Autor: Oso

Księżyc w nowiu to kontynuacja Zmierzchu. Recenzję poprzednika rozpocząłem od wygonienia czytelników. Tym razem sprawa nie jest taka prosta. Druga część tego romansu dla nastolatek spodobać się może nawet płci męskiej. Nie do końca, oczywiście. Było nie było, to wciąż powieść, w której pierwsze skrzypce grają uczucia. Mimo to, warto spróbować. (101)

Philip Pullman nie jest szerzej znany w naszym kraju. Wydana już jakiś czas temu trylogia Mroczne materie nie zdobyła u nas wielkiego rozgłosu, choć w krajach anglojęzycznych jest to seria dość kontrowersyjna i dobrze się sprzedająca. O jej popularności może świadczyć film na motywach recenzowanej tu książki, który już w grudniu można będzie zobaczyć w kinach (Złoty kompas). (100)

Panom już dziękujemy. Mówię serio. Jeśli jesteś prawdziwym męskim macho, to nie masz tu czego szukać. Najlepiej od razu kliknij przycisk Wstecz w przeglądarce. Prawdopodobieństwo, że kiedykolwiek sięgniesz po tę książkę jest zerowe. Dziewczyny z kolei zapraszam z otwartymi ramionami. (101)

Mało spotkałem w swoim życiu książek, na których kontynuacje wyczekiwałem nerwowo obgryzając paznokcie. Rytuał do tego grona nie dołączył, tym niemniej chciałem zobaczyć, jak to wszystko się skończy. Przede wszystkim miałem nadzieję, że będę mógł zweryfikować poglądy na temat pierwszego tomu i postawić całości trochę wyższą ocenę. Co z tego wyszło? (100)

Rytuał. Tajemniczy, a jednak wiele mówiący tytuł. Do tego nietypowy, bo słowackiego pochodzenia, autor. Nietypowy, a w jakiś sposób bliski. Podczas czytania tej książki cały czas chodziło mi po głowie Liżąc ostrze Ćwieka. (99)

Nigdy nie lubiłem historii. Podręczniki, z których ją poznawałem i nauczyciele, którzy mi o niej mówili, przekonali mnie, że ta dziedzina nauki po prostu nie może być ciekawa. Najgorsze pod tym względem były druga i trzecia klasa liceum, kiedy na jedną klasówkę trzeba było wykuć stronę A4 samych dat. Po krótkim namyśle sięgnąłem jednak po tę książkę. I, cud nad cuda, okazało się, że historia jednak może wciągnąć. (98)

Po raz kolejny mam problem z oceną jakiejś książki. Pozycji, która wpadła mi w łapki, nie wybierałem jakoś specjalnie. Ot, szukałem po prostu czegoś nowego. Ćwiek to autor mi nieznany, więc pomyślałem, "czemu nie". I teraz jestem trochę w kropce. (96)

Uwielbiam książki. Uwielbiam zanurzyć się w wykreowanym przez autora świecie, żyć razem z bohaterami. Przeżywam wtedy niesamowite chwile. Między innymi dlatego czasem przymykam oko na drobne niedoskonałości. Staram się wyszukiwać raczej te dobre cechy. Jest jednak rzecz, której nie cierpię: kiedy wydawnictwo próbuje zagrać pod publiczkę. (95)