to ten sam? 🙂 Nie jarzę :)))))

GhanD

GhanD, niegdyś Gandalf, Mithrandir (Jan… dalej nie pamiętam) – jeden z tajemniczych tawernianych bytów, ostatni dinozaur; kiedy mowa o naprawdę dawnych latach, mówi się wtedy „czasy GhanDa”; twórca, naczelny i textwritter Tolkien Corner, później przekształconego w Plotki z Bree i przejętego przez Equinoxe’a (mnie, czyli); prowadził i pisał do BS; niestrudzony hipis, do tego geniusz z dziedziny chemii (ciekawe, co kiedyś wyhoduje…) i fizyki; niedaleki sąsiad Torpedy; właściciel nierozerwalnie związanej z nim samym „świętej doopy GhanDa”, nieformalnego obiektu kultu załogi TRPG… Co ludzie powiedzą:

    oh my goddes:) teraz się zrobił porządny:) stary przyjaciel

  • Ten, co jest właścicielem Świętej Dupy ;P. Szary Pielgrzym i fizyk :). Kto go nie zna, niech podniesie dłoń :P. Wielki, swego czasu, znawca prozy Tolkiena.
  • nie sądzę, żeby przestał nim być 🙂 Przyjął mnie do Tawerny, czym wiele dla mnie zrobił (thx stary); człowiek w porządku i bardzo inteligentny. Woodstockowiec:)))))
  • teraz, jak to piszę, jest koniec sierpnia, widziałam się z nim w maju i od tamtej pory ciągle mam na ręku ślad po tym, jak mnie nożem dziabnął! ;P (wprawdzie nóż był plastikowy, ale ja mam delikatną skórę ;P)
  • da się z nim dogadać
  • hehehehe ^___^
  • Janek 🙂
  • człowiek, którego tylna część ciała osiągnęła status świętości. Poza tym wypracował sobie ciekawą podstawkę pod piwo. ^_^

Baro – sercem i duszą krasnolud, ciałem normalne chłopisko, ale to się nie liczy, prawda? Oddany textwritter Plotek z Bree, autor wielu artów; rasowy tolkienista w każdym tego słowa znaczeniu; jeśli na nikogo nie można było już w powyższej tematyce liczyć, Baro zawsze przychodził z pomocą; z Tawerny odszedł niedawno, a Plotki z Bree straciły świetnego textwrittera.

Corvus – czyli „kruk”, wielki webmaster Tawerny, swojego czasu twórca designu do RTS Area; głos ma jakby wiecznie zaspany, ale to pozory – sporo wie o kompach, jest prawdziwym kompendium wiedzy; przez pół życia zinu tworzył jego design, walnie przyczyniając się do panującego w nim klimatu; scenowiec, wraz z DAGON’em członek niegdysiejszej grupy Wizz.arts. [Psssss… niedawno został odnaleziony… psssss… – dop. Darky]

zadagona

Kameleon – absolutny diablomaniak, zboczony na tym punkcie; bombardował Listę Dyskusyjną redakcji każdym screenem i obrazkiem, na którym, jego zdaniem, znajdowało się coś ciekawego; czasem bywał irytujący, ale ogólnie w porządku. Teraz zajmuje się chyba grafiką trójwymiarową. [Czymkolwiek się zajmuje to mi go brakuje. Majle z prośbą o telefon do Liwii z pierwszej edycji Agenta, poszukiwania instrukcji do kalkulatora, jego teorie filozoficzne sprawiały, że często wybuchałem salwami niekontrolowanego śmiechu przed monitorem – dop. Darky] Co ludzie powiedzą:

  • ludzie nic nie powiedzą, bo się dławią ze śmiechu :)))))

CTD – nie wszyscy kojarzą, ale CTD to skrót od Crazy Traktor Driver, stąd też wzięła się druga xyvka tego kolesia – Szalony Traktorzysta; wielki wielbiciel celtyckiej syreny – Enyi, autor strony na jej temat; nikt do końca nie wie, czym zajmował się w Tawernie (prócz pisania artów, rzecz jasna…), sam skromnie przyznawał, że u nas tylko sprząta. [A ja wiem! Zastępował Tomeczeq’a w funkcji naczelnego BGc. Szkoda, że jak Tq znikał to CTD też (podejrzane…) – dop. Darky] Sugerujesz Doktora Jekylla i Mr. Hyde’a?

Gokrian – drugi po Arisu tawerniany zakręt na punkcie Japonii, a przede wszystkim mangi i anime (rozeznać się w tym nie można – niby oczy wąskie, ale w każdej mandze taaakie wielkie…); swojego czasu textwritter Diablo Corner, twórca kącika o twórczości A. Sapkowskiego, obecnie, prócz rządzeniem Karciankowym Kręgiem, toczy regularne boje z kolejnymi naczelnymi o stworzenie manga corner. Jak dotąd wciąż bezskutecznie… Ja przecież nie protestowałem… Co ludzie powiedzą:

  • rodowity krakowianin:)
  • Oszust ;P. Świetny karciarz (skroiłbym go i tak ;P). Fajnie się z nim gada :). Fan mangi, który nigdy nie zrobił w Tawernie cornera o m&a (przez Torpa ;P)…
  • kochana mamusia ;-* dostałam od niego za darmo kilka kart do Magica 🙂 mamusia kochana za to po trzykroć ;-** urządza sobie kino w domu 😉 bardzo lubi Jasną ;D (mniejsza o to, co za jedna;))
  • krakowiak za czypiątkę, nie dajcie mu się oprowadzać po Krakowie jeśli nie macie mapy i kompasu… jak się znajdziecie w puszczy świętokrzyskiej to się nie zdziwcie… Sahara też jest w zasięgu jego możliwości ;P
  • krakowiak za 3 piatka, jakby to rzekł Longi. Potrafi znaleźć naprawde dziwne i nieznane nikomu ścieżki, co do których pewne jest jedno – gdzieś prowadzą. ^_- Zagorzały fan karcianek i m&a. Miło się z nim gawędzi. ^_^

Lethias

Lethias – wariantów jego xyvki, a także jej całkowitych zmian nikt już w zasadzie nie liczy; przeszedł przez kilka operacji zmiany rasy, obecnie jest, zdaje się, smokiem; bardzo aktywny i wszechstronny textwritter, ale przede wszystkim osobnik wybitnie wprost wygadany na LD; spoko człowiek. Co ludzie powiedzą:

  • Strasznie denerwował Danai… Odszedł i wrócił, bo z Tawerny tak naprawdę nigdy się nie odchodzi 🙂
  • Smok i zielarz :)=~ bardzo fajny, miły i sympatyczny 😉 obiecał mi złożyć z moich kart talię do Magica, ciekawe, czy dotrzyma słowa 🙂 moja siostra za nim szaaaleeejeee ;>>>
  • oj… jak ten się zacznie kłócić ^^’ ulubieniec 13latek… a szczególnie jednej, jush on wie o kogo chodzi ^^’ podaje się za smoka ^^
  • Aaa… To ten ładny… Ale opinii o KC – NIE DARUJĘ!!!
  • W sumie nie jarzę… a, jarzę 🙂 Wkurzający 😉 Ale raczej w porządku.

Gotrek – hardcore’owy eRPeGowiec ze szczególnym zamiłowaniem do Warhammera; pisał wypasione, świetne artykuły w początkach Tawerny, czym zjednał sobie i czytelników, i nas, załogę; odszedł, jak sam pisał, na krótki odpoczynek, po czym słuch po nim wszelki zaginął. Szkoda. [Ja pamiętam go z majli – styl ich był bardzo cięty i szczery. Jak coś mu się u kogoś nie spodobało to biedny był oponent – dop. Darky]

Longi

Longinus – ten człowiek budzi mieszane uczucia, jednocześnie przeraża i bawi; przeraża, bo, jeśli nie uściśli się kierowanego doń pytania, w odpowiedzi zdolny jest napisać książkę; bawi, bo cechuje go doskonałe poczucie humoru. Zarówno jego arty, jak i wszelkie wypowiedzi pokazywały, że człowiek z niego inteligentny i bystry; po Sir Torpedzie naczelny KGFu; dobry krytyk i świetny kumpel. Obecnie pochłonięty studiami. Co ludzie powiedzą:

  • wujek:) moje sumienie:> sic!:)))
  • Guru RPGowy… Wystarczy spojrzeć w te głębokie, opatrzone okularami, oczy ;P. Dużo czyta 🙂
  • przyjaciel 🙂 taki, co mu się można na udzie wypłakać (dosłownie;)) poza tym jest duży, choć za każdym razem nieco mniejszy i w końcu się zrobi cieniutki jak niteczka, a to już nie będzie nasz Longi ;D chyba lubi mnie męczyć, bo na każdym meecie przynajmniej raz niesie mnie tak, jakbym była workiem kartofli ;P
  • onissan san? źle to piszę ;P wiem, że to było jakoś inaczej 🙂 zawsze pomoże, zawsze znajdzie wyjście z sytuacji i jest świetnym doradcą 😉 jak to poważnie zabrzmiało 😉 ale Longi jest świetny i nic tego nie zmieni 😀
  • a to drań 😉
  • hmm… wielki, wredny, zły, złośliwy, okropny pasqd… i tak mi nikt nie wierzy ^__^’ do czasu ;P
  • Kawał chłopa, ale niegroźny…
  • Ja wiem? 🙂 Spierać się bym z nim nie chciał :)) Skubaniec ma łeb 😉
  • Pracowity elf oraz wesoły kompan. Zawsze ma w zanadrzu jakąś zabawną historyjkę lub anegdotę. Częsty gość meetingów na południu Polski. ^_^ Znawca m&a oraz Pratchetta. Pomysłodawca ciekawych i oryginalnych prezentów. ^_-

Darky

Darky (Marcin Sieczkowski) – nie taki z niego ciemniak, za jakiego się uważa; w szczytowym okresie swojego zakręcenia posiadacz aż trzech osobowości – Darky’ego (mułowatej), Lighty’ego (oświeconej) i blE! (trudno powiedzieć…), teraz się ogranicza; staż w Tawernie podobny do mnie, czyli koło trzech lat; obecny Redaktor Naczelny, zaczynał jako textwritter bodajże w Baldur’s Gate Corner, jeszcze podówczas pod wodzą Tomeczqa; znienawidzony, gdy wysyła terminy oddawania tekstów. Tak poważnie jednak Darky to świetny koleś, ogólnie lubiany i szanowany za zaangażowanie i odpowiedzialność, z jaką traktuje Tawernę; zagorzały fan Matrixa oraz książek Salvatore’a. [Fajnie się czegoś nowego o sobie dowiedzieć. Equi… masz deadline dwa dni później 😉 – dop. wiadomo kto :P] Co ludzie powiedzą:

  • fajny facet:) tak, nic dodać, nic ująć:)
  • Nie znam ;P… Zaraz, zaraz, czyżby to był nasz naczelny? ;P. Darky to gość natchniony. Nigdy nie zapomnę meetingu, na którym opowiadał nam o swojej wizji Tawerny. Od razu wszyscy wiedzieliśmy, że Torp musi ustąpić 😉
  • Ciemniak ;P dopuszcza do tego, żeby jacyś idioci grzebali w Najfajniejszym Kąciku w TRPG, czyli w Tafernie ;P ale i tak go lubię 😉 (czy chwaliłam się, że przegrał ze mną 0:6 w statki przez neta rok temu? ;D)
  • ekhhm! baczność! do końca życia będzie mi się kojarzył z tym, ze mu się cały czas chce heftać 🙂 ale go lubię i basta! 🙂
  • nasz tawerniany Mastah of Evil, czyli aktualny naczelny ^^
  • Póki co, Tawerna się ukazuje w tym, no… CDA…
  • Cóż ja mogę powiedzieć o szefie? ^_- Moim zdaniem bardzo dobra osoba na to stanowisko. Nie przeszkadza mu w tym nawet zwielokrotnienie jaźni (choć ostatnio jaźń Darky, dominuje nad Ble i Poyebaneyem ^_-). Tfurca ciekawych nagród za niestandardowe teksty. ^_-
  • Zaraz, zaraz, jaka to była pierwsza? 🙂 -=//zupa_na_ekranie=-? :))) W porządku człowiek 🙂

Falka

Falka – druga „Pierwsza Dama”; pisać można o niej wiele, ale żadne słowa nie oddadzą tego, kim w istocie jest; pełna świetnego, skrzywionego poczucia humoru, z silnym, ale pozytywnym zajobem na punkcie prozy Sapkowskiego; przez długi czas oddana textwritterka Kronik…, później writterka w cRPG corner i inicjatorka powstania Taferny PGR; wytrawny gracz w Twistera. Poza tym jednak (a może przede wszystkim) świetna, pełna ciepła osóbka, z którą każdy mógł serdecznie porozmawiać i znaleźć wspólny język. [Wielu uważa jej Tafernę za najlepszy w Tawernie kącik =D – dop. Darky] Co ludzie powiedzą:

  • nie da się nie lubić 😀 żubr:)
  • „żubr, bóbr, k…, łoś?” 🙂 – „Chłopięta nie płaczą” RLZ 🙂 A Falka… well, Falka, po prostu 🙂 Armageddon :))))))
  • Nasza Falcia, miłośniczka bobrów (boberow ;P), która ma wieczne problemy ze zboczonymi hackerami ;P Najzabawniejsza osoba, jaką znam 🙂
  • erm… szkoda słów normalnie ;))) optymistka ze skłonnościami do wpadania w depresję 😉 narcyz, który kocha tylko siebie ;D czasami stara się być wredna i perfidna ;> (ale z mizernym skutkiem;)))
  • fanka świstaków i o ile dobrze pamiętam kaftanów 😉 znam ją słabo ale uważam ją za inteligentnie wesołą osóbkę 🙂
  • hmm… jest jak Lassie i buraki cukrowe… jush ona wie dlaczego ^^ posiadaczka długaśnego szalika i kompleksu bobra/chomika ^^
  • A to kto?
  • chyba najweselsza w ekipie. Ma małą manię na punkcie Bobrów i lubi nimi męczyć niejakiego Setha. ^_- Na pierwszy rzut oka wygląda niewinnie, ale pierwsze wrażenie może być mylące (jak zawsze zresztą w przypadku wiedźminek ^_^). Poza tym fanka sera i długiego spania. ^_-
  • nah! 🙂

Lori

Lorien – tajemnicza i zagadkowa dziewczyna; na Liście Dyskusyjnej trochę milcząca, jeśli jednak już coś mówi to zawsze z sensem, ciekawie i mądrze; z zamiłowania trochę filozof, trochę spirytysta… świetnie rysuje. [Sprostowanie: jak coś mówi to zawsze z sensem, ciekawie, mądrze i o alkoholu 😛 – dop. Darky, żeby nie było ;P] Co ludzie powiedzą:

  • wolę się na ten temat nie wypowiadać 🙂
  • Śliczna Elfka z lasów Doriathu. Ma urodę Tinuviel. Bardzo mądra. Ma ogromną wiedzę o mitach celtyckich i słowiańskich, no i, oczywiście, lubi Tolkiena 🙂
  • lubię ją 🙂 zresztą, nie sposób jej nie lubić 🙂 nieźle stuknięta – urządziłyśmy sobie raz nawet w nocy plażę nudystów ;D [hmm???? A kto był plażą?? :PPP – dop. ktoś :PP :))]
  • znam słabo ale jest miła i ogólnie fajna 🙂
  • bardzo ładna
  • równie sympatyczne stworzonko [co Ari – dop. FLK], ubiera się monochromatycznie, postrach zakonnic ^^
  • obiekt westchnień i kultu wielu (a już mój na pewno), poza tym błyskotliwy umysł, genialny rysownik, znawca ciężkiego grania i wielu innych ciekawych rzeczy (hehehe ^_-)

Ercon – hmm… Co ludzie powiedzą:

  • Hmm… właściwie to się swego czasu ostro pożarliśmy, ale Ercon jest rzetelną osobą i jestem przekonany, ze źle go kiedyś oceniłem. Gra w Magica 🙂
  • tia… nie wiem co napisać, a bzdur pisać nie będę bo szkoda miejsca ^_-
  • nowy model spłuczki?

RIP

RIP – czegóż można się spodziewać po facecie, którego xyva nawiązuje do słynnych rytów nagrobnych? Zdeklarowany wampir, cthulhysta i okultysta; konkretnie łomotnięty w klimaty metalowe, w głębi serducha romantyk i człowiek niezwykle ciepły; przez wiele numerów dzielnie odpowiadał na listy od czytelników; pełni funkcję naszego okolicznościowego kalendarza; dagonowy sąsiad z tego samego miasta… [Nasza skrzynka pocztowa – dop. Darky] Co ludzie powiedzą:

  • ma tak samo popaprane pod kopułą jak ja:)
  • Bardziej… 😛
  • Długowłosy miłośnik metalu (ambitnego ;P), który nie pisze, ale sporo czyta i jest moim dobrym kolegą 🙂
  • przyjaciel 🙂 w sumie jest jak brat, którego nigdy nie miałam 😉 moja mama też go lubi 😉
  • hehe 🙂 interesująca postać, świetny jako przyjaciel, greetsy i powodzenia 🙂
  • strasznie lubię
  • dobry qmpel, tawerniany obieżyświat i bywalec 95% mitingow ^^
  • Kawałeczek chłopa, ale też niegroźny…- Kawałeczek chłopa??? 🙂 Ja go kojarzę jako chude toto, co do Arisu jeździło :))

Glarid – wszechstronny katowiczanin, dał się poznać zarówno jako autor opowiadań, jak i tekstów do KGFu, Polany Lorien i BS; oprócz tego wspomaga nas (wraz z mamą, jak dobrze pamiętam) jako korektor; solidny i kompetentny gość. Co ludzie powiedzą:

  • Glarid to, po prostu, równy gość 🙂
  • leń, leń, leń!
  • niby mieszka kilometr ode mnie (a według innych źródeł w tym samym bloku ^^’), ale widziałem go dotąd dwa razy i w sumie go nie znam ^^’ ciężko go wyciągnąć na jakiekolwiek mity, nawet te w Katowicach ^^’

JaQ

JaQ – swojego czasu szef niezłego kącika Podróże po Rauvin; fan Andrzeja Sapkowskiego, z upodobaniem wsłuchujący się w stary punk (Dezerter RLZ 🙂 Raczej nieprzychylnie usposobiony do specyficznej grupy węglowców, to jest do trójpaskowych żelowców (o, rym wyszedł) Kiedy po raz pierwszy zobaczył Tawernę rzekł: „Boże, chroń Królową”… Co ludzie powiedzą:

  • ma mniejsze rozdwojenie jaźni:)
  • Jak :). Nic nie robi ;P. Były mistrz Rauvinu. Teraz ma nas wszystkich gdzieś ;P
  • klon 😉
  • drugi z tawernianych bliźniaków ^^ takich trzech jak ich dwóch to nie ma ani jednego ^^
  • to ich jest dwóch???
  • Aa, to ten… 🙂 Czy tamten?

Gwintor – Wcześniej znany jako Neon. Tego ziomka znają już wszyscy ludzie z fandomu. Zapalony konwentowiec, młody zawadiaka, pijanica i warchoł jakich mało, a przy tym celny obserwator i potencjalny dziennikarz… [Niestety, zamiast pracować, woli obijać się po dzikopolowych biesiadach i wlewać w siebie litry najpodlejszych trunków… – dop. Jarlaxle][Miałem przyjemność poznać go na Magiconie w Warszawie. Ten krasnolud z uporem przybijał do drzwi salki noclegowej kartkę z napisem „Tawerna RPG”, więc wypadało się przedstawić – dop. Darky] Co ludzie powiedzą:

  • jak na ekskluzywna p….ę ma poczucie humoru:))
  • Nasz seksowny playboy ;P. Niezły zawadiaka, ale dresów się boi ;). Znam go z konwentu Falkon w Lublinie.
  • sympatyczny koleś
  • a tego pana to już dawno nie widziałem ^^
  • To ten uzurpator?
  • Człek z jajem, lubię :)))) Chce przejąć Tawernę dla siebie :PPP

JoshuaFT – oj, powoli zaczyna mnie zawodzić pamięć. Pamiętam, że Josh siedział w Krypcie 13, o ile się nie mylę reaktywował ją po zniknięciu AndRewa; przez jakiś czas gościł na LD i dał się poznać jako w porządku człowiek, ale zapisał się na nią dość późno, dopiero, gdy pojawiło się zarządzenie, że powinien być na niej obecny szef każdego kącika; poza tym nie jestem w stanie napisać nic więcej.

Luinil

Luinil – Niebieska żarówka, jak siebie czasem określała (w sindarinie jej xyvka to nazwa pewnej świecącej na niebiesko gwiazdy), była z nami raczej krótko; na LD niezbyt aktywna, w rzeczywistości to bardzo żywa, rozmowna i pełna energii dziewczyna; autorka tylko kilku, ale za to świetnych tekstów; całym sercem elf, osoba inteligentna, bardzo uduchowiona; oddana przyjaciółka, pełna dobroci, ciepła i życzliwości. Ja już lepiej nie będę pisać, z czym mi się jej nick skojarzył, gdy pierwszy raz napisała posta na LD. Co ludzie powiedzą:

  • kojarzy mi się z takim małym słodkim elfikiem Avariel 🙂
  • Złotowłosa Elfka z lasów (Loth)Lorien. Równie zresztą piękna, co tamta (Lorien :)). Kocha film Jacksona i książki Tolkiena (jak ja :).
  • Złotowłosa?? 😛 W jakim świetle??? :PPP Moja wspaniała przyjaciółka, jedna z nielicznych osób, o której można powiedzieć, że jest prawdziwą chrześcijanką- wierzy prawdziwie i szczerze; uwielbiam ją, naprawdę 🙂 Za co – długo by pisać. Urodzona lolitka 😛
  • Damn, ale ona ładna! 🙂 ;)))
  • miłośniczka LOTRa ze szczególnym uwzględnieniem Shadowfaxa… nie pytać o pochodzenie kswyki… slowo Unimil jest słowem zakazanym w jej obecności, powiedz je i giń ^_- kontakt z nią kiedyś był, ale się urwał ^^’
  • Hmm…

Erlholt, tudzież JaQb – hmm… Co ludzie powiedzą:

  • ma rozdwojenie jaźni :)))
  • Grafik. Szkoda, ze porzucił pisanie, bo mu nieźle szło 🙂
  • klon 😉
  • tia… jaQb… niby jeden, a dwóch ich było ^^
  • mówcie co chcecie, ja do teraz nie jarzę, o co chodzi z tymi wszystkimi JaQbami 🙂

k13

Zieziór – drugi, po Longinusie, przerażający typ; jego wywody nie mają końca, potrafi spierać się do upadłego o byle pierdołę dla samej przyjemności prowadzenia sporu; swojego czasu wraz z Equinoxem zapamiętały redakcyjny kucharz, biada jednak śmiałkom, którzy ich kuchni spróbowali… Osławiony partner Falki w dyskusjach, obdarzony równie pokrętnym poczuciem humoru, co ona; kiedyś czynny w KGFie, obecnie działa w Karciankowym Kręgu; namiętny metalowiec. [Nigdy, nigdy, ale to przenigdy nie próbujcie się z nim kłócić, jest upierdliwy prawie tak samo jak Jarlaxle [a nie bardziej? 😛 – dop. Equi] Razem z nim tworzy Siedmioogień, więc może coś z tej pary będzie 😛 – dop. Darky] Co ludzie powiedzą:

  • łoś 🙂
  • Nasz tawerniany psychiatra :P. Robię z nim system, który cały czas chcemy kiedyś wydać. Tzn. jak ja robię, to on akurat nie, a jak on coś napisze to mnie w tym czasie bierze twórcza niemoc ;P. Lubi karcianki (Magica) i prozę Żelaznego :).
  • mój mąż ;P jak na razie mamy piątkę dzieci (Krzysia, Zbysia, Zdzisia, Wiesława i Bronkę;P) ale kto wie, może będzie ich więcej ;P w każdym razie nikt nie wie, skąd się wzięły ;D poza tym lubi wiewiórki i często się cieszy 🙂
  • spalić na stosie? 😉
  • tytułuje się doktorem, chociaż nikt nie wie na jakiej podstawie, chodzi w towarzystwie siostry Eutanazji (a może powinienem powiedzieć eskorcie, albo pod strażą ;P); wesoła bestyja, miłośnik lewatywy ^^
  • …stosowania, jak i przyjmowania 😛 Okrutnie upierdliwy, bezbrzeżnie porąbany;)
  • Mieszka daleko… ale ma pecha…
  • herr doktor. ^_^ Prowadzi psychiatryk, w którym leczy jednym lekarstwem (o wątpliwej skuteczności ;P) – lewatywą. Wszystkie siostry w tym szpitalu należą jednocześnie do jego haremu. ^_-

DuchX – w zespole od stosunkowo niedawna; aktywne z niego chłopię, udziela się i w cRPG corner, i w KGFie, a w zasadzie gdzie tylko się w danej chwili da; czynny bojownik na rzecz popularyzacji Magica w katowickich szkołach. Zapowiada się z niego zdolny programista i detektyw. [Jeśli chodzi o zapał poparty napisanymi artykułami to jest to chyba następca Jarlaxle’a – dop. Darky] Co ludzie powiedzą:

  • Ma talent do poezji, chyba że plagiatuje ;P
  • pan szpieg i tajny agent 😉
  • tia… poza ksywą niewiele o nim wiem ^^
  • Mądry chłopak, aczkolwiek chyba trochę panikarz 🙂 Może się mylę zresztą.
  • Miałem mu coś przekazać od znajomego Falki (kto to?) – ale nie powiem…

Tarruka Morion – hmm… Co ludzie powiedzą:

  • niby coś mi świta, ale ni cholery nie kojarzę… 🙂 Ale jeśli nie kojarzę, to znaczy, że nie kojarzę też źle; jeśli zaś nie kojarzę źle, to znaczy, że jest spoko 🙂 Zamotałem 😛
  • zbyt nowa osóbka żebym coś o niej wiedział… nawet chyba nie wie kim ja jestem ^^

Asthner

Asthner – karciankowiec zapaleniec, do tego człowiek dość aktywny na LD. Niestety, na LD nie ma z kolei mnie i tym samym niewiele mogę o nim napisać…

Sol Angelica – kolejna kobieta w zespole; bystra i celna w swoich wypowiedziach, zjednała sobie sympatię wielu redaktorów; ma czułe oko na wszelkie błędy w tekstach, przez co, siłą rzeczy, trafiła do korekty; bez jej pomocy od razu wyszłoby na jaw, jakimi analfabetami jest wielu z nas… Koszykarka. [Mnie zawsze zachwyca/irytuje/inspiruje/wkurza… to, że nawet na IRCu pisze poprawnie, a nie tak jak my (alienuje się). – dop. Darky] Co ludzie powiedzą:

  • pozytywnie rąbnięta dziewczyna:)
  • Wiedźma… Dobrze się znamy. Świetnie pisze (choć mało), z polskiego pewnie ma 6. Erudytka. Nie zaczynajcie z nią rozmowy, kiedy jest zła :O… Prowadzi aktywny (sportowy) tryb życia i jest fanka Tolkiena (choć nie znosi Hobbitow :P). Dedykuje jej co miesiąc 7stronicowe opowiadanie 🙂
  • piękna, ponętna i inteligentna 🙂 [jak ktoś to skojarzył z PFK to kłonię się do ziemi], wspaniała przyjaciółka, niepowtarzalna osóbka! Pisze najciekawsze listy jakie kiedykolwiek dostawałam, ma zawsze świetne pomysły, a jak zrobi minkę zranionego zwierzątka to człowiek jest gotowy zrobić dla niej wszystko 😉 nie jestem lesbijką 😀
  • widzę ją za każdym razie jak wchodzę na kanał, ale nigdy tak naprawdę jej nie ma 😉
  • nasza tawerniana koszykarka (chociaż mało kto wie czemu ^^), fauluje i mówi brzydkie słowa ^_- obiecała mnie kiedyś zabić na spółkę z Ari… czekam od ponad roku ^__^
  • mówi brzydkie słowa? 🙂 Yeah! To lubię u kobiety! 😛
  • córeczka (przybrana ^_-)! Grzeczna (;P) dziewczynka i zdolna jak mało kto. ^_^

Maju – kawał zakręta… Nie pamiętam, by napisał jakiś ogrom artów, to zaś, co wyszło spod jego palców, zazwyczaj niewiele miało wspólnego z tematyką zinu (vide tekst „O upadku rocka”) Grunt jednak, że dobrze się to czytało!

Torp

Sir Torpeda (Krzysztof Tomicz) – chyba jedyny człowiek na świecie dysponujący własnym porożem… No i cóż to za poroże – krąży o nim więcej mitów, legend i bujd, niż o Atlantydzie, Arce Przymierza i Andrzeju Lepperze razem wziętych… Były Redaktor Naczelny, obecnie jeden z zastępców, wciąż okazyjnie składa niektóre numery, wcześniej szef KGFu; spokojny i raczej flegmatyczny, ale bardzo uparty. Na tapczanie siedzi leń, nic nie robi cały dzień. Od niedawna systematycznie pisuje do CD-Action, może wyrośnie z niego dorodny łoś. [Ponoć na konwentach sypia z ARTUTem – dop. Darky][nie chcę o tym słuchać, nie chcę o niczym wiedzieć 🙂 – dop. Equi] Co ludzie powiedzą:

  • duchowy przewodnik wszystkich łosi 🙂
  • Nie znam ;P. A, zaraz, to ten napalony homoseksualista grasujący po konwentach? ;P Torp to pała, ale go lubię… ;P
  • paskudny paskud, najpaskudniejszy na świecie 🙂 IMO za rzadko się uśmiecha i za często przeklina 😛 lubi wyżerać herbatę granulowaną ;>
  • tawerniany rogacz, były naczelny, szara eminencja i na dodatek czasami choleryk, a do tego te jego dedlajny ^_-
  • dla mnie flegmatyk, choleryk – w życiu 😛
  • Nie wiem, co robi, ale odpowiada na majle… ;P
  • Paszczak, do tego z takim bujnym porożem. ^_- Skrywa w sobie świra, więc podchodzić tylko z przygotowanym kaftanem bezpieczeństwa. ^_-

Borg – hmm… Co ludzie powiedzą:

  • Naprawdę wielki fan wiedźmina 🙂
  • studiuje we Wrocku po drugiej stronie ulicy (naprzeciwko mojej uczelni), a nawet się do tego nie przyznał ;P
  • znawca wiedźminów i wiedźminek, choć te ostatnie nie raz go jeszcze zaskoczą (hi Falka ^_^)
  • cyBorg?

BAZYL

BAZYL – o bazyliszkach powiadają, że to też smoki, jeno niedorobione… To jednak chyba nie tyczy się naszego redakcyjnego, bo jego wszędzie jest aż w nadmiarze. Gadatliwy, zabawny, trochę zgryźliwy i cholernie upierdliwy, a mimo to bardzo lubiany – tymi słowami można go chyba opisać najlepiej. Poza tym autor wielu niezłych artów. KGF ostatnio przejął. Co ludzie powiedzą…:

  • kot?
  • Bazyliszek… Podskakuje do lepszych od siebie (smoków ;P)
  • podskakuje do każdego… :PPPP Ale głupi nie jest, więc od czasu do czasu podskoczyć może :))
  • twierdzi, że jest zły i na każdym kroku próbuje mi to udowodnić ;)) chyba mnie nie lubi 😉
  • BAZYL jest zły ^__^ a poza tym nasz tawerniany kat, ze specjalizacją w wiązaniu szubienic ^^
  • Zły. Zdecydowanie zły!
  • spokojny harcerz, skrywający w sobie dzikiego bazyliszka (a przynajmniej tak twierdzi ^_-), twardziel (trzeba być naprawdę twardym by z niewzruszoną miną wytrzymać niektóre spacery z Falką ^_^).

olek-olek – mieszkaniec Torunia; krótko gościł na LD, przez długi czas wspierał jednak redakcję swoimi kontaktami, organizował do pracy ludzi spoza zespołu; dzięki niemu rozkwitały i Plotki z Bree, i Biblioteka Światów; uwielbia Cypress Hill, namiętny kinoman, częsty gość w toruńskim „Orle”; jeden z jego ulubionych filmów to Leon Zawodowiec.

Tomeczeq – legenda Tawerny, pod wieloma względami; niezwykle cięty język łączył z zamiłowaniem do pisania artów, których produkował naprawdę wiele; walnie przyczynił się do rozwoju zinu w początkach jego istnienia; artysta scenowy, a także świetny, uznany w Polsce gracz w Unreal Tournament; pierwszy raz wycofał się z Tawerny wraz z odejściem z teamu CTD, potem wracał i znikał jeszcze parę razy. Mój pierwszy szef… [Wielokrotnie razem robiliśmy sobie jaja z całej redakcji, a szczególnie już z Dartha – dop. Darky][każdy sobie robił jaja z Dartha 😛 – dop. Equi]

CoMrad – jego obecność na LD pamiętają tylko nieliczni, najstarsi stażem; pamiętają jednak dlatego, że CoMrad dał się zapamiętać jako koleś, który jak coś powiedział, to ważyło parę kilo; po odejściu z zinu jako takiego został opiekunem kanału #tawerna-rpg na IRC. Wielki Diablomaniak (satanista…), cały czas można zamienić z nim parę zdań na kanale. Znany także jako cieć (?!?). Co ludzie powiedzą:

  • Nasz stary IRCownik. Mało go było ostatnimi czasy 🙁
  • Comi 😀 thebesciak 😀
  • cieszy mnie fakt, że to z nim pilnuję #
  • Bosh ^^’ kiedy ja z nim ostatnio gadałem ^^’
  • boję się…

Thanci – Boże, prawie go nie pamiętam… Wiem, że pisało toto do Final Fantasy Corner i namiętnie słuchało wszelkiego metalu, jaki wydała rasa ludzka. Jego ulubiona książka to Władca Pierścieni…

Psycho, Sagar – swojego czasu zastępca redaktora naczelnego, którym był wtedy DAGON; świetnie dogadywał się z Tomeczqiem, gdyż, podobnie jak on, był facet wygadany i potrafił być ostry. Na ogół jednak działał według zasady „mądry głupiemu ustępuje” i nie pozwalał sobie na zbyt długie przepychanki słowne…

Daevar

Daevar – non stop zajęty komputerowiec. Nigdy nie doczekałem się od niego arta… Można mu jednak wybaczyć, bo konkretnie wsparł Podróże po Rauvin, a wszystkie te arty były świetnie napisane i naprawdę wyczerpujące. Oprócz tego udzielał się w KGFie, głównie w DMG, równie zresztą solidnie. Perfekcjonista, który wolał nie napisać, niż napisać mało lub płytko. Z tego też powodu dość szybko z pisania zrezygnował, zaabsorbowany studiami.

Everan – tu może cytat: „Maciek Skierka, nie >>Siekierka<<. Jeśli ktoś tak przekręci moje nazwisko to go rzeczonym narzędziem zarąbię"; mimo powyższych słów, wskazujących na zamiłowania co najmniej rzeźnicze, Everan dał się poznać jako człowiek spokojny i przyjacielski; zafascynowany kulturą wschodu, Maciek to zdeklarowany jogin; oprócz tego naprawdę zdolny pisarz, autor znakomitych tekstów; pomysłowy i twórczy, obecnie, w domowym zaciszu, dopieszcza napisany przez siebie system RPG wraz stworzonym na jego potrzeby światem. Co ludzie powiedzą:

  • pan i władca…:D
  • RPGowiec i naprawdę rzetelny redaktor. Cały czas robi jakieś systemy 🙂
  • dobry txtwriter, cholernie dobry, poza tym nie wiem o nim nic ^^
  • Te, stary! Co jest z tym Twoim systemem?
  • długo nie napisał arta dla mnie, ale mu to wybaczę, bo dopieszcza teraz swój system 🙂 Inna sprawa, że jak już napisze to pewnie znowu mi szczęka osiądzie gdzieś w okolicach kostek 🙂

AndRew – overseer Krypty 13, czyli Naczelny świetnego kącika o Falloucie, który przez długi czas towarzyszył Tawernie; zapamiętały gracz, ale i wytrawny komputerowiec; mądry i rozgarnięty człowiek, ale szybko ślad po nim zaginął i niewielu z nas miało okazję go poznać.

DarkElv

DarkElv von Simoon – długi czas z nami, szefował na początku w Książkach do Poduchy, a potem, do spóły z GhanDem, w Bibliotece Światów, która powstała na miejscu powyższego; czasem leniwy, napsuł trochę krwi co niektórym, należy jednak pamiętać, że dawno, dawno temu pomagał rozruszać raczkujący przecież zin. Przez długi czas redagował dział listów. [Zupełnie inaczej prezentuje się w Internecie niż w prawdziwym życiu. Nie gorzej, nie lepiej. Inaczej – dop. Darky][Do końca życia chyba nie zapomnę, jak chciał nam pokazać, gdzie mieszka i nie mógł znaleźć swojego mieszkania ;D – dop. FLK]

Ruichi – legendarny, ponadczasowy, oryginalny, z metką! Jedno jest pewne: to najstarszy (wiekiem) redaktor Tawerny, solidnie wyprzedzający w tej kategorii resztę załogi; pieszczotliwie nazywany czasem „dziadku”, w rzeczywistości, na szczęście, jeszcze się nie marszczy… Ten przystojniak to także autor prawdziwej potęgi opowiadań i wierszy, na które naprawdę warto rzucić okiem; zakorzeniony głęboko w Polanie Lorien, praktycznie co miesiąc pisze coś ciekawego. Chwała mu za to. Poza tym autor najkrótszych z możliwych wstępniaków… „Prezenty dla mnie można dziś składać w hangarze nr 3” – Ruichi. Co ludzie powiedzą:

  • Nasz dziadzio. Ile on już ma? 25 lat? Dziadku, opowiedz mi bajeczkę… ;P Nigdy się z nim nie widziałem (a miałem okazje), czego bardzo żałuję… Robiąc Polanę porozumiewamy się niemal równoważnikami zdań, ale zawsze świetnie mi się z nim pracowało 🙂
  • 25…? Nie, chyba więcej…
  • dziadek, dziadek ;P niedługo zacznie się rozpadać ze starości ;> JOKE ;D
  • 🙂
  • Pisze świetne wiersze, naprawdę. Poza tym niewiele o nim wiem.
  • tia… niby znam, a nie znam ^^

Scythe – nasz załogowy kosiarz w rzeczywistości nie jest taki straszny, a między ludźmi ze swoim narzędziem pokazuje się tylko okazjonalnie; w rzeczywistości to zagorzały eRPeGowiec ze sporym stażem, szczególnie silnie zorientowany na Cyberpunka i o nim też często do Tawerny pisywał; oprócz tego autor recenzji książek. Kolejny komputerowiec w redakcji. Dodatkowo pisał też do zinu Login Point. Co ludzie powiedzą:

  • Ścisłowiec, genialny matematyk i, w sumie, kujon :). Do liceum szedł ze średnią 6.0! :D. Zresztą polazł tam, gdzie ja się nie dostałem 🙂
  • Jezuuu… a z tym to dopiero dawno nie miałem kontaktu… dołączył do TRPG tego samego dnia co ja ^^
  • kosiarz umysłów 🙂

Wiateq – swojego czasu udzielał się całkiem sporo, najbardziej jednak lubił status „wolnego textwrittera dla KGFu”; pisał, kiedy chciał, i dość dobrze mu to zawsze wychodziło; z zamiłowania filozof.

Faust – szczerze mówiąc nie pamiętam, czy jego xyvka wzięła się od imienia bohatera Goethego, ale nie ma to wielkiego znaczenia; ważne, że Faust był i jest solidnym textwritterem, od czasu do czasu wspomagającym KGF, przede wszystkim zaś siedzącym w tematyce Icewind Dale; oprócz tego, jeśli jest omawiana jakaś ważniejsza kwestia, zawsze można liczyć na to, że zabierze głos. Ja tam widzę w nim symptom statsiarza, czyli w przypadku Tawerny – mnie i Gokiego. Faust obecnie zbiera dane o wszystkich artykułach w zinie. Prawdopodobnie w tym numerze znajduje się ich baza [wątpię, stary – za dużo roboty, jak na jednego człowieka… – dop. Equi]. Co ludzie powiedzą:

  • Zdziwiła mnie jego rzetelność w pisaniu solucji do Icewinda 2. Naprawdę godne uwagi ;). Jak ja za młodu ;PP
  • w zasadzie to nic o nim nie wiem… no prawie ^^
  • Ten od diabła…
  • Niegłupi gość, tylko za krótko go znam, by napisać coś więcej. Chyba nie lubi polskich filmów 😛

Kazul – hmm… Co ludzie powiedzą:

  • Ktoś taki w ogóle tu pracuje? ;PPP Chyba miał robić cos z Falloutem… Szkoda, ze dawna Krypta 13 już się nie odrodziła…
  • Radiated 🙂
  • w zasadzie to nic o nim nie wiem… no prawie ^^
  • Pewnie wakacjuje gdzieś na Ukrainie i hoduje trzecią rękę z dwunastoma palcami :PP Ja go lubiłem 🙂

Sir OsaX – oj, robił chłopak błędów, robił; mimo tego to aktywny textwritter, wręcz fanatyk Baldur’s Gate II, czym się kącikowi o tymże przysłużył; na LD był stosunkowo krótko i raczej mało widocznie. [Wraca do nas. Będzie zajmował się kącikiem o grze NWN – dop. Darky] Co ludzie powiedzą:

  • nie wiem, jak Wam, ale mi on przypomina Kameleona :)))))))

Wysek – tajna broń Tawerny, kto nie wierzy, niech zmierzy… Bez skojarzeń proszę! Gdy zabrakło CTD, przejął rolę naczelnego sprzątacza Tawerny. Jego specjalnością były zamachy przeprowadzane z zaskoczenia – wysyłał się do niczego nie spodziewających się ofiar w paczkach pocztowych… Prowadził dział „Redaktorzy pomagają”, który umarł śmiercią naturalną. Wielbiciel wszelakiej, ale ambitnej muzy. [Jeden z moich najlepszych tawernianych kumpli, jedna z pierwszych osób, jaką znałem z Internetu i poznałem w prawdziwym życiu – dop. Darky] Co ludzie powiedzą:

  • Mój stary kumpel :). Znam go bardzo dobrze, chociaż ostatnio nie mamy czasu na spotkanie :/. Fan prozy Sapkowskiego.
  • człowiek w paczce 😉 przez niego, pośrednio, trafiłam do Tawerny 🙂 (już wiadomo, do kogo możecie mieć pretensje;D)
  • mhm 😉 😛
  • podróżuje w paczkach wysyłanych pocztą, lubi zupę… jeśli ktoś Ci powie, że Ci wyśle Wyska w paczce, to to była groźba, masz się bać ^_^
  • tani sposób, w sumie 🙂 Tylko z deczka ciasno 😛

Equinoxe

Equinoxe, swojego czasu Andos (Tomasz Fenske) – kiedyś, wraz ze mną, naczelny floodziarz na Liście Dyskusyjnej. Obecnie rzadko go widzimy na niej, ale jeśli już się pojawi to w nieznośnych ilościach. Maniakalnie wysyła nam swoje fotki (trzeba mieć w końcu jakiegoś idola). [Jedna z osób, bez których Tawerny po prostu by nie było. Spoko ziom 😉 – napisał Darky] Robi za trzech, ma pasję, dobre pomysły, rzetelne podejście do roboty i zmysł literacki, jak się patrzy. Świetny recenzent i pisarz opowiadań, dobry organizator i bardzo otwarty człowiek. To taki hipis, którego wszyscy lubią, bo on lubi wszystkich i każdego z osobna… Cieszy się życiem i chwyta je pełnymi garściami [To właśnie Equi napisał wszystkie te pierdoły powyżej 😛 – dop. Jarl][Not really – jeszcze Darky z Jarlem się dorzucili miejscami 😛 – dop. Equi] Co ludzie powiedzą:

  • Marzyciel, kocha życie. Tolkienista i świetny kumpel. Pisze wspaniałe opowiadania 🙂
  • super koleś, naprawdę! 🙂 Uwielbiam go za… ee… o cholera, do siebie piszę :)))))) Hej, to nie można??? :PP
  • narcyz ;> (chociaż mnie chyba nie pobije;)) swego czasu wysyłał masy fotek na listę ;))
  • 😀 Czy ten uśmiech wystarczy? 🙂 Pewne sprawy nigdy się nie zmienią (Eq wiesz o co chodzi)
  • ładnie na mnie mówi 😉
  • tia, powiem tak: no comment, jush on wie dlaczego ;P (a jak nie wie to się trochę powkurza szukając powodu, którego nie ma ^___^)
  • Stanowczo zbyt śmiały, jeżeli chodzi o dobór słownictwa…

Therr Stark – hmm… Co ludzie powiedzą:

  • tu przynajmniej osobę kojarzę… szkoda, że nic więcej ^^
  • a ja nie…

Rallat

Rallat (hmm… wywiało mi…) – kolejny upierdliwiec, choć raczej na GG, niż na Liście (nie dawajcie mu swojego numeru!). Uwielbia zamęczać ludzi zgadywankami, „a zgadnij to”, „zgadnij tamto”… Stale szuka na wszystkich haka, ale jakoś mu to nie wychodzi… Poza tym pomysłowy gostek, do tego z jajem; autor co bardziej wykręconych tekstów (np. „Jak zabić smoka jednym ciosem” z tonami obliczeń), ale potrafi też być poważny (ponoć); ostatnio przejął od Carasa Działkę Mistrza Gry. Co ludzie powiedzą:

  • Miły gość (to straszne tak o kimś powiedzieć ;P)…
  • dane mi go było troszku poznać i z tego jestem bardzo happy 🙂 bardzo w porządku człowiek:-)
  • znam ksywę, osoby nie ^^
  • a ja znam osobę (oj, nie chciejcie poznać :PP Zboczony pod jednym względem [co najmniej jednym :P] :P)

Zimo

Zimo – hmm… Co ludzie powiedzą:

  • Szara myszka ;). Siedzi cicho, ale przynajmniej pracuje… Czasami ;P
  • maniak komputerowy – przed kompem siedzi 24/7 :))) kiedyś pożyczałam od niego książki 😉 (ta fota z boku jest sprzed dwóch lat, teraz z niego przystojniak, że hej! :-)~~~~
  • mieszka we Wrocławiu w dwóch mieszkaniach na raz, wpuszcza tylko jeśli się podamy przez domofon jako sanepid/odczyt gazomierzy/samsing w tym guście… broń Boże nie dawać Falki do domofonu ^_-
  • Gracz! Szkoda, że gra na komputerze…
  • zdolny chłopak 🙂

Szczególnie podziękowania dla (kolejność przypadkowa):

  • Nimloth Telhamiel
  • Pallando
  • AMG
  • Zaknefein
  • Kane
  • Union Jack
  • Elmin
  • Maeglin
  • Neo
  • Strix
  • cała załoga Krypty 13

Garść ciekawszych zdjęć i kilka fotek, które udało nam się zrobić wspólnie…

DAGON2

Zdjęcie DAGONA, zamieszczone w numerze na grudzień 2001. Zrobiło ogromne wrażenie na nas wszystkich.


EqLuinil

Equi i Luinil, wakacje 2003. Nie ma chyba gościnniejszej rodziny niż Luinil 😉


Falciaczlowiekchomik

Falka i człowiek chomik. Falcia nie przepuści żadnemu chomikowi. Tym bardziej tak dużemu…


LoriFalciazakonnice

Lori i Falka. No i zakonnice. Porąbane, pamiątkowe zdjęcie z krakowskimi pingwinkami 🙂


LoriGoki

Lori i goki. Jeżeli pierwsze zdjęcie, tuż przy opisie Lorien, wskazywało na to, że wypiła stanowczo za dużo, to ta fotka jest tego potwierdzeniem… 🙂


LoriGokiRIP

Lori, Gokrian i RIP. RIP istotnie wygląda tu jak wampir-potępieniec. A to taki niegroźny chłopak… 🙂


Torp2sztuki

Torp, jego koleżanka i Falka. Patrzcie, jaki dumny… 🙂 [Powinno być: Torpi i dwie jego byłe ;D – dop. FLK]


RIPFalka

RIP myśliciel i Falcia. Dalsze komentarze są zbędne 🙂


Equinoxe1

Equi, drugi myśliciel w zespole:) Zdjęcie z listopada 2002.


LoriRIP2

Lorien i RIP. Anielskie uśmiechy i sielska sceneria, ale niech Was to nie zwiedzie 🙂 Na nich trzeba uważać 🙂


Autorzy: Equinoxe oraz Darky, Jarlaxle i Falka

Kategorie
Felietony RPG

RPG w Zjednoczonym Królestwie

Rynek RPG w Polsce ma się ostatnio coraz lepiej. Ukazują się coraz to nowsze systemy, coraz więcej ludzi zaczyna interesować się tematem i coraz mniej robi dziwne miny, gdy opowiada się o sesjach (a ostatnio po kolacji przywołaliśmy demona). Ale i tak ciągle słyszy się, że za granicą jest lepiej… Tjaaa… Lepiej…

Od kilku miesięcy mieszkam w Londynie. Od kilku miesięcy cierpię na chroniczny brak RPG. Lecąc tutaj miałam nadzieję na poznanie ludzi, z którymi będę mogła sobie pograć i którzy będą mieli chociaż blade pojęcie co oznaczają te trzy magiczne literki. Zawiodłam się i to srogo. Ostatni raz tak bardzo się rozczarowałam, gdy dowiedziałam się, że Brad Pitt ma żonę.

W prawie każdej księgarni w Polsce można kupić podręczniki czy chociażby zbiory scenariuszy, w Empikach są także kostki i karcianki (M:tG, LOTR). O sklepach z samymi erpegami nawet nie wspomnę. A tutaj? W ŻADNEJ księgarni nie mieli popularnego (nie wiedzieć czemu to jest takie popularne) DnD… Co więcej, nie wiedzieli co to Role Playing Games, Dungeons and Dragons czy Warhammer… Raz tylko sprzedawca powiedział, że kojarzy i odesłał mnie do pobliskiego sklepu z zabawkami (Może tam będą coś mieli). I owszem, mieli – figurki z Władcy dla dzieci od lat trzech. Odwiedziłam kilka kolejnych sklepów i w końcu zapalił się płomyk nadziei – w sklepie z tanimi książkami dowiedziałam się, że raz kiedyś mieli bestiariusz do DnD, ale to było dawno i nie mają pojęcia, kiedy coś takiego znowu będzie…

Zmieniłam więc taktykę. W szkole, do której uczęszczałam, na tablicy ogłoszeń wywiesiłam notkę, że MG szuka drużyny (po angielsku of cozz). Po dwóch dniach zgłosiła się jakaś panna. Hurra i w ogóle! Ale radość minęła już po pierwszej minucie rozmowy. Gdy zapytałam, w co grała, spodziewałam się usłyszeć, że D&D, ale jej odpowiedź… Heh, ręce i nogi mi opadły, a ja prawie zasłabłam i osunęłam się na ziemię. Panna grała w … uwaga, fanfary! …PIŁKĘ NOŻNĄ!! Dalsza konwersacja, w trakcie której próbowałam wytłumaczyć jej, że football nie ma nic wspólnego z role playing games, o mało co nie doprowadziła mnie do epilepsji. Po tej miłej rozmowie zmieniłam ogłoszenie. Tym razem użyłam skrótu RPG i na wszelki wypadek w nawiasie dodałam (wbrew sobie) kolejne trzy literki – D&D, ot tak aby mieć pewność, że jak ktoś się zgłosi, to będzie zorientowany w temacie. Nikt się nie zgłosił. Po dwóch miesiącach zdjęłam karteczkę (i zmieniłam szkołę).

Postanowiłam po raz kolejny zmienić taktykę poszukiwań – zaczęłam po prostu wypytywać znajomych. No i znalazłam dwóch zainteresowanych. Jeden (Pozdro dla Jihun Lee – koreańskiego fana TRPG) chciał grać, bo chciał się ze mną umówić i bardziej od RPG interesowała go moja skromna osoba. Drugi (a teraz pozdro dla Chuana Carlosa) troszkę mnie przeraził. Powiedział, że u niego w Brazylii wprawdzie grają w RPG, ale o fantasy RPG nikt nie słyszał. Porównał to ichnie RPG do Fight Clubu (kojarzycie film?). Podobno jakiś znajomy jego znajomego tak bardzo wczuł się w postać, że aż się zastrzelił. Postanowiłam nie grac z Chuanem. No co? Nie moja wina, ze tchórz jestem i przyszło mi doi głowy, że też mógłby wczuć się za bardzo…

Tak więc straciłam nadzieje, że znajdę drużynę. Jeżeli w UK są ludzie, którzy interesują się RPG, to muszą się nieźle kryć. Jedyną osobą, z którą mogłabym grać, jest mój chłopak (pozdrawiam), ale jeśli mam z nim grać jeden na jeden, to ja już wolę grać w coś innego.

Udało mi się raz, zupełnie przypadkiem, trafić do sklepu firmowego Games Workshop. Mieli samego Warhammera, kilkadziesiąt metrów kwadratowych figurek (Warhammer w dzielnicy Hammersmith – młotki trzymają się razem) i dowiedziałam się, że gdzieś w centrum miasta jest duuuży sklep z RPG stuff. Podręczniki, karty i inne. Ale adresu nie znalazłam, a centrum Londynu jest cholernie duże…

Wiem jedno: gry fabularne to jedna z niewielu dziedzin, w których Polacy są lepsi od Brytoli. Ale chyba nie ma się co cieszyć – Polacy, których tutaj poznałam, nie maja pojęcia o RPG… Może to ta angielska pogoda tak na ludzi działa? Jeden (pozdro dla Tomka) na pytanie, czy grał w RPG, powiedział, że owszem, kiedyś namiętnie grywał w Quake’a.

Jako podsumowanie zanotuję tutaj wniosek, który nasuwa mi się za każdym razem, jak myślę o tym wszystkim, co napisałam wyżej: ZABIERZCIE MNIE STĄD! JA CHCĘ DO POLSKI!!