Autor: Narmo

Trudno przeoczyć okładkę nowej książki Zbigniewa Masternaka. Spomiędzy innych książek wyróżnia ją wydrukowany na czerwono, krzykliwy tytuł: Jezus na prezydenta! Tuż pod nim znajduje się postać Syna Bożego, który stoi w geście otwartości z lekko uniesionymi rękami.

Dokładnie pamiętam, jak wstrząsające dla mojej dziecięcej psychiki były zaświaty Soku z żuka. Kiedy jako dwunastolatek oglądałem film Burtona po raz drugi, uznałem, że nie jest straszny, lecz dziwny, a nawet głupi. Oglądając go po raz trzeci, dziesięć lat później, dostrzegłem w Burtonie mistrza gry konwencjami, cyrkowego nekromantę, który uwielbia absurdalne i groteskowe zabawy.

Wszystko zaczęło się w 2005 roku. Znakomita krótkometrażowa animacja Shane’a Ackera wygrała kilka konkursów i została nominowana do nagrody Akademii Filmowej. Film 9 z 2005 roku urzekł mnie tajemnicą, niedopowiedzeniami, brakiem zbędnych dialogów, bezpretensjonalnością.

Na początku była zapowiedź. Zrobiła na mnie pozytywne wrażenie: nowy film w reżyserii jednego z Pythonów, absurdalne scenerie, groteskowe stroje i w końcu… obsada. Chęć zobaczenia niezatapialnego Toma Waitsa (którego uwielbiam za dokonania muzyczne oraz role w starszych filmach Jarmusha) i ulubieńca Tima Burtona – Johnny’ego Deppa – sprawiły, że z ogromnym entuzjazmem wybrałem się do kina na nowy film Terry’ego Gilliama.

BAZYL poprosił mnie o coś mojego (bo ponoć nie ma) i koniecznie starego (bo nowości są w zinie). Wcale mnie to nie ucieszyło, szczególnie ta druga część prośby, bo teraz nie zawsze udaje mi się napisać coś sensownego, a co dopiero parę lat temu, no ale już trudno… (64)